KSZO rozpoczyna sezon w Lidze Siatkówki Kobiet. Optymizm prezesa Mirosława Buszkiewicza

-Panie prezesie, wszystkich kibiców dziwi, że klub dopiero na trzy dni przed inauguracyjnym meczem naszych siatkarek zdołał zatrudnić trenera. Co pan na to?

-Przyznaję, że nie jest to normalna sytuacja i jeśli tylko będzie mi dane prowadzić klub w przyszłości, to zapewniam, że już nigdy się nie powtórzy – mówi prezes siatkarskiego KSZO, Mirosław Buszkiewicz. -Stanęliśmy jednak przed trudnym zadaniem, bo najpierw z prowadzenia zespołu zrezygnował trener Bartodziejski, a później trener Pimakhin. Mimo to drużyna cały czas solidnie pracowała, rozgrywała sparingi i przygotowywała się do sezonu. Jestem przekonany, że ten okres dobrze przepracowała. Treningi zespołu, które wyraźnie chwaliły sobie same zawodniczki, były dość ukierunkowane i z tego powodu też nie chcieliśmy zatrudniać np. preferującego inny styl szkoleniowca. Poza tym, nie oszukujmy się, nasz klub nie jest w stanie zatrudnić z oczywistych względów każdego trenera.

-No właśnie, czy to prawda, że na liście potencjalnych szkoleniowców KSZO znalazły się takie nazwiska, jak Grabowski, Zawieracz, Pawlik, Daszkiewicz, Cutinio, Brzeziński, a nawet Chappini?

-Nie chcę mówić o konkretnych nazwiskach. Naprawdę nic to nie zmieni. Co z tego, że pracą w KSZO zainteresowani byli trenerzy z Włoch, a nawet Niemiec z kubańskim paszportem, czy Serb. Wszystkim szkoleniowcom, z którymi nasz klub prowadził rozmowy, serdecznie dziękuję za zainteresowanie, radę, a czasami i wsparcie. Jedni prowadzili z nami rozmowy w ściśle określonym celu, inni nie mogli rozwiązać podpisanych wcześniej umów, a jeszcze inni nie akceptowali warunków finansowych. Dla mnie, jako prezesa klubu z dość krótkim stażem, budowa zespołu i wybór szkoleniowca stanowiły swoiste nabieranie doświadczenia. Tę budowę i wybory w przyszłym sezonie, jak już powiedziałem, rozpoczniemy znacznie wcześniej, by uniknąć ewentualnych turbulencji.

 

-Dlaczego więc wybór padł na młodego szkoleniowca ze Słowacji?

-Doszliśmy do wniosku, że František Bočkay będzie pasował do młodego teamu szkoleniowego w naszym klubie. To niezwykle perspektywiczny trener, który w lidze słowackiej dał się poznać z tego, że często stawia na młode zawodniczki i umiejętnie je ogrywa w seniorskiej siatkówce. Liczymy na to, że jego zatrudnienie przysłuży się całej, ostrowieckiej siatkówce.

-Wspomniał pan o kwestiach finansowych. Czy w KSZO sytuacja jest pod tym względem ustabilizowała się tak, byśmy mogli uspokoić kibiców, którzy wiele miesięcy martwili się o przyszłość klubu?

-Stabilizacja, to dobre określenie. Robimy wszystko, by ją osiągnąć. Zapewniam, że nie jest to proces prosty i wymaga nieco czasu. Jesteśmy niezwykle wdzięczni prezydentowi Jarosławowi Górczyńskiemu, że nadal możemy liczyć na wsparcie gminy Ostrowiec Świętokrzyski. Radujemy się, że udało nam się także pozyskać życzliwość dwóch firm. Mam tu na myśli firmę Kram i Polski Cukier. Z obiema podpisałem obiecujące umowy o sponsorowaniu naszego klubu. Obiecujące, bo niewykluczające trwalszej i bardziej ścisłej współpracy. Nadzieję budzi również zainteresowanie grą naszych siatkarek w ościennych gminach, które w ramach wzajemnej pomocy chcą promować KSZO.

-Jaki cel sportowy stawia sobie drużyna?

-Zawodniczki zapowiadają, że w każdym meczu będą walczyć o wygraną. Tylko taka postawa zapewni klubowi sukces, jakim jest gra w siatkarskiej ekstraklasie. Myślę, że mamy fajny zespół, będący mieszanką rutyny i młodości, który może sprawić wiele niespodzianek i frajdy kibicom. Osobiście jestem przekonany, że Olga Geyko i Svietłana Dorsman będą odkryciami Ligi Siatkówki Kobiet. Już podczas Memoriału Agaty Mróz wielu fachowców podkreślało, że wraz z Anną Miros stanowią o sile i jakości naszej gry.

-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *