Mają dość sąsiada! Trupy, pożary, awantury… To już za wiele!

Ten blok w zupełności nie różni się od innych zlokalizowanych na osiedlu Rosochy w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Tradycyjna „podkowa” z estetyczną elewacją nie wydaje się być niczym nadzwyczajnym. Dopiero, jak udamy się do jednej z klatek schodowych pod jedno z mieszkań, może do nas dotrzeć naprawdę „nieprzyjemny zapaszek”.
– Jest zima, to jeszcze nic, niech pan przyjdzie latem, my to nie możemy wyjść na balkon – mówią mieszkańcy. Zdecydowanie to, co słyszymy od sąsiadów o tym, co dzieje się poza drzwiami lokalu, przechodzi nasze najśmielsze oczekiwanie. Każda z osób chce wypowiadać się jedynie anonimowo bojąc się nie tyle osoby, która tam mieszka, ale koleżków, którzy ją odwiedzają.
– Chcemy, aby ów człowiek nie miał dostępu do gazu, a także, aby nie organizował niekończących się pijackich libacji, których mamy już dość – mówią. Zdajemy sobie sprawę, że nie mamy wpływu kto tu przychodzi i co dzieje się za drzwiami, ale ktoś mógłby się tym zająć na poważnie. Ów mężczyzna mieszka sam, przeszedł poważny zabieg, nie mamy pojęcia czy nawet wychodzi z domu. Mamy wrażenie, że zaopatrują go jedynie lokalni żule. Zdaniem sąsiadów mieszkanie stało się też schronieniem dla osób bezdomnych, którzy tam koczują.
– Chyba już trzy razy coś w mieszkaniu się paliło, głównie garnki stojące na gazie, nad którymi nikt nie ma najmniejszej kontroli – mówią mieszkańcy bloku. Dwa razy interweniował jeden z sąsiadów, który wyłączył gaz i wietrzył klatkę schodową, z kolei raz, a to było chyba w Zielone Świątki 2017, przyjechała straż pożarna. Poszedł z dymem rosół, ziemniaki i chyba jakieś mięso. Później przez jakiś czas był spokój, bowiem wyłączono mu gaz, ale zaraz pojawiły się osoby z administracji i wszystko wróciło do normy.
– Obawiam się o gaz, szczególnie kiedy przyjdą tu kolejne pijusy, a wiemy jak się zjawiają, bowiem od razu cała klatka schodowa śmierdzi moczem albo winem, z którego po rozbitych butelkach walają się kawałki szkła – mówi jedna z sąsiadek. Zdarzyło się też tak, że zaczepiani są sąsiedzi i to nie tylko po to, aby otworzyć drzwi do klatki.
– Nie wiem, czy to jakieś przewrażliwienie, ale mamy wrażenie, że w tym mieszkaniu cały czas coś się pali, coś śmierdzi na korytarzu. Raz śmierdzi spalonym jedzeniem, raz jakimś spalonym plastikiem – słyszymy. Boimy się, że kiedyś sytuacja wymknie się spod kontroli i wylecimy w powietrze. Jeśli nikt nie ma sposobu, to kupimy mu kuchenkę elektryczną, tylko chcemy mieszkać bezpiecznie, bowiem z takim sąsiedztwem nie jest to możliwe.
– Kiedyś wyszłam na balkon, a tu oknem buchał dym – mówi kolejna z osób. Weszliśmy wspólnie z sąsiadem, a tu w kałuży, nie wiemy czego wody, czy moczu leżał mężczyzna, który już nie żyje, a w garczku na gazie coś się gotowało.
– W ubiegłym tygodniu ktoś wezwał pogotowie i policję – mówią mieszkańcy. Wywieziono jakiegoś pana, ale jak się mówi, z mieszkania wyciągnięto osoby we wcześniejszych latach, które podobno już nie żyły. Nie wiemy na ile to prawda, a na ile tylko opowieść z ust do ust przez kolejne załamane tą sytuacją osoby.
– A z domofonem to też mamy niezłe przejścia, bowiem element dzwoni o najróżniejszych porach dnia i nocy będąc wstanie wskazującym, kompletnie nie mając świadomości, do którego mieszkania chce się dostać – mówią. Nie dość tego, jak twierdzą mieszkańcy, do ich sąsiada przychodzą osoby z dość bogatą przeszłością kryminalną przez co mają obawy o swoje bezpieczeństwo. Ostatnio osoby z sąsiadujących mieszkań z tym feralnym skarżą, że są pogryzieni przez jakieś owady. To co prezentują na swoich plecach, nie wygląda zbyt przyjemnie.
– To na pewno nie są pluskwy, bo ja to łapię w słoiki. Dzisiaj się położę niepogryziony, ale nad ranem będzie już inaczej. Może sanepid zainteresowałby się tą sytuacja – słyszymy. Spółdzielnia rozkłada ręce, bowiem mieszkanie jest opłacane i nie ma żadnego zadłużenia.
Prezes Mirosław Kaczmarczyk przyznaje, że można się doszukiwać zakłócenia spokoju, ale jak na razie nie ma wystarczająco dużo zgromadzonego materiału dowodowego, aby wszcząć taką procedurę. Zapytana przez nas policja też doszukała się jedynie jednej interwencji w tym miejscu. P.o. rzecznika prasowego Komendy Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim, Ewelina Wrzesień zapewniła, że uczuli dzielnicowego na sytuację w tym mieszkaniu.
– My nie chcemy tego mężczyzny wygonić, a niech sobie mieszka, tylko niech się opanuje i nie będzie tak uciążliwy dla nas, którzy tutaj mieszkają – akcentują mieszkańcy.

Print Friendly, PDF & Email

3 thoughts on “Mają dość sąsiada! Trupy, pożary, awantury… To już za wiele!

  • 19 marca 2019 at 08:19
    Permalink

    Ostatnio chwalili rosochy jako idealne miejsce do życia, hahaha, mocz i zulostwo taka prawda na całych rosochach

    Reply
    • 19 marca 2019 at 10:16
      Permalink

      nie wrzucaj wszystkich do jednego garnka bo nie wiadomo gdzie ciebie zakwalifikują – dziwi jedynie że nie ma skutecznych przepisów prawa na takie przypadki i większość mieszkańców musi znosić uciążliwości takiego sąsiedztwa , a miało być tak dobrze wskutek “dobrej zmiany” polskiego prawa

      Reply
  • 19 marca 2019 at 15:14
    Permalink

    Przepisy są (serio!) tylko spółdzielnie, urzędnicy, policja a na końcu sądy stoją po stronie żula a nie nie normalnego człowieka.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *