Pensjonariusze na procentach

-Codziennie spotykam mieszkańców domu pomocy przy pobliskim markecie, którzy najpierw kupują, a potem spożywają jakiś alkohol –mówi czytelnik.
Niektórzy siadają przy ogrodzeniu do mu, a inni na przystanku. Mieszkam niedaleko, często spaceruję z wnukami i nie jest to przyjemny widok. Prawo zabrania spożywania alkoholu na ulicy, a skoro pensjonariusze są pod opieką domu, to ktoś powinien na to zwracać uwagę.
Na problem alkoholu spożywanego w miejscach publicznych przez pensjonariuszy domów pomocy społecznej zwracają uwagę mieszkańcy, a także pracownicy socjalni ościennych gmin, którzy nierzadko spotykają swoich dawnych podopiecznych. Problem ten sygnalizują nam także czytelnicy podczas redakcyjnych dyżurów.
-Niemalże codziennie spotykam jednego z dawnych podopiecznych naszego ośrodka.
Siedzi pijany po przystankach i twierdzi, że wraca do domu. Nie raz przysypia na ławkach i nie wie, co z nim się dzieje. A gminy często płacą ogromne pieniądze na utrzymanie pensjonariuszy domów pomocy społecznej, stąd powinni mieć oni zapewnioną opiekę i bezpieczeństwo. Niektórych mieszkańców pensjonariusze „na procentach” nie dziwią.
-Są tacy, których widuję codziennie. Przykro na to patrzeć. Przecież personel domu widzi, w jakim stanie ci ludzie są. Z tego, co mi wiadomo, utrzymanie pensjonariusza dużo kosztuje, w niektórych przypadkach są to pieniądze z naszych podatków. Personel powinien więc zadbać o leczenie tych ludzi poprzez jakieś terapie odwykowe –dodaje kolejny mieszkaniec.
Jak udało nam się ustalić, utrzymanie jednego pensjonariusza kosztuje ok. 3 tys. zł. Gminy nierzadko dopłacają do utrzymania podopiecznych domów pomocy społecznej, gdyż często skromne uposażenia osób nie wystarczają na opiekę w DPS–ach. Trafiają tam najczęściej osoby chore, które nie mają rodziny i nie ma kto nimi się zaopiekować. Gmina Ostrowiec Świętokrzyski każdego roku dopłaca ok. 3 mln zł, gmina Bodzechów ok. 250 tys. zł. Podobne środki przeznaczają też inne gminy.
Zapytaliśmy dyrekcję Domu Pomocy Społecznej czy jest możliwość leczenia osób uzależnionych od alkoholu, będących mieszkańcami DPS–u i czy istnieje rozwiązanie tego problemu? Jak wyjaśnia Joanna Gałęzia, dyrektor DPS przy ul. Grabowieckiej,
dom nie jest placówką nadzoru, lecz miejscem, gdzie jego mieszkańcy spędzają jesień życia.
-Nasi mieszkańcy nie są więźniami, lecz wolnymi ludźmi i mają prawo do wychodzenia poza teren domu w celu na przykład odwiedzenia rodziny czy znajomych. Pensjonariusze zgłaszają wyjście i nikt z personelu nie może ich zatrzymać, ani też nie ma prawa sprawdzać czy faktycznie odwiedzają bliskich, ani też ingerować w ich relacje ze  znajomymi. Każdy pensjonariusz przychodzi tu z własnym bagażem doświadczeń i przyzwyczajeń, jak również z nałogami, stąd w każdym przypadku opracowywany jest indywidualny plan wsparcia. W naszym domu prowadzone są zajęcia z terapeutą ds. uzależnień, w których uczestniczą pensjonariusze. Jak wiadomo, choroba alkoholowa nie jest łatwa do leczenia, następuje to pewnymi etapami i wymaga czasu. Nie możemy też nikogo na siłę zmuszać do uczestnictwa w terapii. Możemy jedynie zachęcać  pensjonariuszy do udziału w nich – zaznacza J. Gałęzia.
Jak mówi dyrektor drugiego z ostrowieckich Domów Pomocy Społecznej na os. Słonecznym, Agnieszka Sobańska, problem spożywających alkohol pensjonariuszy dotyczy wszystkich tego typu placówek i często poruszany jest podczas rozmów dyrektorów na ogólnopolskich konferencjach.
-Pensjonariusze spożywający alkohol w naszym domu stanowią znikomy problem, ze względu na specyfikę schorzeń, z jakimi przyjmowani są do nas mieszkańcy. Są to osoby z zaburzeniami psychicznymi. Stąd też opieka nad nimi, w tym przyjmowanie leków wyklucza spożywanie alkoholu. Niektórzy mają orzeczenia sądu o częściowym lub całkowitym ubezwłasnowolnieniu. W naszym domu jest zabronione spożywanie i wnoszenie alkoholu, informuje o tym regulamin. Jednak nie jest tak, że nas problem nie dotyczy. Często przyjmowani pensjonariusze są obciążeni nałogami w swoich  środowiskach, w których do tej pory żyli. Proponujemy więc pracę z terapeutą ds. uzależnień. Dużą pomocą jest działająca w domu grupa wsparcia, która pomaga osobom uzależnionym wyjść z nałogu.  Jest to długa praca, lecz przynosząca efekty. Pensjonariusze na własnych doświadczeniach pokazują, że można wyjść z nałogu
i utrzymać abstynencję. Kiedy jednak te działania nie przynoszą oczekiwań – kierujemy wniosek na przymusowe leczenie, lecz takich przypadków jest niewiele. Podejmujemy szereg działań, aby nasza obecność była pozytywnie postrzegana przez mieszkańców osiedla. Jesteśmy sąsiadami, stąd też chcemy, aby te relacje układały się jak najlepiej. Staramy się wychodzić na zewnątrz z różnymi inicjatywami i integrować, gdyż większość konfliktów międzyludzkich powoduje brak wiedzy i niezrozumienia problemów. Zawsze posiadamy wiedzę na temat tego, gdzie nasz pensjonariusz wychodzi i o której godzinie deklaruje swój powrót. Jeśli otrzymujemy sygnał, że gdzieś stoi w miejscu publicznym i spożywa alkohol, natychmiast reagujemy. Nie zdarzyło mi się jednak odbierać takich skarg od mieszkańców -wyjaśnia dyrektor A. Sobańska.
Jak wskazują dyrektorzy domów pomocy społecznej, problem spożywania alkoholu przez pensjonariuszy jest kwestią otwartą. Być może zmiana uregulowań prawnych w tym zakresie rozwiązałaby problem. Niegdyś obowiązywała zasada, iż uzależnieni pensjonariusze przed przyjęciem do domu pomocy społecznej byli kierowani do specjalistycznego ośrodka na leczenie. W Polsce takich miejsc jest zaledwie dwa. Obecnie nie ma zapisu, który zabraniałby dyrektorom przyjmowanie do placówek spokojnej jesieni życia osób uzależnionych, którzy nie tylko często budzą zgorszenie wśród przechodniów czy mieszkańców, ale też zakłócają spokój w placówkach, powodując uciążliwości dla innych pensjonariuszy. A terapie nie zawsze przynoszą oczekiwane efekty.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *