Ostrowiec rowerową stolicą Polski? To w ogóle możliwe?

Nasze miasto jest jednym z ponad 20 miast, które przystąpią w tym roku do ogólnopolskiej rywalizacji o Puchar Rowerowej Stolicy Polski. Wskakujemy więc na rowery! Do zdobycia zaszczytny tytuł „Rowerowej Stolicy Polski”.  Organizatorem zabawy jest Miasto Bydgoszcz. Nie pozostaje nam nic innego, jak zamiast samochodu wybrać rower i pokonywać kolejne kilometry, zdobywając przy tym punkty dla Ostrowca Świętokrzyskiego.

Wrzesień będzie szczególny dla wszystkich miłośników „dwóch kółek”. Do sportowej zabawy i rywalizacji o tytuł „Rowerowej Stolicy Polski” przyłączyło się do tej pory 19 miast. Oprócz Bydgoszczy na liście pretendentów do tytułu znajdziecie miasta, które wysoko cenią sobie ideę zrównoważonego transportu. Kilometry kręcić będą: Biała Podlaska, Białystok, Chełm, Chorzów, Gniezno, Gorzów Wielkopolski, Grudziądz, Inowrocław, Jastrzębie Zdrój, Kielce, Koszalin, Leszno, Olsztyn, Przemyśl, Suwałki, Świętochłowice, Włocławek, a także Ostrowiec Świętokrzyski. Wspólnie propagujemy aktywny wypoczynek i turystykę rowerową, promujemy jazdę rowerem, jako alternatywny środek transportu, wdrażamy także ideę smart city w polskich miastach.

U podstaw organizacji przedsięwzięcia legła chęć stworzenia projektu na kształt Europejskiej Rywalizacji Rowerowej, która była organizowana przez Włochów, lecz została zawieszona 
w 2018 r. Rywalizacja jest organizowana przez Miasto Bydgoszcz i rusza we wrześniu 2019 roku. Kilometry będziemy gromadzić dzięki wykonanej przez Miasto Bydgoszcz aplikacji „Rowerowa Stolica Polski”. Już teraz wszyscy chętni do wzięcia udziału w zabawie mogą pobrać bezpłatną aplikację na swoje smartfony w celu zapoznania się z nią i testowania. Rywalizacja rusza 1 września i potrwa przez cały miesiąc. Miasto, które wygra rywalizację otrzyma przechodni „Puchar Rowerowej Stolicy Polski”. W przypadku wygranej trzy razy z rzędu, Puchar zostanie na stałe w posiadaniu zwycięskiego miasta.

Dzięki udziałowi w akcji, do której namawia szczególnie radny Kamil Stelmasik, każde miasto po zakończeniu rywalizacji otrzyma od organizatora szczegółowe statystyki oraz tzw. „mapę ciepła”, która w sposób szczegółowy pokaże jakimi drogami, ścieżkami czy szlakami poruszali się uczestnicy rywalizacji. Takie syntetyczne dane z pewnością ułatwią w przyszłości odpowiednie planowanie nowych ścieżek rowerowych czy małej infrastruktury rowerowej w naszym mieście. Czy nasze środowisko rowerowych pasjonatów, stowarzyszenia, grupy formalne i te mniej formalne są w stanie zawalczyć o puchar i wykręcić tysiące kilometrów dla naszego miasta, a tym samym pokazać jak liczna jest rzesza rowerzystów w mieście?

Wszyscy, którzy jeżdżą na rowerze i są posiadaczem telefonu komórkowego, będą mogli wziąć udział w tej zabawie. Trzeba będzie tylko pobrać darmową aplikację, wybrać miasto i obszar, dla którego chce się zbierać kilometry. Aplikacja działa na terenie całego świata, dlatego każdy uczestnik, bez względu na miejsce, w którym się znajduje, może kręcić kilometry dla swojej drużyny. Będzie można także uczestniczyć w rywalizacji grupy utworzonej w ramach miasta, np. pomiędzy szkołami, firmami czy stowarzyszeniami. Wtedy rywalizacja będzie rozgrywała się bezpośrednio w danym mieście tworząc niezapomniane sportowe emocje.

Print Friendly, PDF & Email

11 thoughts on “Ostrowiec rowerową stolicą Polski? To w ogóle możliwe?

  • 15 lipca 2019 at 13:04
    Permalink

    I na co komu ten tytuł, jeszcze ktoś obcy tu przyjedzie i się rozczaruje stanem ścieżek rowerowych. Bo jazda w tym mieście rowerem to w wielu przypadkach droga przez mękę

    Reply
    • 15 lipca 2019 at 13:20
      Permalink

      w pełni popieram – ścieżki rowerowe w Ostrowcu i okolicach są jakby złem koniecznym i wykonanym na “odwal się” – przykład ? proszę bardzo : tak szumnie zapowiadana,nowo-projektowana ścieżka rowerowa wzdłuż ulicy Bałtowskiej ma odcinki gdy rowerzysta musi zejść z roweru żeby pokonać krawężnik bo inaczej przebije dętkę albo uszkodzi koło roweru ; o tych ścieżkach wyłożonych kostką nawet nie zamierzam się wypowiadać bo to jedna wielka porażka- proszę przejechać rowerem wzdłuż ul.11 listopada do okolic Celsy…

      Reply
  • 18 lipca 2019 at 03:20
    Permalink

    Od dluzszego czasu proboje przekonac wladze mista do pochylenia sie nad mapa i dostrzezenia ze Ostrowiec i okolice ma przepiekne tereny do turystyki roweroewej i co rowniez wazne do uprawiania zabaw i sportow mniej lub bardziej, jezeli juz nie ekstremalnych, to wymagajacych umiejetnosci jazdy na rowerze. Lub nauki takiej jazdy. To latwo da sie zrobic przy pomocy kilku pasjonatow i jednej malej koparki-spychacza np starego ostrowka, …mozna zrobic to bez wysilku finansowego dla miasta wiele sciezek rowerowych zwlaszcza tych terenowych. Nagle rzucone chaslo kobiety na traktory, czy wszyscy na rowery, bo akurat ktos zrobil konkurs jest slabe. Ale pomysl w ogole zrobienia czegos w tym kierunku jest jak najbardziej sensowny. Znam kogos kto jako harcerz mial poukrywane napoje chlodzace po roznych fajnych miejscach, a z wiekiem napoje chodzaco rozgrzewajace i wyprawa do tych miejsc zawsze byla fajna przygoda, a pozniej z wiekiem jeszcze fajniej, bo spodobalo sie to kolezankom. Pomysl naprawde sprawdzony i warty nasladowania. Spacerowicze tez by na tym skorzystali, a na nich moze jakas wypozyczalnia rowerow, bo gdy nogi zabola….Mozna by gdzies w jakims fajnym dzikim miejscu rozwiesic przescieradlo i wyswietlac filmy historyczne, gdzie szybko by interes poczuli chlopcy z kielbaskami z grila, nawet siedzac na pniakach. Kiedys takim miejscem byl Gutwin, czy Romanow. Brody, Hancza, Sielpia, Solec nad Wisla, czy nawet zielona budka Krakus na wylotowce, poki nie zrobila sie z tego mordownia dla piwoszy. O koncu Ilzeckiej juz nie wspomne.Wzdluz kamiennej jest tak wiele urokliwych miejsc ze poezja. A w okolo miasta jeszcze wiecej. Pomyslcie tylko, jak wielu schudly by tylki i o ile nasze miasto zyskalo by na atrakcyjnosci i wyjatkowosci. Pomyslow jest mrowie, wystarczy wytypowac pare tras i przejechac sie po nich, oczyscic, troszke zorganizowac, usprawnic i uatrakcyjnic prezejazdy, porozmawiac z lokalsami czy nie chcieli by otworzyc bardzo malej gastronomi typu obiady domowe, lub urzyczyc skrawka pola, czy podworka, na zjedenie sobie tam kanapek przez rowerzystow i danie im mozliwosci zyczliwego nabrania sobie wody w bidony. Pare laweczek po drodze, czy wspomnianych pniakow, czy przystankow autobusowych z demobilu. Lepiej demobilem nie nadrabiac, ale dla zglebienia wiedzy o naszym pomysle dobre i to na poczatek. Nie na wszystkim trzeba zarabiac, wystarczy pamietac ze po takiej wycieczce chce sie jesc pic i spac. A to juz gdyby dobrze to zaplanowac moze byc biznesem. I magnesem dla odkrywcow bez pomyslow wyrwanych z wiru …(przez co zwykle z kasa). Ale nadewszystko pomyslem na mile spedzenie czasu. I fajna wizytowke otwartego umyslu tego mista. Pokarzcie mi chociaz jednego, kto nie chcial by choc przez chwile posiedziec sobie w dzikim. Gdyby mial tylko gdzie. I nie bal sie ze wika zlapie.Lub wik jego. A jak bedzie zjesc, pic i pogadac z kims, w np. wynajetym na ognisko, lub grila miejscu, to nawet nie normalnym sie to moze spodobac. Mamy juz przeciez policje na rowerach. To problemu wiekszego nie bedzie. Zreszta emerytowani juz chyba policjanci doskonale wiedza o czym mowie, bo sami takie miejsca mieli, to moga autorytatywnie poslurzyc pomoca w realizacji tego pomyslu, a nawet jego zabezpieczenia. Mlodzi policjanci tez nie lubia nudy. I pewnie z przyjemnoscia by takie miejsca zabezpieczali. Bardzo bardzo wiele za tym przemawia ze mozna fajnie zorganizowac sobie wolny czas jesli ma sie gdzie i z kim. Jesli bedzie gdzie, to nawet ci bez kogos wyjda zdomu. Do takiej Stolicy Polski byly by tlumy wieksze niz na krzemionki po wpisie w dziedzictwo, a pewnie tez by na rowerzystach skorzystaly i Krzemionki. Wystarczy cos z siebie, a wlasciwie nas wykrzesac. Wystarczy obudzic swoje dzieciece przygody, a juz jako powazne wladze miasta i wyjadacze kultury, czy biznesu, odzywic nigdy nie starzejacy sie swiat naturalnego milego spedzania czasu. W gronie, lub bez grona. Jak sie ma gdzie i jak, to mozna i bez grona. Zapytajcie rodzicow lub dziadkow, jak kiedys jako dzieci wybierali sie rowerami do np. boksycki, pod sklep tylko dla tego ze tam byl hyderant w drewnianej budce, zeby sie napic wody i wrocic do domu, lub dla twardzieli pojechac dalej do kunowa wykapac sie z tambylcami pod mostem w rzece. Niby nic takiego, a bylo fajnie. Jak by takie fajne, podsunac ludziom pod nos i pozwolic im myslec ze sami to odkryli, sukces miasta i nominacja na fajnie zorganizowane miasto gwarantowana. Moze nawet rowerowa Stolica Polski by nam z tego wyszla. Na Brodach ktos wpadl na pomysl zrobienia betonowych laweczek i pare parasoli i wszyscy powiedzieli £a£. Czy dostrzegacie czego nam tak naprawde potrzeba? Poprostu zrobmy sobie dobrze. a zobaczycie jak moze byc dobrze.

    Reply
    • 18 lipca 2019 at 09:07
      Permalink

      miło poczytać o ludzkich fantazjach bo są ciekawe ale twoje są nierealne w Ostrowcu – absolutnie nie chcę cię negować za twoje marzenia o małej gastronomii przy szlakach rowerowych w naszych okolicach,jednak powiedz co zrobić żeby taki biznes był opłacalny choć w malutkim stopniu , zauważ że obecnie małe sklepy spożywcze są w każdej nawet niewielkiej miejscowości więc nie ma problemu żeby kupić coś do picia czy jedzenia i to po cenach detalicznych a nie z marżą gastronomiczną, w dodatku przy każdym takim sklepiku są ławki gdzie można usiąść i odpocząć
      czy nie lepiej całą inwencję i pieniądze na takie “autostrady rowerowe” wokół Ostrowca, skierować na należyte utrzymanie obecnych ścieżek rowerowych w mieście ? bo chyba sam przyznasz że dzisiejszy ich stan to ocena mierna choćby za sam pomysł postawienia znaku drogowego “droga dla rowerów” przy chodniku dla pieszych,co zawsze skutkuje złorzeczeniem tak rowerzystów jak i pieszych(odcinek chodnika od sklepu Mila do sklepu Media Ekspert),nie wspominając o poprzecznych wysokich krawężnikach , kruszącej się kostce i wyrwach na większości dróg dla rowerów w mieście – przecież droga dla rowerzystów to nie fanaberia a dbanie o bezpieczeństwo ludzi na drogach
      do zobaczenia na szlaku !

      Reply
      • 18 lipca 2019 at 10:24
        Permalink

        Turystyka to pomysł dalekosiężny, dla kogoś kto myśli w kategoriach, dalszych niż 1 kadencja. Górczyński i radni się do tego nie nadają i takimi akcjami nikt się nie przejmie. Co więcej Górczyński powinien być wygwizdany przez środowisko rowerowe po tych jego akcjach z rozdawaniem żółtych kamizelek przed rajdem rowerowym, bo tylko wykazuje brak pojęcia. Równie dobrze mógłby zacząć rozdawać okulary kierowcom, a jakoś tego nie robi?

        G. nie ma pojęcia jak powinno wyglądać poruszanie się rowerem po mieście. Nie turystycznie, a tak na co dzień, do sklepu, do pracy itd i pokazać mu te wszystkie krawężniki na ścieżkach rowerowych i inne dziadostwa. Ale środowisko rowerowe w Ostrowcu nie ma jaj, bo prośbą i takim akcjami nic się nie zdziała. Ktoś pamięta, jaka była poprzednia stolica rowerowa Polski? Pojedzcie sobie do Tarnobrzega. Miasto mniejsze, też niebogate, a jednak ma jako taką sieć rowerową, a nie skrawki projektowane zapewne przez ludzi, którzy nie pamiętają kiedy ostatnio siedzieli na rowerze .

        Reply
  • 20 lipca 2019 at 12:55
    Permalink

    Zrobienie dziko wygladajacych sciezek rowerowych do okola, lub w okol Ostrowca to zaden koszt. Wystarczy owinac drzewa jakas gabka ze starego materaca po hotelowym demobilu, lub welna mineralna w workach plastikowych na bardziej niebezpiecznych zakretach i gotowe. Dla atrakcynosci mala koparka zrobic pare hopek i od czasu do czasu monitorowac stan. Proscizna, jak zbudowanie domku na drzewie dla dziecka. pare dniowek dla odpracowujacych mandaty np. Przynajmniej na poczatek. Co do bardzo malej gastronomi to przeciez nie musza to byc restauracje, to moga byc wlasnie te sklepy o ktorych mowisz tylko warto by bylo porozmawiac z wlascicielami czy nie zechcieli by wystawic pare stolikow i stolik do rzyrzadzania posilow i miejsce do umycia rak przed jedzeniem, wyznaczyc miejsce ze stojakami na rowery , czajnik do gotowania wody i np robic jakies drobne cieple posilki np jajecznice, parowki lub cos prostego nie wymagajacego zadne wiedzy kulinarnej. Chodzi tylko zeby ktos mial oko na to. takie harcersko wygladajace warunki. Lub ktos w poblizu sklepu zdemotowal by przeslo z plotu i urzyczyl skrawek ogrodu przy plocie, dorabiajac sobie do emerki w wolnych chwilach, nie jako biznes, tylko jako cos w rodzaju punktu polskiej goscinnosci. Patronat i wsparcie mentalne wladz miasta pozwalal by, lub rekomendowal, takie zgloszenia od ludzi chetnych i majacych czas na zrobienie gosciom jajecznicy, czy cherbaty. Takie cos funkcjonowalo (nie mam wiedzy czy jeszcze funkcjinuje), kiedys na gornej polaci i nawet wladze miasta chodzily tam na obiadek. Pyszny obiadek. Bardzo bardzo domowy. Chodzi tylko o takie pit-stopy, a nie biznes. Wladze miasta zeby juz nie bylo ze wyreczaja sie kims mogly by zafundowac stojaki serwisowe dla rowerow, zeby mozna sobie np nasmarowac lancuch. A potem jak juz to jakos zacznie dzialac w ramach testu, okaze sie gdzie i ktore miejsca ciesza sie popularnosia i goscinnoscia i inicjatywa. I dopiero wtedy mozna sie zastanawiac nad tym, nad czym ty juz sie zastanowiles pijac poranna kawe, zanim kto kolwiek o czym kolwiek porozmawial na ten temat. Wielkie i najlepsze biznesy zaczyna sie od wyczysczenia butow, a nie od wielkich inwestycji. A tu akurat chodzi zeby wlasnie w buty poutykac slomy. Uporzadkowanie sciezek rowerowych w miescie swoja sciezka, jedno drugiemu nie wadzi, a wrecz moze bardzo pomoc. Wystarczy stworzyc plan pomyslu i wyznaczyc kogos rozsadnie myslacego zeby sie bryknal po okolicy w celu rozpoznania tematu i porozmawiania z ludzmi. Ludzie kochaja robic cos sami z siebie i przychylnosci napewno nie zabraknie.

    Reply
  • 20 lipca 2019 at 13:05
    Permalink

    Puscmy dzieci z przewodnikiem na rowerkach, do okola Ostrowca, a szybko sie dowiemy w ktorych mijscach zachce im sie pic.

    Reply
  • 20 lipca 2019 at 13:19
    Permalink

    Zostawmy personalia, nie wszyscy musza sie na wszystkim znac. Ale wszyscy znamy sie na wszystlim. Tu chodzi o wspieranie dobrych pomyslow.

    Reply
  • 23 lipca 2019 at 17:47
    Permalink

    Wladze miasta powinny w pierwszej kolejnosci zauwazyc roznice po miedzy sciezkami ktorymi dojezdza sie do pracy, szkoly, czy na zakupy, a sciezkami rekreacyjnymi. To podstawa calego dobrego planu takich scierzek w miescie i dookola miasta. Wiadomo ze najbardziej pasowalo by wladzom zrobic to wszystko w Rynku, ale sie nie da i tu juz mamy problem. W okol miasta rowniez mieszkaja ludzie i tez maja, lub chcieli by miec z sensem uzywane rowery, nie tylko do przejechania sucha noga do pracy. Po za miastem z grubsza jest latwiej, bo tam ludzie nauczyli sie nie czekac az wladze sie wyjaja i zastanowia nad sensem rozbudowy takiej infrasrtruktury. Lub ktos im karze budowac na sile taka infrastrukture, przez co mamy to co mamy, ale radza sobie sami i znaja rozne skroty i fajne miejsca, gdzie moga sobie rowerkiem pojechac i wywalic sie bykiem na trawce. Takich miejsc wokolo Ostrowca jest duzo, a nawet mnogo. Zrobmy tam tarasy widokowe, lub cos w rodzaju zatoki autobusowej, tyle ze dla rowrzystow. Lub jeszcze lepiej taka rowerowa imitacje traktow krolewskich. Czesto wystarczy chydrant i kosz na smieci, zeby gnoju nie zostawiac. Jestesmy bodaj najczystrza spolecznoscia w europie, przynajmniej jesli chodzi o czystosc ulic. Nad zapachem w autobusach musimy jeszcze popracowac. Pokazmy tez kulture wypoczynku przez umiejeetnosc zorganizowania sobie takich miejsc. Ludzie sami sobie doskonale potrafia zorganizowac czas, to jasne. Ale to nie zaprosi do nas przyjezdnych, ktorym sie to miasto moze spodobac i kto wie, moze nawet zapragna tu zostac. Popatrzcie na Baltow jak z paru pasjonatow taplania sie w blotku zrobilo sie ogolnopolskie miejsce spotkan takich pasjonatow. Co nawet jest kolcem w oku dla niektorych ambitnych emocjonalnie nieplodnych. Wszyscy lubimy byc jak najdluzej i jak najczesciej w fajnych miejscach. A w tym miescie dla przyjezdnych nie ma klimatu. Dlaczego by z lokalsami nie porozmawiac, lub lesnikami, oni wiedza co w okloicy maja fajne, lub przynajmniej podpatrzec i gdzies po drodze wzorem z Brodow postawic pare betonowych laweczek z parasolem gdzies na bezludziu, daleko od szosy. Ludzie proboja ale miasto wspolnie z ludzmi moze wiecej i lepiej. Zupelnie tak samo jak kiedys planowano przydrozne parkingi dla samochodow, przy drogach najpierw wiekszych, potem mniejszych, co przerodzilo sie w zajazdy, co np znakomicie funkconuje w okolicah Poznania . Nie mowie o Niemczech bo ci to naprawde potrafia, ale popatrzcie na Czechow i Slowakow jak pieknie potrafia zorganizowac zycie wokol miast. W Anglezji utrzymuja nawet stare miejsca pojenia koni. Koszt czegos takiego jest znikomy i latwo go rozwijac, a widac by bylo jakas mysl przewodnia w tym co sie robi. Nawet w okolicach placow zabaw jest coraz czesciej jakas budka gdzie mozna dziecku kupic picie. Ale przeciez nie chodzi o to zeby sie tylko nazrec i napic, chodzi tez o to zeby pokazac ze mamy naprawde piekne miejsca i potrafimy o nie dbac i cieszyc sie z nich. Czy pamietacie jak bardzo zmienilo lasek kolo szpitala gdy sciezke pomiedzy Sienkiewka a szpitalem wyasfaltowano i zrobiono fajny krety chodnik? Jak wiele ludzi chodzilo sobie tam na spacerek? Nawet po mimo to ze teren z powodu Krakusa i piwoszy byl w okolicy zaminiwany. Jest piekna trasa z Kotowki na Brody przez Klepacze liniami oddzialowymi, wystarczy je odrobine oczyscic i postawic strzalki. Jest wiele takich tras w ktorych nie musimy ryzykowac ze zabije nas samochod. I wiele miejsc ktorych nie szanujemy, lub my sami mieszkancy tego miasta o nich nie wiemy. Czy to sa mazenia? Nie. Zapewniam ze potrafie sobie zorganizowac czas bez pomocy wladz miasta. Ale fajnie by bylo gdyby wladze miasta pomyslaly o tych ktorym pomyslow brakuje i o przyjezdnych, ktorzy zwykle lakomym okiem szukaja czegos fajnego, oni nie tylko chca sie nazrec.

    Reply
  • 31 sierpnia 2019 at 17:14
    Permalink

    To prawda, ostrowieckie drogi rowerowe to 19 wiek przy drogach na przykład niemieckich. Nic, tylko się położyć i płakać. Albo tak jak ja – wsiąść na rower i jechać. Droga się zawsze jakaś znajdzie. Jeszcze nigdy nie zrezygnowałem z zaplanowanej trasy z powodu dziury w jezdni albo wystającego krawężnika. Ani nie uszkodziłem koła na wystającym krawężniku. Bo chcieć – to móc.

    Reply
  • 4 września 2019 at 15:56
    Permalink

    Chciec to moc, to piekna dewiza na zycie. Bo moc to miec. Umiejetnoc radzenia sobie, to bardzo potrzebna nam cecha i juz od nawet najmlodszych lat zycia mozna ja ksztaltowac i dopasowywac do warunkow w jakich zyjemy i sytuacjach jakie nas moga zaskoczyc. To ksztaltuje zdolnosc przewidywania. A pozniej to juz my sami decydujemy, czy chcemy byc czlowiekiem z klasa, czy wybierzemy warcholstwo. To czesto widac na przykladzie gierek partyjnych, w ktorych warcholstwo zbyt czesto przebija sie na plan pierwszy, jak potwory w zlym snie schizofrenika. Gry pomiedzy partyjne to wzor konspekt tego zlego, a to dobrze widac na przykaladzie tych partii ktore stracily wladze, ze walka i chec zdobywnia wladzy nie jest checia lepszego zarzadzania, jest raczej walka czterech o jedno krzeslo. Podobnie tez postepuja wladze miasta w przypadku inwestycji. Wiadomo ze miasto musi zarabiac i to jest najwazniejsze. Ale sa tez inne zeczy wazne, takie zeczy, ktore o miescie swiadcza. Myslenia o takich zeczach w tym miescie jest zbyt malo. Np relacja miedzy wladzami, a spoleczenstwem. Np wydaje sie sporo pieniedzy na pijar i koncerty miejskie, czy festyny, po ktorych jest jakies dobre wrazenie, i to masowe, w krotkim czasie, a kompletnie nie dba sie o np inne czesto nawet male zeczy, ktore by za ta kase zostaly nam na dluzej. Choc dobre wrazenie wymagalo by stworzenia zbioru nisz, ktore w polaczniu twozyly by wartosc urzyteczna, dla miasta, grup zainteresowan, czy zwyklych miejsc relaksu, np po pracy, to jednak tego sie nie robi. Jest ciagle jakis niesmak w tym co robia wladze miasta. Bo urzyteczosc jest jednak wyzsza wartoscia niz zabawienie sie. A wladze miasta jakos nas nisko traktuja – masz piesku kostke zabaw sie. Choc jedno drugiemu przy madrym zarzadzaniu nie musialo by wchodzic w droge, a wrecz sie nawzajem wspierac, badz uzupelniac. Mysle ze takie myslenie i otwarcie wladz na pomysly spelniania mazen mieszkancow byly by wieksza wartoscia dla spolecznosci miejskiej niz poskakanie sobie na festynie i nachlanie sie gdzies na uboczu imprezy piwskiem. Potrzebowalo by wiecej czasu na dotarcie do ludzi, ze nie to zloto co sie swieci, a to ktore ulatwia, upraszcza, badz uprzyjemnia zycie. Wlasnie takie zeczy jak sciezki rowerowe, czy laweczka w miejscu widokowym, czy cos takiego jak slynny hydrant w Boksycce, do ktorego wielu modych poczatkujacych rowerzystow chetnie sie wybieralo traktujac jako cel swojej pierwszej dzikiej trasy rowerowej, czy innych takich, lub temu podobnych.Jak np splyw kajakowy z okolic Bodzechowa doBaltowa. Klase czlowieka okresla nie to jak dobrze umiemy sobie wywarcholic miejsce w szyku, a to co jestesmy w stanie zrobic dla innych. I to jak to robimy. W zachodnich cywilizacjach szacunek i powazanie spoleczne uzyskuje sie dopiero wtedy, jesli ktos daje prace innym. Tym wiekszy szacunek i tym wyszy posluch i powazanie im lepsza prace sie daje i im lepiej sie za nia placi, lub lepiej ja organizuje. U nas szacunek mozna uzyskac za zwykle poszczekanie sobie w megafon, nic nie trzeba z siebie dawac, a juz innym to wcale, to jakas istna mitomania. O czywiscie o czyms takim jak osuwisko i sposobie rozwiazania tego problemu, ktory byl szczytem szczytow warcholstwa tutaj nie wspomne, ale przypominam tylko to jako przyklad, jak smrod niedbalstwa i warcholstwo moze zdominowac zycie mieszkancow masta i odebrac lub obrzydzic radosc z zyjca jednym, po to, aby wylgac z problemu kogos o lichym poczuciu wartosci, czy wladze miasta i instytucje miejskie, a raczej nimi zarzadzajacych lokalnych bonzow, ktorzy zbyt czesto myla zarzadzanie z rzadzeniem sie. Taka pajdokracja w wykoaniu doroslych. Wracajac do milych fajnych malych zeczy, to wystarczy cos takiego jak kiedys w latach osiemdziesiatych zrobil Raciborz. Male bardzo zadbane misteczko, ktore procz nazaw ulic na wszystkich skrzyzowaniach, zrobili jeszcze strzalki z nazwami ulic, czy miejsc do ktorych dana droga mozna dojechac. To nie byl wynalazek Raciborza, bo cos takiego juz bylo wczesniej w starej czesci Londynu, czy w malych niemieckich miasteczkach, czy w innych miastach i rowniez wsiach, Pomysl pochodzi od szlakow. Ale w Polsce raciborzanie chyba byli pierwsi z takim pomyslem na oznakowanie miasta, nie liczac starej dobrej kiedys wielkiej i dobrze zorganizowanej Polski, dopoki nie nastalo warcholstwo, nasza narodowa az do dzisiaj choroba. Z takich malych zeczy buduje sie legendy miast, czy miejsc. Zielonogorskie to wielki spacerniak dla mieszkancow, tam kazdy lasek jest wykorzystywany do relaksu i odpoczynku mieszkancow coraz bardzij i coraz wiecej i coraz wiekszej liczby przyjezdnych. W wielu miastach, gdzie jest jakas rzeka, badz rzeczka, bajorko, lub w poblizu jakies widoczki, wzdluz ktorych robi sie juz chyba masowo wszedzie sciezki spacerowe, lub rowerowe, tylko nie u nas. Nasze miejscowe piekno drzemie w nicosci i zaniedbaniu. Przeciez tylko przy odrobinie pomyslunku…. mozna wykreowac naprawde piekne miastoi jego okolice. Kiedys slynace z tego ze jest najbardziej zielone, Pamietacie? A przeciez mamy najlepszy potencjal w kraju. Tuz obok jest kilka miast, tuz obok mamy Gory Swietokrzyskie, tuz obok setki miejsc pamieci i naprawde wiele pieknych i urokliwych miejsc. Co dziesiaty kamyczek wykopany z ziemi ma jakas polodowcowa historie, jakies odciski muszli. Kaowcy i planisci, nie pilnujcie tak tych stolkow w biurze. Jesli sie o nie boicie, zabierzcie je ze soba w plener i rozejrzyjcie sie, jak malym nakladem finansowym, mozna z naszej okolicy zrobic najpiekniejsze miejsce w kraju. Wystarczy odrobina pomyslu i systematycznego rozwoju, dokladac po trochu, ale ciagle. Tu hydrant, tam stoliki z parasolem, zgruzic gdzies pare wiekszyck glazow, czy z pni starych drzew zrobic miejsce do brykania dla dzieci, gdzies jakies miejsce gdzie mozna pojecha robic grila np. w piecach ala hutniczych , np Nietulisko – idealne miejsce w pol drogi na Brody. Lub pokicac po hopkach gdzies na ugorze gdzie pijany kierowca spychacza przeoral troche jakis zapomniany placyk i stal sie bohaterem wlascicieli rowerow gorskich. Gdzie indziej dziki plac zabaw z silownia krzemienna, lub przystanek dla zakochanych spacerowiczow, labirynt z krzakow, czy z tuj do starej jablonki, ktora wciaz owocuje zdrowymi owocami. A nawet pozwolic graficiarzom pomalowac kladke nad torami w krzemienne wzory. Ludzie pomyslow nie zabraknie, jesli powiecie sobie tak jak przedmowca – Chciec, to znaczy moc.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *