Katastrofa w ulicy Polnej. Druga przymiarka do wyroku

-Moim zdaniem nie można mieć żadnych zastrzeżeń do pracy ostrowieckich wodociągów –powiedział biegły.
W okresie katastrofy nie było żadnych oznak, by sieć wodociągowa pracowała w sposób niewłaściwy. W dniu 20 sierpnia 2018 r. sędzia Dariusz Barczak przesłuchał biegłego Zbigniewa Stanisławskiego. Przesłuchanie odbyło się w drodze wideokonferencji. Ekspert od instalacji sanitarnych odpowiadał na pytania, przebywając w siedzibie Sądu Rejonowego Nowa Huta.
Zdaniem oskarżycieli
Przypominam, że zdaniem dziesięciu mieszkańców miasta, poszkodowanych w katastrofie z dnia 19 grudnia 2012 r., którzy skierowali do sądu prywatny akt oskarżenia, winę za katastrofę ponoszą Miejskie Wodociągi i Kanalizacja. Wszyscy utracili garaże zlokalizowane u stóp skarpy lub zgromadzony w nich dobytek. Przed sądem zażądali ukarania winnych i wypłaty odszkodowań.
W imieniu poszkodowanych prywatny akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim skierowała Neyder&Gronek Adwokacka Spółka Partnerska w Poznaniu. Zarzuty, postawione czwórce oskarżonych, miały polegać na niedopełnieniu obowiązków służbowych, przez co nieumyślnie mieli spowodować zdarzenie zagrażające życiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać obsunięcia się uwodnionych mas gruntu wraz z elementami jezdni i chodnika na położone poniżej drogi garaże. Wobec braku ugodowego załatwienia sprawy, pokrzywdzeni żądali od oskarżonych solidarnie ponad 300 tys. zł odszkodowania za zniszczone: garaże, samochody oraz inne mienie ruchome.


Wideokonferencja – przesłuchanie na odległość
W trakcie wideokonferencji biegły powiedział, że nie ma wiedzy, w jakich terminach ostrowieckie wodociągi dokonywały kontroli stanu swojej sieci. W Polsce nie ma bowiem przepisów, które by regulowały po pierwsze – jakie, a po drugie – w jakim terminie firmy wodociągowe powinny dokonywać kontroli swojej sieci. Każda firma ustala sposób kontroli we własnym zakresie.
-Generalna kontrola ma miejsce na pompowni II stopnia, gdzie rejestruje się nagłe spadki lub wzrosty ciśnienia wody – powiedział biegły. Rejestrator na pompowni II stopnia nie wykazał nagłego spadku ciśnienia wody w okresie przed katastrofą. Dodał, że w okresie 10 lat przed katastrofą nie usuwano w rejonie obsunięcia ziemi żadnych awarii ani nie dokonywano napraw sieci wodociągowej.
-Nagły spadek ciśnienia rejestratory pokazały dopiero w dniu katastrofy o godz. 0.58.50 s –podkreślił krakowski ekspert. Biegły odrzucił też pogląd, jakoby sieć wodociągowa była nieszczelna, a z rurociągu stale kapała woda. Ubytki wody w sieci, jeśli następują, to mają miejsce na zasuwach, a te były już poza miejscem katastrofy – u zbiegu ul. Polnej oraz Rosłońskiego. Urządzenia pomiarowe rejestrują ubytki wody w sieci – wykazują ubytek już 10 litrów.
Zbigniew Stanisławski odrzucił pogląd, że to awaria sieci wodociągowej spowodowała obsunięcie ziemi w ul. Polnej. Co prawda jeden z biegłych taką opinię w tej sprawie wydał, ale nie poparł jej żadnymi dowodami.
-Moim zdaniem to obsunięcie się gruntu pod wodociągami spowodowało rozszczelnienie sieci i nagły wypływ wody –powiedział biegły. Wskutek obsunięcia się ziemi, nastąpiło wypięcie nitki wodociągu z kielicha i wyciek wody. Poza tym trzeba pamiętać, że w tej ulicy była też sieć ciepłownicza, a nie tylko wodociągowa.
Nie zgadzamy się
Opinia biegłego – zdecydowanie niekorzystna– nie przypadła do gustu oskarżycielom. Ci nadal są przekonani, że to wycieki m.in. wody z wodociągu spowodowały katastrofę, w której stracili garaże i zgromadzone w nich mienie.
-Uszkodzenie wodociągu o średnicy 100 mm lub kanalizacji sanitarnej to dwie prawdopodobne przyczyny katastrofy, jaka miała miejsce w ul. Polnej – powiedział w dniu 6 października 2015 r. przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim, biegły Józef Grzywna. Mogły nawet wystąpić obie te przyczyny naraz: nieszczelność wodociągu oraz kanalizacji.
W takcie wideokonferencji – jak widać zdobycze techniki na dobre zagościły już w polskim sądownictwie – uczestnicy rozprawy, w tym oskarżyciele oraz ich pełnomocnik, zadali wiele pytań biegłemu, ale ten pozostał przy swej opinii. Powiedział, że nie stwierdzono w przeszłości, aby ze skarpy – przed jej obsunięciem – wypływała woda. Sama zaś skarpa była w złym stanie technicznym, a mimo to nikt nie prowadził tam prac naprawczych.
Mowy końcowe bis
Na wrzesień zaplanowano mowy końcowe w tym procesie. Muszę dodać, że będzie to już drugie podejście, gdyż po raz pierwszy mowy końcowe zostały wygłoszone w dniu 27 października 2016 r.
To niespełna dwa lata temu pełnomocnik oskarżycieli nie zażądał dla oskarżonych żadnej kary. Powiedział tylko, że jego zdaniem, nie wszystkie dowody, niezbędne do rozstrzygnięcia tej sprawy, zostały już wyczerpane. Rzeczą sądu jest więc zbadanie wszystkich okoliczności sprawy, co nie zostało w tym przypadku uczynione. Wniósł o to, aby sąd otworzył na nowo i kontynuował postępowanie w tej sprawie. Mec. Olgierd Miedzybłocki, obrońca głównego oskarżonego, powiedział wówczas, że cała ta sprawa jest trudna, bo samo zdarzenie było nagłe, nieprzewidywalne, a złożyło się na nie wiele przyczyn, często przez nikogo nie zawinionych.
-Nie sposób winy za tę katastrofę przypisać określonym osobom, w tym mojemu klientowi – powiedział. Nie ma przepisów, które by nakazywały takim osobom, jak mój klient, realizowania konkretnych obowiązków, takich np. jak wymiana rur wodociągowych po 50 czy 60 latach ich eksploatacji.
W toku toczącego się procesu nikt nie udowodnił, że mój klient ponosi odpowiedzialność za katastrofę. On należycie dbał o stan techniczny urządzeń. Wniósł więc o uniewinnienie. Drugi z obrońców, Jerzy Siwonia, występujący w imieniu trzech innych oskarżonych, także odrzucił oskarżenie.
-Doszło tu do szeregu zaniedbań, ale ze strony innych osób, których oskarżyciele pominęli w akcie oskarżenia –powiedział adwokat. Z całą pewnością nie stwierdzono zaniedbań ze strony służb technicznych wodociągów. On również wniósł o uniewinnienie dla swych klientów.

Print Friendly, PDF & Email

9 thoughts on “Katastrofa w ulicy Polnej. Druga przymiarka do wyroku

  • 2 września 2018 at 02:26
    Permalink

    Kolejny biegly twierdzi ze nic nie stwierdzil. Okolo godzinie 23 slyszalny byl odplyw wody z kaloryferow, potwierdzilo to wiele osob, Skoro na dwie godziny przed osuwiskiem zostaly przelamane rury Mecu to wcale nie musi oznaczac ze rowniez zostaly przelamane rury Wodociagow bo paradoksalnie woda wodociagow podmywala rury Mecu i tamte mogly sie zlamac jako pierwsze, bo na szerszym odcinku mialy mokro. Zasieg osuwiska jednak wyraznie wskazuje ze podloze zostalo rozmiekczone przez rury wodociagow, a to ktore wczesniej ulegly zlamaniu to juz nie az tak istotna bajka. Nawet czlowiek o minimalnej inteligencji wie, ze woda nie moze plynac pod gore. W sposob naruralny splywa w dol. Dinozaury upadly , tajemnicze tryskajace zrodelka upadly, niespojnosc gruntu upadla, to teraz mamy swobodne splywanie wody pod gore. Mysle ze swiat nauki powinien zainteresowac sie tym odkryciem, bo to naprawde niezwykle odkrycie. Czy ktos sprawdzil stan trzezwosci pana bieglego przed badaniem? Bo zauwazam lekki problem z grawitacja.Czy badanie wykonal za pomoca telekonferencji i ktos zapomnial mu powiedziec ze rury Wodociagow byly powyzej rur Mecu? Skoro rejstratory pokazaly nagly spadek cisnienia z taka dokladnoscia godziny to pewnie rejstratory tez mogly wskazywac tez ze ubytki wody byly. Pewnie jednak byly skoro wspomnial o cieknacych zasuwach. Chyba ze wyciek trwal tak dlugo ze zostal uznany za norme i nie mozna bylo tego stwierdzic, tym bardziej ze wodociagi nic nie musza kontrolowac. Nie musial byc duzy wyciek, az tak duzy zeby powodowac nagle skoki cisnienia. Z rozszczelnionych rur woda moze sobie wyplywac bez naglych skokow cisnienia. Wodociagi same przyznaly ze mialy ubytki wody w sieci, to rowniez przyznal biegly, kazdy z bieglych. Powiedzial biegly jednak ze w tym miejscu wycieku nie bylo, ciekawe jak to stwierdzil, skoro prokuratorowi ktos zajumal rury. Cokolwiek by tu nie gdybac to juz doszlismy do tego ze jednak skok cisnienia byl i woda z rur wyplynela.To juz cos. Biorac pod uwage opoznienie od momentu przerwania rur do momentu z jakim rejstratory mogly stwierdzic skok cisnienia, bo najpierw musial nastapic odplyw zeby cisnienie moglo spasc na rejstratorach, a na takim odcinku moze trwac to nawet dobra chwile czasu, to czy przypadkiem pan sie nie machnal nieco w tych precyzyjnych obliczeniach?. Czy aby przewracajaca sie latarnia nie byla zbyt silna sugestia zeby zsynchronizowac sobie zegary?.Tylko jak z tym tak naprawde jest skoro cala woda, razem z gora, razem z garazami splynela jednak w dol. Nie w gore. Czy ma pan biegly na to jakas teorie? No chyba ze to byl tylko taki skok geniuszu pod cisnieniem potrzeby. Sucha ziemia z pod rur wodociagow by nie odplynela tak nagle gdyby to Mec byl winny. Osuwisko bylo by znacznie wezsze. Jako biegly powinien pan miec to na uwadze przy badaniach. W najczarniejszym scenariuszu nastapilo by to dwuetapowo. A to byl jeden zip. Dlatego byl taki silny. / Posluchajcie tego: ‘Na podstawie przeprowadzonych badań ustalono, że osuwisko powstało w obrębie nasypów antropogenicznych, jakimi wypełniona została niewielka dolinka przebiegająca poprzecznie do ul. Polnej, na co wskazują również materiały archiwalne. Obecność zasypanej formy dolinnej potwierdziło odsłonięcie się, w zachodniej części skarpy, kamiennej ściany przepustu drogowego pod ul. Polną, zbudowanego w latach 30. XX w. Zasypanie dolinki spowodowało zaburzenia naturalnego odpływu wód gruntowych, które nasączały utwory sztucznego nasypu. Brak drenażu tego obszaru, prawdopodobne nieszczelności sieci wodociągowej i kanalizacyjnej oraz nieprawidłowe zabezpieczenie skarpy drogowej przyczyniły się do powstania warunków sprzyjających osunięciu. Bezpośrednią przyczyną osuwiska było upłynnienie przepojonego wodą gruntu, w wyniku uszkodzenia wodociągu.’ / Zwlaszcza ostatnie zdanie polecam przeczytac dwa razy. Taki byl wynik badan. O tym ze woda nie wziela sie z nikad juz wiemy bo zrodelek, zastoin, niecek oligocenskich i niczego co Wodociagi nam probowaly wcisnac tam nie ma. Zasypany row melioracyjny tez nie mial wplywu i nie zbieral wody. Tam glownie jest piach ktory nie trzyma wody. Uwodnienie nastapilo ewidentnie z rur. Z ktorych rur wyraznie widac na zdjeciach, polecam obejzec. Panie biegly widac ze sie pan bardzo staral, ale pan tez powinien oddac koperte. Wycieku pan nie stwierzil bo bez rur sie nie da, ale chociaz tyle ze pan stwierdzil skok spadajacego cisnienia. I wlasnie ten skok spowodowal osuwisko niszczac gorke i garaze. Sumujac panskie badania i badania geologow stwierdzam ze wystarczy juz tego sciemniania. Szkoda pieniedzy na ten marny teatrzyk. A Sad zachecam do wziecia pod uwage probe mataczenia odwracania faktow, wpedzania miasta w niepotrzebne koszty i gre w zaparte, pomimo jasnych i widocznych dowodow nawet golym okiem. Dodam ze wyciek z rur Mecu objawial by sie parowaniem gorki, zwlaszcza ze to byla zima. Swoim uporem zmarnowali ludziom wiele lat zycia, a sa tez tacy ktorym juz nie dane bedzie poznac wynik tego procesu.

    Reply
  • 2 września 2018 at 13:20
    Permalink

    Biegly stwierdzil ze Wodociagi calymi latami nie kontrolowaly sieci. Ale tez z genialna dokladnoscia, no normalnie nawet sloń by tego nie wyczul stwierdzl :’Biegły odrzucił też pogląd, jakoby sieć wodociągowa była nieszczelna, a z rurociągu stale kapała woda’. / Rozumiecie? …normalnie wyliczyl to co do kropelki- to sie nazywa byc bieglym. -‘Powiedział, że nie stwierdzono w przeszłości, aby ze skarpy – przed jej obsunięciem wypływała woda. / Skoro nie wyplywala to z kad sie tam tyle jej nazbieralo? …tego juz nie stwierdzil. Ale chyba to jest najlepsze- ‘Sama zaś skarpa była w złym stanie technicznym, a mimo to nikt nie prowadził tam prac naprawczych. / W jaki sposob mogl to stwierdzic, skoro nigdy wczesniej tej skarpy nie widzial? Ma rowniez zdolnosci nadprzyrodzone sie okazuje. Jeszcze jeden taki biegly i pielgrzymki zaczna sie tu schodzic. Woda cud./ Odpowiedzialnosc za siec- Nie sposób winy za tę katastrofę przypisać określonym osobom, w tym mojemu klientowi – powiedział. -‘Nie ma przepisów, które by nakazywały takim osobom, jak mój klient, realizowania konkretnych obowiązków, takich np. jak wymiana rur wodociągowych po 50 czy 60 latach ich eksploatacji’. / Ale na szczescie sa przepisy o odpowiedzialnosci karnej za wyrzadzone szkody zaniedbaniem./ – ‘W toku toczącego się procesu nikt nie udowodnił, że mój klient ponosi odpowiedzialność za katastrofę. On należycie dbał o stan techniczny urządzeń. – Panie biegly pan sam to udowodnil tymi kilkoma zdzniami. (W tym samym czesie rury pekaly jeszcze w innych miejscach)./ -Powiedział, że nie stwierdzono w przeszłości, aby ze skarpy – przed jej obsunięciem – wypływała woda. Sama zaś skarpa była w złym stanie technicznym, a mimo to nikt nie prowadził tam prac naprawczych. /Nie wyplywala woda bo sobie wsiakala, dopoki mogla, a gdy juz nie mogla to sie wylala. I nawet dalo sie to zauwazyc. Jednak z cala pewnoscia wie ze skarpa byla w zlym stanie, choc nigdy jej wczesniej nie widziawszy.Ot szkolny podpier–lacz. Nawet badania geologow nie stwierdzily zlego stanu skarpy, a tu prosze, jeden biegly i wszystko jasne . Po co miasto wydalo tyle kasy na geologow ,odwierty, trzeba bylo wziac od razu pana bieglego. Niezwykle bieglego. To dopiero bieglosc. My niewinni my z orkiestry- Doszło tu do szeregu zaniedbań, ale ze strony innych osób, których oskarżyciele pominęli w akcie oskarżenia ‘– powiedział adwokat. Tak to prawda doszlo tu do szeregu zaniedban, jak na przyklad kontroler cisnienia w sieci, tyle ze on jest pracownikiem wodociagow. Ale zdaniem bieglego jest niewinny bo nie ma przepisu aby kontrolowal. Skoro wodociagi znaly szereg innych zagrozen dla prawidlowego funkcjonowania sieci ze strony innych osob dlaczego nie spowodowaly aby ten szereg zaniedban zagrazajacych sieci usunac? – Ale jednoczesnie stwierdzil ze- Z całą pewnością nie stwierdzono zaniedbań ze strony służb technicznych wodociągów. /Jak stwierdzic jakosc pracy ktora nie zostala wykonana? Nie da sie, nie myli sie ten co nic nie robi. No prawde chlop mowi. Zarowka malenka nam sie w samochodzie spali a juz nie mozemy jechac dalej, A tu wystarczy stwierdzic odpowiedzialnosc zbiorowa, nic nie robic i niewinny. / -On również wniósł o uniewinnienie dla swych klientów. Skoro tak ten swiat ma wygladac, to ja, gdy mi sie spali zarowka w samochodzie, powiem policjantowi zeby dal mandacik fabryce, bo ja nie mam obowiazku kntrolowac jakosci zarowek. A moze by tak jakis biegly stwierdzil w koncu z kad sie tam tyle wzielo wody? Bo my juz obgryzamy paznokcie z niecierpliwosci zeby sie dowiedziec. Wiemy juz ze wszystko w okolo bylo tam jednym syfem, tylko rury tam lsnily, ale wciaz nie wiemy z kad tam tyle wody i natychmiastowego giga blota, bo biegly stwierdzil ze nawet nie kapalo….

    Reply
  • 2 września 2018 at 15:07
    Permalink

    Zagrozenia dla skarpy przewidywano juz w latach siedemdziesiatych. W zwiazku z tym wprowadzono zakaz poruszania sie tam pojazdow ciezarowych i systematycznie monitorowano stan skarpy i stan znajdujacych sie tam instalacji. Koniecznosc monitorowania sieci i stanu skarpy byl jasny znany i nie byl niespodzianka jak to twierdza Wodociagi. W tamtym czasie rowniez wzmacniano poodsypke pod rurami i stale kontrolowano stan skarpy. Kilkakrotnie stwierdzano wyciek i obnizanie sie rur i to naprawiano na czas. Dalo sie? Potem przez cale lata zostawiono to miejsce w samoopas. W ostatniej dekadzie Wodociagi budowaly pijar na budowaniu nowego, nie remontujac niczego starego i osuwisko jest efektem takiej polityki Wodociagow. To prawda ze wine ponosi za to wiele czynnikow i instytucji miejskich, tutaj adwokat ma racje. Ale najwieksza wine ponosza Wodociagi, bo to one zlekcewazyly monitorowanie sieci w tym miejscu. wystarczylo co jakis czas robic malenki odwiert w celu wpuszczenie sondy, w celu sprawdzenia wilgotnosci gruntu w okolicach rur i nic by sie nie stalo. Prosta tania i szybka metoda nieinwazyjna i problemu by nie bylo. Mowienie ze my nie wiemy bo pod ziemia nie widac, a woda sie nie wylewala ze skarpy jest kpina. Proba wcisniecia ludziom kitu ze woda tam zbierala sie cale lata i szukanie winnych w latach trzydziesych jest objawem paniki i poczucia winy do ktorej nie wolno sie przyznac. Wina jest ewidentna. Wycieki, zwlaszcza male wycieki, nie musza powodowac wyaznych spadkow cisnienia w sieci. Male wycieki sa najbardziej niiebezpieczne w takich miejscach, bo powoduja rozmiekczenie podloza pod rurami na duzym obszaze doprowadzajac do ich gwaltownego zlamania. Dlatego bardzo wazne jest aby to stale monitorowac. Wodociagi sa w stanie okreslic na ktorym odcinku maja ubytki wody, jednak to ignorowaly, to dlatego sprawa trafila do Sadu. Blazenada jaka obserwujemy ze strony obroncow Wodociagow, wszystkich obroncow, od poprzednich Wladz Miasta, Prokuratora i roznych innych znawcow tematu po drodze, adwokata rozumie, ma bronic i jak sie nie ma nic w atu to trzeba improwizowac, moze nie beda dociekac. To dobry adwokat i umie odwrocic uwage od zeczy waznych. Ale biegli to juz kompromitacja. Obecne Wladze tez nic z tym nie robia bo czekaja az ich wyrecza poszkodowani w dochodzeniu odpowiedzialnosci i moze to ma sens zeby nie dublowac oskarzenia. Ale gra na swiadomosci spolecznej i urzywanie do tego instrumentow Miejskich na przestrzeni tego czasu jest karygodne. Wszystkie linie obrony Wodociagow padly z kretesm. Nie potwierdzilo sie absolutnie nic czym probowali sie bronic. Teraz panicznie probuja zwalic wine na kogos innego. To swiadczy nie tylko o braku honou, ale rowniez o braku odpowiedzialnosci spolecznej.

    Reply
  • 4 września 2018 at 14:04
    Permalink

    Sad powinien zwrocic uwage na dziwny powtarzalny fakt, i chyba powinien zadac sobie pytanie jaki mechanizm powoduje ze juz kolejny biegly zamiast skupic sie na przeprowadzeniu rzetelnego badania skupial sie na obronie Wodociagow. Nawet nic nie probuja wykazac, twierdza jedynie co im sie zdaje. Zaden biegly procz jednego bieglego nie zauwazyl w tej skarpie wody. Nawet nie probowali znalezc zrodla tej wody, nie mowiac juz o przyczynach zgromadzenia sie jej w takiej ilosci.To, to juz jest szok. Jednemu bieglemu wyrwalo sie powiedziec jak jest i zostal chlopina zaatakowany z tylu stron ze niewiem czy jeszcze ma prace. Moze nie bylo by bledem przeprowadzic badanie przy wspoludziale zainteresowanych stron, moze wtedy latwiej by bylo odnalezc przyczyne i zrodlo tego osuwiska. Bo juz sie zęby zaciskaja gdy po raz kolejny slucha sie jak biegly przekonuje co mu sie zdaje. Nie jest latwo przeprowadzic badanie na juz przez tyle lat ukladanych klockach w sposob zupelnie swobodny w tym temacie, tam juz zapewne nic nie jest tak jak bylo, lub byc powinno. Prokurator nie zabezpieczyl zupelnie nic, a najwazniejsza zecz mu ukradli, ale wrecz rowniez on mowil co mu sie zdzaje zamiast zajac sie swoja praca. Oracje obroncze mozna znalezc w intenecie. Ale mam nadzieje ze logicznego myslenia, a najlepiej analogicznego nikt odebrac nam nie moze. Historie dinozaurow na podstawie kilku kosci ustalono, a tu nikt nie potrafi znalezc zrodla wody, choc rury ma pod nosem. No raczej swiadomosc ze tam byly rury, bo same rury wyparowaly. Po naprawieniu rur z nikąd inąd nie ma nawet kropelki. i Tego juz zaden biegly zauwazyc nie moze (po za jednym bieglym). Widzicie tez dokladnie porafie wyliczyc. No i jak daleko trzeba bylo je wywiezc, zeby nie dalo sie ich znalezc. Tego nie mogli zrobic zlomiarze.To jest jak gra w pomidora, biegli moga powiedziec wszystko tylko nie to z kad woda. Zwracajcie panstwo na takie zeczy uwage w nadchodzacych wyborach. Nie pozwolmy zeby bawiono sie z nami w glupiego Jasia. Odpowiedzmy sobie na pytanie kto tu jest podmiotem, Wladze czy Spoleczenstwo. I czyj interes jest wazniejszy.

    Reply
  • 4 września 2018 at 15:56
    Permalink

    a wiesz co to komtradyktoryjnosc? to zloz wnioski dowodowe ktore udowodnia twoje internetowe wypociny. Bo jak na razie to zianie jadem i tyle.

    Reply
  • 4 września 2018 at 18:31
    Permalink

    Dowody widac golym okiem i sa wszystkim znane. Problemem jest przebicie sie przez beton. A z tym wnioskiem to niezly pomysl. Dzieki za rade.

    Reply
  • 5 września 2018 at 00:01
    Permalink

    Swoja sciezka , wiesz dlaczego All Capone poszedl siedziec nie za to co zrobil, tylko za to czego nie zrobil?

    Reply
  • 5 września 2018 at 03:38
    Permalink

    Skoro mnie namawiasz przedstawie dowod niepodwazalny. Zrobie to pod publicznym pregierzem. W koncu to dotyczy calego Miasta. Oto Dowod i moj zarzut: Ze skarpy w wielkiej ilosci wyplynela woda, ktora zmyła fragment skarpy i zniszczyla garaze. Zdjecia wyraznie pokazuja z kad wyplyneła – z rur wodociagowych. Jesli Wodociagi uwazaja inaczej niech pokaza rury i udowwodnia ze ich rury nie pekły, a woda pochodzi z kad inąd. Cale miasto widzialo je pekniete i widać je rowniez na zdjeciach. Całe miasto widzialo wielka wode, chyba nie musze jej przynosic w kubeczku. Całe miasto widzialo zdjecia osuwiska, chyba nie musze pokazywac palcem z kąd, od ktorego miejsca, zaczela sie osuwac skarpa. Wszystkie badania wykazały ze skarpa zostala uwodniona dlatego sie osunela w postaci blota. Jesli wodociagi uwarzaja inaczej niech pokaza w okolicach swoich rur jakies inne zrudelko. bo tam ma poczatek osuwisko. Wszystkie ich proby udowodnienia ze bylo inaczej spełzły na niczym. A moj dowod jest niepodwarzalny. Spojnosci gruntu nie podwazył nikt, ani zadne badania z odwiertami włacznie. Na tej skarpie stoja bloki i szkoła od wielu lat, w ktorych nie ma nawet najdrobniejszych pekniec. To swiadczy o stabilnosci gruntu w okoł skarpy. Nie jest rola poszkodowanych kontrolowac pracy Wodociagow. Dlatego nie widze potrzeby wyliczac ich nieprawidlowosci, niech to robia ci ktorzy im za prace placa. Ja twierdze ze ich woda znisczyla skarpe i garaze. Ich wina jest ewientna. A przyczyn zaniedban niech sobie szukaja sami. Dodam tylko ze rury nie pekaja bez przyczyny. Budujac tutaj instalacje maja obowiazek o nia dbac i zapobiegac przyczynom ich uszkodzenia. Na podstawie przedstawionych dowodow twierdze ze Wodociagi sa winne zniszczenia garazy. / No jak podobalo sie? / Prosze mi podwazyc chociaz jedno slowo. — A wniosek powinien napisac Prokurator.

    Reply
  • 5 września 2018 at 04:24
    Permalink

    Skoro mnie namawiasz przedstawie dowod niepodwazalny. Zrobie to pod publicznym pregierzem. W koncu to dotyczy calego Miasta. Oto Dowod i moj zarzut: Ze skarpy w wielkiej ilosci wyplynela woda, ktora zmyła fragment skarpy i zniszczyla garaze. Zdjecia wyraznie pokazuja z kad wyplyneła – z rur wodociagowych. Jesli Wodociagi uwazaja inaczej niech pokarza rury i udowodnia ze ich rury nie pekły, a woda pochodzi z kad inąd. Cale miasto widzialo je pekniete i widać je rowniez na zdjeciach. Całe miasto widzialo wielka wode, chyba nie musze jej przynosic w kubeczku. Całe miasto widzialo zdjecia osuwiska, chyba nie musze pokazywac palcem z kąd, od ktorego miejsca, zaczela sie osuwac skarpa. Wszystkie badania wykazały ze skarpa zostala uwodniona dlatego sie osunela w postaci blota. Jesli wodociagi uwarzaja inaczej niech pokaza w okolicach swoich rur jakies inne zrodelko. bo tam mialo poczatek osuwisko. Wszystkie ich proby udowodnienia ze bylo inaczej spełzły na niczym. A moj dowod jest niepodwarzalny. Spojnosci gruntu nie podwazył nikt, ani zadne badania z odwiertami włacznie. Na tej skarpie stoja bloki i szkoła od wielu lat, w ktorych nie ma nawet najdrobniejszych pekniec. To swiadczy o stabilnosci gruntu w okoł skarpy. Nie jest rola poszkodowanych kontrolowac pracy Wodociagow. Dlatego nie widze potrzeby wyliczac ich nieprawidlowosci, niech to robia ci ktorzy im za prace placa. Ja twierdze ze ich woda znisczyla skarpe i garaze. Ich wina jest ewidentna. A przyczyn zaniedban niech sobie szukaja sami. Dodam tylko ze rury nie pekaja bez przyczyny. Budujac tutaj instalacje maja obowiazek o nie dbac i zapobiegac przyczynom ich uszkodzenia. Na podstawie przedstawionych dowodow twierdze ze Wodociagi sa winne zniszczenia garazy. / No jak podobalo sie? / Prosze mi podwazyc chociaz jedno slowo. – A wniosek powinien napisac Prokurator.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *