Nici z uniewinnienia

Starosta opatowski, Bogusław W. opuścił Sąd Okręgowy w Kielcach mocno załamany.
Wyrok uniewinniający, wydany w dniu 7 grudnia 2017 r. przez Sąd Rejonowy w Opatowie, którym tak się szczycił, nie ostał się. Decyzją wyroku Sądu Okręgowego w Kielcach z dnia 19 marca 2018 r. sprawa wróci do ponownego rozpoznania.
Zarzut obrazy
W czerwcu 2017 r. prokuratura zarzuciła staroście, że w dniu 22 sierpnia 2016 r., podczas sesji Rady Powiatu Opatowskiego, odczytał osobom nieuprawnionym, ze szczegółami, raport o śmierci pacjentki, zawierający dane prawnie chronione, co miało zbulwersować obecnych na sesji Rady Powiatu.
Media ogólnopolskie i wojewódzkie informowały, że 25-letnia kobieta zmarła w szpitalu po zabiegu cesarskiego cięcia. Sprawę badała Prokuratura Regionalna w Krakowie, lecz nie dopatrzyła się winy lekarzy lub szpitala. Odczytany przez starostę raport, przygotowany na zlecenie wojewody świętokrzyskiego przez konsultanta wojewódzkiego ds. ginekologii i położnictwa, miał oczyścić także starostę. Niestety starosta, chcąc ostudzić emocje, odczytał obszerne fragmenty tego dokumentu, ujawniając przy tym – jak twierdzi prokuratura – tzw. dane wrażliwe, m.in. o wieku, płci i miejscu zameldowania zmarłej kobiety i o zabiegach medycznych.
W dniu 7 grudnia 2017 r. Sąd Rejonowy w Opatowie, rozpatrujący sprawę Bogusława W., stwierdził w wyroku, że starosta jest niewinny z powodu nie stwierdzenia ustawowych znamion zarzucanego mu przestępstwa z art. 266 par. 2 Kodeksu karnego. Sąd przyznał oskarżonemu 3 tys. zł tytułem zwrotu kosztów obrony.
W apelacji prokurator zarzucił wyrokowi obrazę przepisów prawa materialnego poprzez niesłuszne uznanie, że zachowanie oskarżonego nie wyczerpuje znamion czynu zarzucanego aktem oskarżenia. Zarzucił też sądowi błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za jego podstawę, poprzez niesłuszne uznanie, że oskarżony nie popełnił czynu, podczas gdy treść ujawnionego przez oskarżonego raportu wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie położnictwa i ginekologii w zestawieniu z materiałami medialnymi, dotyczącymi zgonu pacjentki, prowadzi do wniosku odmiennego.
Prokurator wniósł o uchylenie wyroku z przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania.
Przedwczesny wyrok
W dniu 19 marca 2018 r. Sąd Okręgowy w Kielcach uchylił wyrok sądu opatowskiego z dnia 7 grudnia 2017 r. i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania. Zdaniem sądu II instancji, wyrok opatowski został wydany przynajmniej przedwcześnie. Nie można przyjąć, że postępowanie przed sądem I instancji było zgodne z przepisem art. 7 Kodeksu postępowania karnego (art. 7. Organy postępowania kształtują swe przekonanie na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego), jak również, by oceny, dostateczna analiza i wyciągnięte wnioski, były takimi, jakich należałoby oczekiwać po tak wybiórczo przeprowadzonych dowodach przed sądem I instancji.
Pani sędzia Alina Bojara dodała, prezentując ustne motywy orzeczenia, że co prawda sama apelacja została nie do końca w sposób prawidłowy sformułowana przez prokuratora, co podnieśli obrońcy oskarżonego, ale to nie zwalnia sądu od dokonania merytorycznej oceny istoty zarzutów.
Zdaniem sądu odwoławczego nie sposób przyjąć, że samo nie podanie przez starostę nazwiska i imienia pacjentki, już spowodowało zanonimizowanie osoby. Nie sposób też rozpatrywać tego, co stało się podczas sesji, w oderwaniu od informacji, które o sprawie podały media. Taka konstrukcja byłaby całkowicie sztuczna, gdyż informacje o chorobie, przebytych zabiegach, podane przez starostę, w połączeniu z wcześniejszymi informacjami medialnymi, pozwalały na identyfikację pacjentki podczas odczytywania przez oskarżonego raportu.
-Ta kwestia wymagała – stwierdziła sędzia Alina Bojara – dokonania jednoznacznych ustaleń poprzez pogłębienie postępowania, przesłuchanie na tę okoliczność świadków obecnych na miejscu zdarzenia i przeanalizowanie tych zeznań w zestawieniu z protokołem pokontrolnym konsultanta wojewódzkiego oraz dokumentami dotyczącymi medialnych przekazów. Jest to ewidentny brak tego postępowania sądowego.
Także – zdaniem sądu odwoławczego – nieuprawnione było uznanie przez sąd, że ujawnione przez starostę informacje były tożsame z tymi, które podały wcześniej media. Ta kwestia nie została w sposób należyty ustalona, bo pewnych informacji w mediach nie było. Stąd też stwierdzenie przez sąd I instancji, że nie doszło do ujawnienia informacji, o których mowa w art. 266 par. 1 kk, było przynajmniej przedwczesne.
Przedmiotem postępowania sądowego powinno być nie tylko odniesienie się przez sąd do treści informacji przedstawionych przez oskarżonego, ale również dokonanie analizy rodzaju tych informacji z punktu widzenia wymogów wynikających z art. 266 par. 2 kk. Niezależnie od informacji niejawnej, opatrzonej klauzulą poufne lub zastrzeżone, chodzi o informacje uzyskane w związku z wykonywaniem czynności służbowych, a których ujawnienie może narazić na szkodę prawnie chroniony interes.
Sąd I instancji nie powinien też zawężać analizy przedstawionych przez oskarżonego informacji oraz postępowania dowodowego tylko pod kątem przepisów ustawy o ochronie danych osobowych. Poza tym Sąd Rejonowy zbagatelizował zeznania m.in. konsultanta wojewódzkiego, który mówił, że jego raport nie mógł być upubliczniony, bo zawierał dane wrażliwe.
Nie potrafi zrozumieć
Starosta Bogusław W. nie chciał komentować wyroku, szybko oddalając się z budynku sądu. Mecenas Marek Raczkowski powiedział, że nie potrafi zrozumieć decyzji sądu kieleckiego. Nad stwierdzeniem tego sądu, że sąd I instancji nie rozpatrzył wszystkich wątków tej sprawy, trzeba się będzie dopiero zastanowić.
-Proszę się nie dziwić, że pan starosta ma mieszane uczucia, co do tego rozstrzygnięcia –powiedział mecenas Marek Raczkowski. Starosta uważa, że w żadnym zakresie jego wypowiedź – na sesji Rady Powiatu – nie była nakierowana na to, by kogokolwiek skrzywdzić lub komukolwiek wyrządzić krzywdę.
Sprawa polityczna?
Na koniec warto dodać, że sprawa karna, wytoczona staroście, od początku miała – zdaniem oskarżonego – kontekst polityczny. Widać to było i w 2016, i w kolejnych latach. Przeciwnicy starosty byli, i są do dziś, przekonani o jego winie, choć nie zostało to jeszcze prawomocnie wykazane. Natomiast jego zwolennicy byli i są przekonani o tym, że ich lider jest niewinny, i że powinien być uniewinniony.
Sąd oczywiście nie bierze udziału w polityce, lecz jedynie stara się wyjaśnić kulisy tego sesyjnego zajścia. Dobrze, że będą zbadane wszystkie jego wątki. Ale wadą Temidy jest to, że działa ona zbyt wolno, nie nadążając za biegiem spraw. Nie darmo mówi się: Temida nierychliwa, ale sprawiedliwa.
W tamtym czasie była też mowa o ewentualnym błędzie w sztuce lekarskiej, czego nie udowodniono. Sprawa została umorzona. Dostało się szpitalowi oraz spółce dzierżawiącej szpital. Opatów przeżywał wizyty krajowych polityków. Ano właśnie, gdzież oni teraz są? Już wiem – szykują się do kolejnych wyborów. Szkoda tylko, że gdzieś, w tle tej smutnej sprawy, najwyraźniej zagubiono interes rodziny zmarłej pacjentki, która już pogodziła się z przeżytą traumą i nie powinna być epatowana kolejnymi doniesieniami na ten temat. Krewni mocno to podkreślili przed sądem.
No i jeszcze jedno – media. Jak nie ma winnych, to winni są dziennikarze i cykliści. Bo piszą, bo grzebią, bo się interesują. Mam nadzieję, że jeśli chodzi o tę sprawę, to nikt nie rości pretensji do mediów.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *