Błędy lekarskie na wokandzie sądowej

Sprawy dotyczące tzw. błędów lekarskich, od zawsze elektryzowały opinię publiczną.
Warto jednak pamiętać, że są one trudne i niejednoznaczne w swej złożoności. Nie wolno zatem ferować wyroków przed gruntownym ich przeanalizowaniem.
Pacjentka nie odzyskała przytomności
W trakcie zabiegu chirurgicznego pacjentka straciła przytomność i pomimo podjętych czynności medycznych zmarła. Rzecz działa się blisko trzy lata temu.
Z aktu oskarżenia wynika, że zabieg przebiegał bez żadnych problemów do momentu, w którym nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Wdrożono masaż serca i akcję reanimacyjną. Jak ustalono, bezpośrednią przyczyną śmierci pacjentki była ostra niewydolność krążenia, a pośrednią – uszkodzenie centralnego układu nerwowego.
Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Regionalna w Krakowie, a konkretnie specjalna komórka powołana do ścigania tzw. błędów lekarskich. Prowadzono je w sprawie o narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osoby zajmujące się leczeniem pacjentki.
Prokurator przesłuchał świadków i ustalił, że w tym czasie był m.in. problem z aparatem do znieczuleń. Urządzenie mogło być niewłaściwie serwisowane. Powołany biegły stwierdził, że aparat nie był w pełni sprawny, nie dawał widocznych alarmów. Jego zdaniem mógł istnieć związek przyczynowy pomiędzy nieprawidłowym działaniem aparatu, a zgonem pacjentki. Mógł mieć nie znaczy, że w istocie miał.


Natomiast biegli z Krakowa – powołani w śledztwie – uznali, że nie ma podstaw do wykazania, by śmierć kobiety była wynikiem błędu w sztuce lekarskiej. Jednak pacjentka nie miała zapewnionej, prawnie uregulowanej opieki lekarskiej ze strony specjalisty w czasie anestezjologicznego przygotowania do zabiegu. Lekarz odbywający specjalizację w szpitalu konsultował się z lekarzem specjalistą, ale ten nie sprawdził przed zabiegiem stanowiska anestezjologicznego i nie znajdował się w bezpośredniej bliskości osoby operowanej.
Zdaniem prokuratora oskarżeni z racji pełnionych obowiązków byli gwarantami życia i zdrowia pokrzywdzonej. Ich niezgodne – jak to ujęto w akcie oskarżenia – z obowiązującymi regułami oraz zasadami działania i zaniechania, naraziły pacjentkę na niebezpieczeństwo opisane w art. 160 par. 1 kk. Niedawno do sądu przesłany został akt oskarżenia. Na ławie oskarżonych zasiądą dwie osoby. Proces jeszcze się nie rozpoczął.
Lekarz pogotowia przed sądem
Dużo wcześniej Prokuratura Regionalna w Krakowie wniosła do sądu inny akt oskarżenia – tym razem przeciwko lekarzowi pogotowia, któremu zarzucono zaniechanie działań. Jak wynika z ustaleń poczynionych w śledztwie, sprawą śmierci 70-latki zajmował się specjalny Zespół do badania błędów lekarskich, funkcjonujący w Prokuraturze Regionalnej w Krakowie. Trzy lata temu kobieta zatelefonowała pod numer 112 mówiąc, że źle się czuje. Dyspozytor pogotowia wysłał na miejsce karetkę pogotowia. Zespół, w składzie którego był lekarz, próbował dostać się do środka, ale nie było to możliwe. Nie można też było do kobiety zadzwonić, bo jej numer był zajęty. Zadecydowano o odjeździe do bazy. Po około dwóch godzinach do domu kobiety przyjechali jej krewni. Syn wyważył drzwi, ale jego matka już nie żyła. Wpłynęło doniesienie do organów ścigania. Sprawa ta jest już rozpoznawana przez sąd.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *