Kapitan Agnieszka Rabka i trener Adam Grabowski przed piątkowym meczem w Bielsku – Białej

Siatkarki KSZO po wygranej na własnym parkiecie z Legionovią Legionowo zajmują czwarte miejsce po I kolejce Ligi Siatkówki Kobiet. Nastroje po meczu w naszej ekipie są dobre, ale wszyscy już myślimy o czekającym nasze panie piątkowym meczu w Bielsku – Białej.
MVP spotkania z Legionovią, Agnieszka Rabka, podkreśla że spotkanie inauguracyjne dostarczyło zespołowi pierwszy materiał do analizy. -Musimy wyeliminować błędy i poprawić pewne elementy. Koncentrujemy się przed meczem w Bielsku – Białej – mówi nasza kapitan.
DSC_1019Agnieszka Rabka nie ukrywa, że cieszy się zarówno z wygranego meczu, jak i tytułu MVP.
-Wykonałyśmy zadanie w 100 procentach. Trzy punkty zostają w domu. To był pierwszy nasz mecz w Ostrowcu i w naszej grze było sporo nerwowości, zwłaszcza na początku I i w końcówce IV seta. Chyba za wcześnie uwierzyłyśmy, że ten mecz już się dla nas skończył tym w sumie „gładkim”, czwartym setem, ale wyszłyśmy z opresji i wygrałyśmy. Cieszę się z wyróżnienia MVP, tym bardziej, że wracam na parkiet po kontuzji.

????????????????????????????????????

Przed wyjazdem do Bielska – Białej trener Adam Grabowski mówi, że wygrana z Legionovią powoduje większe, wzajemne zaufanie. -Wiem w jakim składzie zagrają nasze najbliższe rywalki. Na pewno nie będzie to łatwiejszy mecz, niż ten z Legionovią. Przed meczem czekają nas treściwe i konkretne treningi – akcentuje szkoleniowiec KSZO.
Adam Grabowski podkreśla w kontekście wygranego meczu z Legionovią, że zawsze zależy mu na dobrej grze.
-Cieszymy się z tego, że wygraliśmy 3:1. Dużo nas to kosztowało, ale warto było, jesteśmy szczęśliwi. Staramy się na miarę swoich możliwości zrobić widowisko i chcielibyśmy, żeby kibice nas odbierali, jako waleczny, grający do końca zespół. Każda z dziewczyn ma świadomość swoich niedociągnięć, niedoborów jeśli chodzi o umiejętności, ale jeśli każda z przebywających aktualnie na placu będzie wojować, to chyba właśnie o to chodzi. Były takie trzy elementy, które nam przeszkadzały w graniu: przyjęcie zagrywki, w końcówce zepsute zagrywki oraz walka na siatce, gdzie przegrywaliśmy sporo takich spornych piłek. Zawsze mnie denerwuje, jeśli oddajemy przeciwnikowi punkt za darmo, gdy przeciwnik nie musi wykonywać żadnego wysiłku, ale tego też nie da się uniknąć. Nie da się grać całego meczu bezbłędnie.
W końcówce, przy stanie 20:12 cały czas uczulałem zespół, że to jeszcze nie koniec grania, a mecz się skończy przy 25 punkcie po naszej stronie. A widziałem to po zespole, że stanął i czekał na koniec, a trzeba było zdobyć jeszcze pięć punktów. Było nerwowo. Teraz można się śmiać i pozwolić sobie na taki słaby żart, że dziewczyny
chciały tak celowo zagrać, żeby podjarać publikę, żeby było gorąco.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *