Wakacje są świetnym sprawdzianem naszym dobrych manier!

Aleksandra Pakuła pochodzi z Ostrowca Świętokrzyskiego, obecnie mieszka w Warszawie, gdzie jest trenerką etykiety, twórcą internetowym i specjalistką w dziedzinie marketingu.
To absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego i pasjonatka dobrych manier, a także blogerka ucząca w Internecie zasad savoir -vivre’u i dress codu.
-Czy w obecnych czasach zasady savoir- vivre’u „są w cenie”?
-Gdybym odpowiadała na to pytanie jeszcze kilka lat temu, to prawdopodobnie powiedziałabym, że niestety nie, bo w XXI wiek jest wiekiem bylejakości, a nie elegancji –mówi Aleksandra Pakuła. Dziś jednak z całą stanowczością stwierdzam, że w obecnych czasach, w 2018 r. savoir -vivre jest w cenie i to dosłownie. To, że elegancja i dobre maniery w pewnym momencie stały się dobrem wyjątkowo rzadkim, sprawiło, że osoby, którym savoir -vivre nie jest obcy, zaczęły się po prostu wyróżniać. Dobre wychowanie okazało się być atrakcyjne dla pracodawców, którzy w swoich firmach wolą mieć pracowników, którzy odnajdą się w każdej sytuacji, niż takich, którzy nie będą dobrymi ambasadorami konkretnych marek. Właśnie dlatego osoby znające etykietę, potrafiące zachować się podczas rozmow y kwalifikacyjnej czy spotkania z klientem, zaczęły zarabiać więcej, bo ich na rynku zwyczajnie brakuje.
-Mówiące o zasadach etykiety telewizyjne show „Projekt Lady” pokazuje, że jest z tym źle. Tak jest w rzeczywistości, czy tylko pod potrzeby większej oglądalności?
-Aż tak źle nie jest, choć dobrze też wcale. Programy telewizyjne takie jak „Projekt Lady” pokazują skrajności, które oczywiście w społeczeństwie występują, ale nie jest ich aż tak wiele. Do tego odpowiedni montaż, muzyka, komentarze mentorek i zaczynamy mieć wrażenie, że rzeczywiście młode kobiety w XXI wieku nie potrafią jeść nożem i widelcem, a słowa powszechnie uznawane za obraźliwe stanowią podstawę ich języka. Z własnego doświadczenie mogę powiedzieć, że mówienie o problemie, jakim jest brak znajomości zasad etykiety, sprawił, że jest coraz lepiej, a nie coraz gorzej. Wiele młodych dziewczyn zobaczyło nagle swój własny obraz w telewizji i uświadomiło sobie, że wcale nie chcą być w ten sposób postrzegane. Programy telewizyjne, w których mówi się o dobrych manierach i dobrym stylu, są potrzebne i mam nadzieję, że powstaną też takie mniej prześmiewcze, a bardziej edukacyjne. Nie ma się przecież co oszukiwać, że „Projekt Lady” opiera się na sensacji robionej kosztem uczestniczek. Być może w przyszłości to się zmieni.
-Mamy wakacje. Od jakich zasad, wyjeżdżając, nie możemy sobie wziąć urlopu?
-Wakacje to doskonały sprawdzian dla każdego, kto chciałby zweryfikować, na ile teorię związaną z etykietą potrafi wcielić w życie. Urlop, hotel z opcją all inclusive i pogoda idealna do noszenia wyłącznie bikini raczej nie sprzyjają temu, by dbać o maniery. Jestem zwolenniczką zdrowego rozsądku, więc w wakacje warto po prostu pamiętać, by szanować innych ludzi i swoim zachowaniem nie dodawać im pracy lub nie sprawiać przykrości. Wyjeżdżając na urlop, już w samolocie warto pamiętać o kilku kwestiach. Przede wszystkim nie klaszczemy podczas lądowania – dla pilota to tak samo rutynowa czynność, jak dla kierowcy parkowanie, więc nie oczekuje za jej wykonanie szczególnego podziwu. Na pokład samolotu czy autobusu nie powinno się zabierać przekąsek, których zapach mógłby przeszkadzać innym pasażerom. Lepiej zrezygnować też z alkoholu i zbyt dużej ilości napojów, by przeciskając się do toalety nie potrącać siedzącego obok pasażera. W hotelu, mimo obecności pokojówki, warto dbać o porządek. Warto wiedzieć, że istnieją pewne hotelowe sygnały, które ułatwiają komunikację obsługi z gośćmi. Tak na przykład na całym świecie położenie ręczników na podłodze oznacza, że prosi się o ich wymianę. Podczas wakacji warto też zwrócić uwagę na swój strój. Bez względu na to, jaka jest na zewnątrz temperatura, idąc do restauracji mężczyźni powinni zawsze dbać o to, by mieć na sobie długie spodnie i zakryte buty. Kobiety za to w restauracji powinny okryć ramiona. Jeśli w restauracji obowiązuje tzw. szwedzki stół, porcja nałożona na talerz powinna być taka, jaką jest się w stanie zjeść. Zostawianie jedzenia na talerzu ze względu na to, że nałożyło się zbyt dużo, jest bardzo niegrzeczne. Lepiej wziąć dokładkę niż zmarnować jedzenie i wykazać brak szacunku do pracy, jaką w przygotowanie posiłku włożył kucharz.
-A jaki winien być nasz dress code na plaży niezależnie czy jesteśmy nad Bałtykiem, czy Adriatykiem? Co jest zupełnie niedozwolone?
-Na plaży zasady dotyczące dress codu są dość wygodne – wystarczy bikini, strój kąpielowy lub kąpielówki. Warto jednak pamiętać, że jeśli plaża oznaczona jest jako plaża dla nudystów, to niegrzecznym będzie przebywanie na niej w stroju kąpielowym. Tak samo w przypadku plaży, gdzie obowiązuje strój kąpielowy – rozbieranie się tam i paradowanie nago nie będzie ani dobrym, ani grzecznym pomysłem. Najważniejszą zasadą savoir -vivre’u i dress codu jest dostosowanie się. Jeśli więc większość na plaży jest ubrana, to i my się ubieramy. Jeśli nie, to albo zdejmujemy strój, albo zmieniamy plażę. Warto jednak wspomnieć, że tak samo ważny, co strój na plaży, jest strój poza plażą. Zupełnie niedozwolone jest chodzenie w bikini lub kąpielówkach w miejscach innych niż plaża lub basen. Turyści bardzo często uznają, że skoro są na wakacjach, to przecież mogą, bo opalenizna sama się nie złapie. Miasta, w których spędzamy wakacje, są jednak dla mieszkańców ich miastami, miastami, w których żyją, pracują, wychowują dzieci. Miastami takimi, jak każde inne. Nie wyobrażamy sobie przecież, że ktoś wpadłby na pomysł, by przejść się rynkiem Ostrowca Świętokrzyskiego w bikini. Taka osoba uznana zostałaby prawdopodobnie za szaloną. Skoro więc nie chodzimy w bikini po Ostrowcu, nie chodźmy też w bikini po Sopocie, Madrycie czy Atenach. Wiele europejskich kurortów wprowadziło już nawet regulacje prawne, które przewidują sankcje finansowe za chodzenie po mieście w bikini. Dla komfortu swojego portfela warto więc mieć w torbie sukienkę lub koszulkę ze spodenkami.
-Jak było z etykietą w Pani przypadku? Czym nasze dobre nawyki można opierać jedynie o tym, aby przejąć je od rodziców, czy trzeba je jeszcze udoskonalać na co dzień?
-Ja etykietą zafascynowałam się podczas studiów. Uniwersytet Warszawski, na którym studiowałam, uznał prawdopodobnie, że studentom przyda się odrobina dobrych manier, więc do planu wpisał nam przedmioty takie jak Językowy savoir -vivre oraz Etykieta językowa. Przedmioty te prowadziła profesor Małgorzata Marcjanik -Dąbkowska, która już od pierwszych minut zajęć sprawiła, że zechciałam chłonąć wiedzę, którą się z nami dzieliła. Klasa, elegancja i szacunek, jaki okazywała drugiemu człowiekowi, były dla mnie tak niezwykłe, że postanowiłam nauczyć się tego wszystkie tak dobrze, jak to tylko możliwe. Studia skończyły się, egzaminy zdałam, a miłość do savoir -vivre’u pozostała. Z dobrymi manierami jest tak, że bez względu na to, z jakiego domu pochodzimy, jakie wykształcenie posiadamy i ile lat mamy, zawsze możemy się ich nauczyć. To, co wynosi się z domu, to tylko część, pewna baza. Reszty musimy nauczyć się sami. Musimy nauczyć się szanować drugiego człowieka. Musimy nauczyć się, że to nie siebie zawsze powinniśmy stawiać na pierwszym miejscu. Musimy w końcu nauczyć się, że czasem lepiej milczeć, a czasem lepiej po prostu przyznać się do błędu i przeprosić. Dobre maniery nie są skomplikowane, ale nie są też proste. Nie są skomplikowane, bo większość zasad stosujemy intuicyjnie. Nie są proste, bo czasami bycie uprzejmym wymaga zaciśnięcia zębów i zaakceptowania, że ktoś może się z nami nie zgadzać.
-Czy nauka savoir -vivre’u może być sposobem na życie? Kto korzysta najczęściej z Pani usług? Gdzie możemy na bieżąco trafiać na podpowiedzi Pani autorstwa?
-Tak, nauka savoir -vivre’u może być sposobem na życie. Trener etykiety to zawód jak każdy inny, choć niemożliwe jest zdobycie dyplomu w tej dziedzinie. Doprowadzenie swojego stanu wiedzy do poziomu, w którym będzie się mogło uczyć innych, wymaga nieustannej pracy. Na początku bowiem wszystko wydaje się czarno-białe, a dopiero dzięki doświadczeniu zaczyna się dostrzegać szarości. Po tym właśnie można poznać „świeżka” w tym zawodzie – nie jest skłonny do dyskusji, stawia twarde, niemal nierealne do spełnienia zasady i zdecydowanie nadużywa słów „trzeba” lub „musi”. Im więcej osób się spotka, im więcej osób się przeszkoli, tym łatwiej przez gardło przechodzą stwierdzenie „warto”, „powinno się”, „sugerowałabym”. Zapotrzebowanie na trenerów etykiety jest ogromne i wciąż rośnie. Najbardziej dochodowym klientem są zawsze oczywiście korporacje, które po zatrudnieniu nowych, młodych pracowników, natychmiast wysyłają ich na szkolenie z etykiety. Pracowników uczy się tego, kto w biznesie ma pierwszeństwo, jak właściwie napisać mail i jak ubrać się do pracy. Strój bowiem jest drugim ważnym elementem pracy każdego eksperta w dziedzinie savoir-vivre’u. Coraz mniejsze firmy proszą o przygotowanie dla nich specjalnych przewodników po dress codzie, który określi, jaki strój w firmie jest pożądany, a jakiego pracownicy powinni unikać. Pracodawcy często mają problem z tym, by zwrócić pracownikowi uwagę na źle zawiązany krawat lub zbyt krótką spódnicę. Przewodnik, który jasno określi te zasady, pozwoli obu stronom czuć się bardziej komfortowo. Do trenerów etykiety często zgłaszają się też po prostu osoby fizyczne, które chcą popracować nad swoimi manierami. Często okazuje się, że uznany prezes firmy ma wątpliwości, z której strony powinien odłożyć serwetkę po zakończonym posiłku lub gdzie odłożyć parasol, gdy wchodzi do firmy będącej jego potencjalnym klientem. By pozbyć się wątpliwości, popracować nad strojem i ogólnym wizerunkiem zwraca się do trenera, który pomoże mu po prostu poczuć się pewniejszym siebie. Ja, poza byciem trenerem etykiety, zawodowo zajmuję się także marketingiem usług profesjonalnych. Po godzinach za to siadam do komputera i piszę blog (www.aleksandrapakula.pl), prowadzę kanał na YouTube i profil na Facebooku, gdzie można znaleźć mnie wpisując moje imię i nazwisko. W każdym z tych miejsc uczę dobrych manier, bo wiem, że ich znajomość może mieć realny wpływ na życie każdego człowieka. Skaczę ze szczęścia, gdy otrzymuję wiadomości, w których moi odbiorcy piszą, że dzięki wiedzy, którą się dzielę, udało im się znaleźć pracę, dostać podwyżkę, zdobyć klienta lub po prostu poderwać dziewczynę, która przez lata wydawała się być nieosiągalna. Spełniam się w życiu sprawiając, że ten świat jest mniej byle jaki, a ludzie są dla siebie bardziej uprzejmi. Czasami żartuję, że przyszłam nauczyć Internet dobrych manier i nie spocznę, gdy tego nie dokonam. Wszystko wskazuje na to, że przede mną jeszcze bardzo wiele pracy.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *