Dramat piłkarzy KSZO. Przerwanie meczu posłużyło rywalom

*KP KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Hutnik Kraków 0:1 (0:0).

0:1 – Krzysztof Świątek, 90 min. +5

KSZO 1929: Zacharski – P.Cheba, Kardas, Dybiec, D.Cheba – Łokieć, Puton (89.Mężyk), Burzyński (64.Smuczyński), Madej (74.Ziółkowski), Jedlikowski (79.Mąka) – Grunt (81.Dziadowicz). Trener: Marcin Wróbel.

Hutnik: Zając – Jaklik, Ptak, Bienias, Gawęcki, Świątek, Marszalik, Kołodziej (63.Kędziora), Tetych, Radwanek (60.Reczulski), Sobala. Trener: Leszek Janiczak.

Żółte kartki: Mężyk – Reczulski, Bienias.

Sędziował: Michał Wasil (Lublin). Widzów: 1400.

Futbol czasami bywa okrutny. Piłkarze KSZO nie zasłużyli na porażkę. Stworzyli wiele stuprocentowych sytuacji, ale rozstrzygającego gola w doliczonym czasie gry, na dodatek w ostatniej minucie, strzelili krakowianie i to oni cieszą się ze zwycięstwa.

Mecz stał na bardzo dobrym poziomie. Obie jedenastki zademonstrowały dobrą organizację i prezentowały otwartą grę, bez murowania własnej bramki i kopania piłki na oślep do przodu. I połowa, można rzec, miała charakter rozpoznawczy. Gra była wyrównana, ale to nasz zespół po główce Dominika Cheby i strzale Mateusza Madeja dwukrotnie zagroził liderowi.

W II połowie przeżyliśmy nie lada emocje… Najpierw, w 49 min. Sobala trafił w poprzeczkę naszej bramki. W rewanżu niecelnie główkował Michał Grunt. To, co stało się w kolejnych minutach zelektryzowało kibiców. W 51 min. Piotr Jedlikowski w dziecinny sposób ograł Bieniasa, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem gości. W 54 min. Włodzimierz Puton stanął oko w oko z golkiperem gości. Później oglądaliśmy niecelne strzały Michała Grunta i Mateusza Madeja, a w końcu w 67 min. gola strzelonego przez Bartłomieja Smuczyńskiego. Tyle, że sędzia dopatrzył się pozycji spalonej naszego pomocnika. Raz za razem kotłowało się pod bramką Hutnika i prawidłowo zdobyty gol dla KSZO wręcz wisiał na włosku. Wielu podkreślało, że to było najlepsze 20 minut w wykonaniu piłkarzy KSZO w tym sezonie.

Około 70 min. kibice odpalili race i na kilka minut sędzia musiał, z powodu ograniczonej widoczności, przerwać mecz. Później poczuliśmy jeszcze swąd palonego plastiku na trybunach, ale co tam… bogatemu wolno! To oczywiście ironia, bo bez kar finansowych dla KSZO nie obędzie się. Po przerwie – nasz zespół już nie odzyskał takiej ochoty do ataku, a rywale zdążyli zmobilizować się na resztę meczu…

Zanim jednak KSZO stracił gola, kolejnej sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Bartłomiej Smuczyński. Zając bronił świetnie, po tej akcji długim podaniem obsłużył kolegów, którzy wyprowadzili kontrę, strzelili gola i nadal są liderem rozgrywek…

Podczas niedzielnego meczu, który rozgrywano w formule imprezy masowej, odbyła się zbiórka pieniędzy na leczenie Mikołaja Kowalczyka. Trzylatek z Boksycki cierpi na zespół gorączek nawrotowych z grupy CINCA – najcięższej i najrzadszej postaci tej choroby.

Mecz na głosy

Leszek Janiczak, trener Hutnika: -Odnieśliśmy szczęśliwe zwycięstwo, bo KSZO stworzył o wiele więcej sytuacji podbramkowych, zwłaszcza w drugiej połowie, bo w pierwszej mieliśmy wyrównany mecz. Paradoksalnie dla mojej drużyny dobrze się stało, że sędzia przerwał mecz i mogę tylko podziękować za to kibicom KSZO. Cieszę się, że wyszła nam w ostatniej minucie akcja meczu. Takie spotkania, jak to w Ostrowcu czasami się, po prostu, wygrywa… Piłkarze KSZO mi zaimponowali. To bezsprzecznie najlepszy zespół, z jakim dotychczas rywalizowaliśmy.

Marcin Wróbel, trener KSZO: -Od niepamiętnych czasów na trybunach zasiadła tak duża liczba kibiców. To efekt tego, że mamy wyniki. Na boisku zostawiliśmy dużo zdrowia i jakości, ale nie wystarczyło to do wygranej. Nie mam zamiaru nikogo obwiniać za błędy. Wszyscy wygrywamy i wszyscy przegrywamy. Niestety, tak się dzieje, jak z tak dużej liczby sytuacji podbramkowych nie wykorzystuje się ani jednej. Sędzia przerwał mecz w sytuacji, kiedy mieliśmy inicjatywę w grze i pachniało golem, ale teraz możemy tylko gdybać, czy ten epizod miał wpływ na losy meczu, czy nie… Szkoda, że przegrywamy drugi mecz na własnym boisku, w którym jesteśmy stroną przeważającą…

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *