Zderzenie z byłym policjantem

Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim wydał wyrok w sprawie zdarzenia drogowego, jakie miało miejsce na alei Jana Pawła II.
Wyjeżdżając ze stacji paliw, były policjant zderzył się z rowerzystą jadącym ścieżką rowerową.
Włączanie się do ruchu
Zdarzenie miało miejsce w  dniu 29 maja 2015 r., ok. godz. 8, w Ostrowcu Świętokrzyskim na alei Jana Pawła II. Kierowca alfy romeo, wyjeżdżając ze stacji paliw i włączając się do ruchu, potrącił jadącego chodnikiem 75- latka. Jan K. został przewieziony do szpitala.
Od samego początku sprawa miała szczególny wymiar, a to dlatego, że za kierownicą alfy siedział były policjant. Wszyscy zastanawiali się, jak doszło do tego zdarzenia drogowego i kto tu był winien?
-Kierujący alfą, były funkcjonariusz policji, natychmiast udzielił pomocy kierującemu jednośladem i osobiście wezwał karetkę pogotowia –poinformował oficer dyżurny KWP w Kielcach.
Rowerzysta został ukarany mandatem karnym. Policjant wręczył mu go w szpitalu. Jednak ostatecznie rowerzysta wycofał się ze swej decyzji. Sprawa trafiła więc do Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim.
-W dniu 29 września 2015 r. sąd wydał wyrok nakazowy – mówi rowerzysta Jan K. Stanęło na moim, bo ja nie czuję się winny tego, co się stało.
Zdaniem sądu Jarosław C., wyjeżdżając ze stacji paliw samochodem osobowym marki Alfa Romeo, a więc podczas włączania się do ruchu, nie zachował należytej ostrożności i nie ustąpił pierwszeństwa kierującemu rowerem, przez co doprowadził do zderzenia jego auta z jednośladem.
Swoim zachowaniem – jak napisano w wyroku nakazowym – spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, co stanowi wykroczenie z art. 86 par. 1 Kodeksu wykroczeń. Za ten czyn sąd wymierzył kierowcy auta osobowego karę grzywny w kwocie 300 zł.
Jarosław C. nie pogodził się z takim rozstrzygnięciem i wniósł sprzeciw. Tym samym wyrok nakazowy stracił swą moc, a sprawa była rozpoznawana na zasadach ogólnych.
Świadkowie, biegły
W dniu 13 stycznia 2016 r. przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim zeznawali dwaj policjanci. Byli na miejscu zdarzenia, gdzie zbadano stan trzeźwości uczestników zdarzenia drogowego przy stacji paliw. Kierujący alfą i rowerzysta byli trzeźwi. Jarosław C. oświadczył, że gdy po przepuszczeniu pojazdów na drodze głównej, próbował włączyć się do ruchu, drogę zajechał mu rowerzysta. Po obejrzeniu zapisu z monitoringu na stacji paliw, interweniujący policjant uznał, że do tego zdarzenia drogowego przyczynił się rowerzysta, który naruszył przepisy ruchu drogowego.
Tymczasem biegły, powołany przez sąd, był innego zdania. W dniu 6 lipca 2016 r. stanowisko biegłego przedstawił sędzia. Po pierwsze – kierujący alfą wjechał na tor przeznaczony dla rowerzystów. Po drugie – kierujący alfą nie obserwował wystarczająco drogi przed sobą. Po trzecie – rowerzysta nie przyczynił się do tego zdarzenia.
-Od początku byłem przekonany, że nie popełniłem żadnego wykroczenia -powiedział Jan K. Jeżdżę już od czterdziestu lat różnymi pojazdami, w tym na rowerze. Co ważne, bez wypadku i bez mandatu. Ścieżkę, na której mnie to spotkało, znam bardzo dobrze, bo poruszam się nią codziennie od 15 lat.
Kto zawinił?
W dniu 16 listopada 2016 r. Jarosław C. wyjaśnił, że wjechał na stację paliw od strony ul. Radwana. W tym miejscu nie było informacji o tym, że po stronie stacji paliw znajduje się ciąg pieszo- rowerowy. Co więcej, gdy opuszczał on teren stacji, przy wyjeździe ze stacji paliw także nie było znaku informującego o ścieżce rowerowej.
-Gdy oczekiwałem na możliwość wjazdu na aleję Jana Pawła II, przód mojego auta był już na pasie jezdni -wyjaśnił obwiniony. Wjechałem jakieś 0,5 m na jezdnię.
Jako następny zeznawał biegły Jacek Szumielewicz. Biegły podtrzymał w całości swoją opinię, przygotowaną na zamówienie sądu. Powiedział, że o godz. 7.22.26 auto obwinionego stało na wjeździe, ale nie na alei Jana Pawła II. Kolizja z rowerzystą miała miejsce o godz. 7.22.28. O godz. 7.22.31 było już po wszystkim, gdyż wówczas na zdjęciu widać już rowerzystę leżącego na jezdni. Rower znajdował się przed prawnym przednim bokiem auta.
Mowy końcowe
Reprezentująca rowerzystę adwokat, wniosła o uznanie obwinionego Jarosława C. za winnego popełnienia zarzucanego mu wykroczenia. Wniosła też o zasądzenie na rzecz jej klienta odszkodowania.
Z kolei obrońca Jarosława C. poprosiła sąd o uniewinnienie. Stwierdziła, że to pokrzywdzony zajechał drogę jej klientowi. Gdyby obwiniony zauważył rowerzystę, to na pewno by ustąpił mu miejsca. Dodała, że podobnie jak jej klient ma zastrzeżenia do ustaleń poczynionych przez biegłego. Uważa, że rowerzysta nagle pojawił się przed maską auta obwinionego, chcąc wymusić przejazd.
W ostatnim słowie Jarosław C. stwierdził, że jest niewinny.
Nie zachował ostrożności
W dniu 28 listopada 2016 r. Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim zdecydował, że Jarosław C., wyjeżdżając ze stacji paliw, nie zachował szczególnej ostrożności i nie przepuścił rowerzysty. Za to wykroczenie wymierzył mu karę grzywny w kwocie 300 zł.
-Przy wyjeździe ze stacji paliw nie było znaku ostrzegającego o ciągu pieszo-rowerowym, stąd też nie można zarzucić kierowcy, że nie ustąpił pierwszeństwa rowerzyście jadącemu po ścieżce rowerowej -powiedział sędzia Artur Kołodziej. Zasadny jest natomiast zarzut, iż kierowca podczas włączania się do ruchu, nie zachował szczególnej ostrożności. Wjechał na tor rowerzysty i zderzył się z nim. Rowerzysta jechał po ciągu pieszo-rowerowym, nie zrobił niczego niewłaściwego. Nie było zawinienia po stronie kierującego jednośladem.
Sąd uzasadnił niewysoką karę dla kierowcy m.in. jego postawą. Nie był on karany, nie utrudniał postępowania dowodowego, a po zdarzeniu wezwał policję i pogotowie.
Uwagi natury ogólnej
Już po ogłoszeniu ustnych motywów wyroku usłyszeliśmy, że gdyby obaj kierujący zachowali zasadę ograniczonego zaufania, a taki obowiązek mają uczestnicy ruchu drogowego, to do zdarzenia by nie doszło. Wszyscy o tej zasadzie wiedzą, ale nie wszyscy się do niej stosują. Nawet zielone światło nie nakazuje kierującemu kontynuowania jazdy, gdy na drodze pojawia się zagrożenie ze strony innego uczestnika ruchu, czasem łamiącego przepisy. Zasada ta dotyczy także rowerzystów. Opisane zdarzenie drogowe zaowocowało zmianą oznakowania. Przy wyjeździe ze stacji paliw pojawił się znak, którego wcześniej tam nie było. Chodzi o znak ostrzegający kierowców o ścieżce rowerowej. W tym miejscu po chodniku poruszają się bowiem nie tylko piesi, ale i rowerzyści.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Zderzenie z byłym policjantem

  • 2 stycznia 2017 at 11:16
    Permalink

    Mamy tu przykład, ze o dwoją pewną rację należy walczyć przed sądem to z czasem w takich przypadkach kolega policjanta nie wlepi mandatu licząc isę z tym, że w sądzie przegrają a szkoda fatygi i później wstyd.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *