Mecz, choć bez punktów, podobał się kibicom!

KSZO Odlewnia Ostrowiec Świętokrzyski – Ostrovia Ostrów Wielkopolski 28:30 (13:16).


KSZO: Piątkowski, Szewczyk, Karol Kieloch – Kożeniewski 1, Jeżyna 1, Cukierski 1, Król 5, Czuwara, Goliszewski 8, Afanasjev, Kamil Kieloch 5, Kwiatkowski 3, Antolak 2, Rutkowski 2. Trener: Tomasz Radowiecki.
Kary: 2 min. Karne: 3/3

Ostrovia: Matuszczak, Klara 4, Stempniak, Wesołek 1, Jedwabny, Staniek 1, Nowakowski, Tomczak 5, Olszyna, Piskorski, Kuśmierczyk 4, Gajek 6, Krzywda 3, Wojkowski 6, Brychcy. Trener: Krzysztof Przybylski.
Kary: 6 min. Karne 1/3.

Szczypiorniści KSZO w emocjonującym kibiców spotkaniu powalczyli w niedzielę z Ostrovią, ale oba punkty niestety pojechały do Ostrowa Wielkopolskiego. Wciąż nasz zespół w rundzie rewanżowej pozostaje bez zdobyczy punktowej. Jego położenie w tabeli staje się nieciekawe, ale podopiecznym trenera Tomasza Radowieckiego nie pozostaje nic innego, jak jeszcze bardziej zewrzeć szyki i szukać punktów nawet w najbliższą sobotę w Przemyślu, choć Czuwaj to obecnie trzeci zespół rozgrywek i nie zwykł przegrywać we własnej hali.
Od początku spotkania ostrowiecko – ostrowska konfrontacja była zacięta. W 12 min. było 5:5, a w 20 min. 7:7. W ostatnich 10 minutach I połowy nasz zespół popełnił jednak szereg błędów i przegrywał 8:12. Tej kilkubramkowej przewagi goście już nie roztrwonili i na przerwę schodzili z handicapem.
W II połowie ostrowczanie za wszelką cenę starali się zmniejszyć dystans, ale bez efektów. W 39 min. było 17:21, a na 10 minut przed końcową syreną 21:25. Końcówkę KSZO rozegrał bardzo dobrze. Celnie trafiał Kamil Kieloch. Nasz zespół doprowadził do remisu 27:27, ale ta dobra postawa wystarczyła w sumie tylko do, jak się okazało w ostatecznym rozrachunku, zmniejszenia dystansu do dwóch bramek. Ostrovia zanotowała w rozgrywkach piątą wygraną z rzędu.
Szkoda nam tego wyniku, gdyż Ostrovia w składzie z naszym byłym graczem Adrianem Wojkowskim wcale to, a wcale nie była ani lepszym zespołem, ani nie do ogrania. Naszej drużynie, która raz jeszcze pokazała, że drzemie w niej spory potencjał, zabrakło przysłowiowej zimnej krwi, by zanotować korzystny wynik. Momentami KSZO gra, jak z nut, ale momentami w najbardziej niespodziewanych momentach gubi się, traci piłkę i w konsekwencji dystans do rywala. Kibice jednak nie mogli w niedzielę narzekać, bo mecz dostarczył im wielu emocji. I za to należy się Wojownikom dobre słowo.
-No cóż, cały mecz goniliśmy wynik i kiedy dogoniliśmy w 58 min. zabrakło po trosze i zimnej krwi i chłodnej głowy i nieco szczęścia, żeby osiągnąć końcowy sukces – mówił po meczu trener KSZO, Tomasz Radowiecki. -Pozytywem jest to, że mecz mógł się podobać kibicom. Nie pozostaje nam nic innego, jak bić się o wynik w każdym z czekających nas w tym sezonie meczów.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *