Co? Gdzie? Kiedy?

Zamknij

Przejawy oporu i zaniku

  • piątek 17 kwietnia, 18:00
  • 17.04.2026
  • BWA Ostrowiec Świętokrzyski
  • Wstęp wolny

Daria Pietryka podejmuje wątki bioróżnorodności i zaniku, mikro- i makroprocesów, utraty i równowagi, ekologii i feminizmu, które zestawia w jednej narracji prowadzonej dwoma językami artystycznymi – malarstwem i haftem.

W swojej twórczości jednak bardziej oswaja osobiste lęki niż przestrzega przez zagrożeniem lub moralizuje. Mówi językiem subtelnym, niemal intymnym, który pozwala jej rozprawić

się z trudną prawdą o świecie i rozpracować zawiłości rządzących nim praw. Nam widzom daje odczuć echa niepokoju jedynie intuicyjnie, poprzez niedopowiedzenia na płótnach, dramatyzm zestawień czy obierające apokaliptyczny wydźwięk obrazy i narracje. Jakby nostalgicznie rozpamiętywała nie tyle smutek i obawę, co nadzieję i poczucie sensu. Jakby nie tylko czujnie obserwowała rozpad i zapowiedź katastrofy, ale i smakowała zadowolenie ze wspomnienia, że coś było i mogliśmy tego doświadczyć jako ludzkość.

Przemilczenia, które widzimy w haftowanych płótnach i „krzyk” nadmiaru w obrazach olejnych przypominają o współistnieniu różnych światów – tego, który wymiera, ubożeje, odchodzi co dzień z każdym obrotem planety, wzejściem słońca, porą roku, topnieniem lodowców, wyginięciem gatunku czy zaoraniem lasu oraz tego, który odradza się i rośnie w siłę z każdym zasileniem, odrodzeniem, biocenotyczną interakcją. Autorkę zajmuje ta równowaga pomiędzy pustką i zanikiem a bujnością i wielością form. Jej twórczość balansuje na skraju stanów, które są efektem z jednej strony odwiecznych prawideł świata, z drugiej niszczącej działalności człowieka. Fascynuje ją też eksperymentalny sposób wykorzystania haftu, który eksploruje w kolejnych swoich cyklach. Nadaje mu nie tylko nową formę, ale także cechę i funkcje. Staje się on wyrazem zaniku, regresu i ubożenia natury, symbolem wymierania w ogóle, pokrywa płótna częściowo i nierównomiernie, epatując czystym tłem, pustką i niedoborem. Mówi o niepełności, niekompletności i braku, a głos ten wzmacniają malowane plamy – archipelagi żyzności – będące pożywką, podkładem czy tłem dla jego to geometrycznych to organicznych wykwitów. Z kolei malarstwo, które wyróżnia bogactwo form i kolorów, szczegółowość, odwaga połączeń kolorystycznych i eksperymentów formalnych (farba i nici), staje się wielowątkową opowieścią o nadmiarze, urodzaju i żywotności. Odzwierciedla potęgę żywiołu, opór, walkę o przetrwanie i instynkt zawłaszczania, wyraża naturalną bujność, bogactwo, wielogatunkowość i geniusz ekosystemu.



Haft, często kojarzony z zajęciem kobiecym, niepozornym, pozbawionym głębszego sensu, staje się tu nie tylko znakiem wycofania

i niemocy, ale i zaczynem czy pretekstem dla wyrazistego w formie i barwie malarstwa – tu siły dominującej i zawłaszczającej. Możemy jednak dostrzec w nim także symbol niepozbawionej namysłu kontemplacji, czasochłonnego starania nakierowanego na większy efekt czy cierpliwego zmagania się krok po kroku. Przejaw działań lub stanów zmiennych, które w rezultacie prowadzą do odmiany i nowej jakości. Daje nadzieję i pokazuje formę dążenia do odnowy – skrupulatnego, konsekwentnego, jednostkowego

i nienaznaczonego masową ingerencją. Jest jak kiełkujące myśli, budząca się i rozchodząca świadomość, coś większego rozrastającego się z zalążka. Jak grzyby, porosty i plankton, które będąc organizmami najmniejszymi są jednocześnie najliczniejszymi.



Tytułowy zanik przejawia się w pięknie utraconego, blaknących kolorach i niezagospodarowanych obszarach płócien, a także dramatyzmie jaki niesie fakt opowiadania o anihilacji językiem sztuki. Opór to wyraz zarówno tendencji w naturze do sprzeciwiania się stanowi próżni, kobiecej troski o planetę, jak i niezgody artystki na antropocentryczne status quo. Można tu dostrzec jeszcze jedną analogię. Obrazy malowane utożsamiają zajęcie niegdyś uważane za męskie, a haft, rodzący się w zaciszu, bez poklasku

i pozostający w cieniu wielkiej twórczości – domenę kobiet. Kontekst feminizujący wzmacnia także instalacja – motyw tkaniny symbolicznie nawiązującej do spódnicy, jak również finalny obraz. Wieńczy on narrację wymowną refleksją o roli kobiet

w przemianie – tej jednowymiarowej, osobistej i tej globalnej społecznej i cywilizacyjnej.



W twórczości Darii Pietryki – w istocie – kobiecej, subtelnej i troskliwej, obecny jest nie tylko lęk o przyszłość, poczucie winy za gatunek ludzki czy wstyd z powodu jego nadużyć. Przebija się z niej także nadzieja na opamiętanie człowieka, wiara w siłę natury, która jest równie intensywna jak żywioł cywilizacji. Tęsknotę za utopijnym stanem idealnym, jak i podziw dla dynamiki skrajności odnajdziemy zarówno w tytule wystawy, jak i jej koncepcji opartej na dramaturgii przesileń dwóch mediów.

Justyna Teodorczyk