Jubileusz pomarańczowo-czarnego klubu. Czy KSZO powstał 11 sierpnia 1929 roku?

-W jubileusz naszego klubu, chciałbym cię zapytać, czy KSZO faktycznie powstał 11 sierpnia 1929 roku. Pytam cię o to, bo wiem, że pisząc monografię sekcji pływania i waterpolo masz problemy z ustaleniem faktycznej daty powstania naszego pomarańczowo- czarnego klubu?


-Trudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy powstał KSZO – mówi Waldemar Frańczak. -Nie dotarłem bowiem do dokumentów, które podawałyby datę utworzenia klubu. Prace wstępne nad powstaniem klubu miały zapewne miejsce już w 1928 roku. Wydawany w Sosnowcu „Expres Zagłębia” poświęcił 29 sierpnia 1939 roku artykuł naszemu klubowi z okazji przygotowań do 10-lecia jego działalności. Tak pisał o początkach klubu: „W roku 1928 w Ostrowcu Kieleckim powstaje zorganizowany przez inż. Dowbora klub lekkoatletyczny. Inż. Dowbór zachęcony dobrymi wynikami na polu sportowym organizuje jeszcze w r. 1928 sekcję bokserską. Rok następny przynosi złączenie obu sekcyj w jedną całość, przy czym powstaje klub sportowy Zakładów Ostrowieckich”. Z kolei Wojciech Kotasiak w monografii wydanej z okazji 50-lecia klubu uważał, że pierwsze zebranie organizacyjne odbyło się w czerwcu 1929 roku. Data 11 sierpnia 1929 została mocno spopularyzowana właśnie przy okazji 50-lecia klubu w publikacjach Władysława Zarzyckiego i Wacława Włostowskiego na łamach zakładowej gazety „Walczymy o stal”. Tego bowiem dnia zorganizowano szereg imprez sportowych i festyn w parku fabrycznym.

-Masz na myśli wyścig kolarski na dystansie 110 km?
-Tak. Jego trasa prowadziła z Ostrowca przez Zawichost, Sandomierz, Opatów, a kolarze finiszowali na mecie usytuowanej przy ulicy Kościuszki, jednej z najlepiej utrzymanych ulic w tej części Ostrowca. Na starcie stanęło około 100 zawodników, dysponujących własnymi rowerami lub pożyczonymi. W godzinach popołudniowych tego dnia w parku fabrycznym odbył się festyn, podczas którego zorganizowano pokazowe walki pięściarskie uczniów Szkoły Rzemieślniczo-Przemysłowej, walki zapaśnicze i pokazowe gry tenisowe. Klub zyskał jednak osobowość prawną dopiero 16 maja 1930 roku. Pod taką datą został zarejestrowany i wpisany do wykazu stowarzyszeń i związków w Urzędzie Wojewódzkim Kieleckim. Nazwa klubu brzmiała: Klub Sportowy przy Zakładach Ostrowieckich. Taka nazwa figurowała też na klubowych pismach i dyplomach co najmniej do połowy lat 30.


-Twoim zdaniem, jakie były te pierwsze lata KSZO?
-Jak sama nazwa wskazuje KSZO był klubem fabrycznym, działającym przy Zakładach Ostrowieckich, czyli mówiąc potocznie – ostrowieckiej hucie. Huta udzielała klubowi wsparcia finansowego, przeznaczyła teren na budowę boiska, wspierała w inwestycjach sportowych.
-Jaką bazą sportową dysponował klub w okresie międzywojennym?
-Jako pierwsze rozpoczęły działalność w klubie sekcje piłkarska, lekkoatletyczna i kolarska. Na rozwój tych dwóch pierwszych bardzo istotny wpływ miała odpowiednia baza. Wiosną 1931 roku przystąpiono do budowy stadionu. Niewielki teren na stadion, w trójkącie dzisiejszych ulic Świętokrzyskiej, Traugutta i Zgoda, przeznaczyły Zakłady Ostrowieckie. Jeszcze w tym samym roku boisko piłkarskie i bieżnię 400-metrową udostępniono sportowcom. Całość inwestycji ukończono w 1934 roku. Poza wspomnianą płytą boiska i bieżnią stadion posiadał skocznię, rzutnię, korty tenisowe, boiska do koszykówki i siatkówki oraz strzelnicę małokalibrową. Zabrakło tylko miejsca na boisko treningowe. Na stadionie nie było też trybun. Boisko piłkarskie od widowni dzieliła bariera z wybrakowanych szyn kolejowych. Za barierką wkopane były ławki dla starszych widzów. Na stadionie był też dom klubowy z największą na owe czasy salą teatralną, liczącą 300 miejsc siedzących, w której odbywały się treningi i mecze bokserskie oraz przedstawienia i zabawy. Jego projektantem był Tadeusz Rekwirowicz. Obiekt posiadał także magazyn na sprzęt sportowy, szatnię, czytelnię, kotłownię, dwa pokoje biurowe, w których urzędował prezes zarządu i gospodarz obiektu. Dla dozorcy postawiono osobny budynek obok bramy wjazdowej. Cały stadion otoczony był drewnianym parkanem. Tuż za parkanem, od strony wschodniej, zachodniej oraz północnej posadzone zostały topole niekłańskie.
-Po dziś starsi ostrowczanie wspominają z niezwykłych występów pływaków i waterpolistów pływalnię wybudowaną na hutniczych stawach…
-W 1931 roku klub zyskał kolejny obiekt sportowy. Amatorzy pływania, członkowie powstałej w 1930 roku sekcji pływackiej wybudowali na stawach hutniczych pływalnię. W następnym roku powstała nowa pływalnia. O tym fakcie tak w marcu 1932 r. pisał wychodzący w Warszawie tygodnik „Stadjon”: „W Ostrowcu Zakłady Ostrowieckie wybudowały nową pływalnię o wymiarach 50×20 mtr., dostępną dla całej ludności miejscowej”. W 1934 r., przy wsparciu Zakładów Ostrowieckich, wybudowano nowy obiekt. Była najlepsza i najtrwalsza. Wybudowana była na palach, a wzdłuż niej z jednej strony był pomost, na którym sędzia mógł prowadzić zawody piłki wodnej. Na środku pomost był poszerzony, aby zmieścił się tam stolik dla sędziego mierzącego czas i sekretarza zawodów.
– Wiemy, że pływanie i piłka wodna były przed wojną popularne w naszym mieście. Waterpoliści grali w Lidze Państwowej, czyli najwyższej klasie rozgrywkowej, a dwóch zawodników KSZO było reprezentantami klubu.
– Zgadza się, jednak zanim piłkarze wodni awansowali w 1936 roku do Ligi Państwowej i grali w niej w latach 1937-1939, KSZO zaistniał na mapie klubów Polski zdobywających laury na mistrzostwach Polski w pływaniu. Celowo użyłem określenia laury bo nie w każdej dyscyplinie wręczano medale. Dla najlepszych były także dyplomy, czy szarfy. Warto zaznaczyć, że na rozwój ostrowieckiego sportu pływackiego duży wpływ wywarł tzw. warszawski zaciąg. W 1934 roku przybył do naszego miasta ze stolicy Józef Makowski, czynny zawodnik, który zajął się szkoleniem pływaków. W ślad za nim przybyli Mieczysław Sosiński i Stefan Nowicki. Ten drugi w 1935 roku na mistrzostwach Polski w Warszawie był trzeci na 100 m klasycznym i 200 m klasycznym. Czyli wywalczył dwa brązowe medale. Rok później zdobył wicemistrzostwo Polski w konkurencji 200 m stylem klasycznym na zawodach rozgrywanych w Ciechocinku. Co ciekawe, niespełna półtora miesiąca po mistrzostwach Polski, Stefan Nowicki, zapewne jeszcze jako zawodnik KSZO, reprezentował Polskę w meczu z Austrią w Warszawie. Był więc pierwszym sportowcem KSZO, który dostąpił zaszczytu reprezentowania Polski.


-Pewność co do występów w reprezentacji mamy odnośnie Antoniego Kierysza, najszybszego pływaka z Ostrowca przed wojną oraz Jana Zakrzewskiego, warszawianina, który od 1936 roku był zawodnikiem KSZO.
-Jan Zakrzewski zagrał przeciwko Finlandii w 1938 roku, a obaj przeciwko temu samemu rywalowi w 1939 roku.
– Sukcesów nie brakowało także sekcji pływackiej…
-Mówiąc o tym okresie ostrowieckiego pływania, warto poświęcić trochę uwagi Kazimierzowi Karpińskiemu, który swoje triumfy święcił poza KSZO. Prawdopodobnie w 1932 roku, świetnie zbudowanego młodzieńca, ślusarza w Zakładach Ostrowieckich, wypatrzył wśród naszych pływaków Tadeusz Semadeni, twórca sekcji pływackiej warszawskiego AZS i Polskiego Związku Pływackiego. Zaprosił go do Warszawy, gdzie talent ostrowczanina rozwinął się. Już w tym samym roku wywalczył mistrzostwo Polski z zespołem AZS w sztafecie 4×200 metrów stylem dowolnym. Rok później indywidualnie był trzecim zawodnikiem mistrzostw Polski na 200 m klasycznym, a w 1934 roku zdobył z AZS wicemistrzostwo kraju w konkurencji 4×200 m dowolnym. Polski Związek Pływacki powołał wychowanka KSZO na XI Igrzyska Olimpijskie w Berlinie w 1936 roku. Ostatecznie Kazimierz Karpiński nie dostąpił zaszczytu startu w sztafecie, będąc tym piątym, rezerwowym. Nie zmienia to faktu, że był pierwszym olimpijczykiem pochodzącym z Ostrowca. Trzeba dodać, że członkami kadry olimpijskiej byli reprezentanci innej dyscypliny.
– W jakiej dyscyplinie?
– Dziś pewnie trudno w to uwierzyć, kiedy od dziesięcioleci Ostrowiec nie posiada stadionu lekkoatletycznego, że to byli przedstawiciele królowej sportu. Trzeba bowiem wiedzieć, że pierwsze w historii KSZO miejsca na podium mistrzostw Polski zajmował nasz miotacz, pochodzący z Tumlina Józef Leśkiewicz. Były zawodnik Cracovii i mistrz Polski w rzucie młotem zasilił KSZO w 1933 roku. W tym samym roku na zawodach w Bydgoszczy został wicemistrzem kraju w rzucie młotem i był trzeci w rzucie oszczepem. Drugim miotaczem, zaliczanym do czołówki krajowej, był pochodzący ze Starachowic Michał Imiela. Powoływany był na zgrupowania kadry olimpijskiej przed igrzyskami w Berlinie. Na listach krajowych widniało też nazwisko Jana Kunata. W drugiej połowie lat 30. czołowym w kraju biegaczem na dystansach 400 i 800 m był Mieczysław Mittelstaedt, który był w kadrze narodowej przed igrzyskami planowanymi na 1940 r. W 1937 r. wystąpił on w reprezentacji Polski w międzynarodowym meczu z udziałem Niemców i reprezentantów Wolnego Miasta Gdańsk.


– Osobom interesującym się historią KSZO znany jest fakt, że medalistą mistrzostw Polski był pięściarz Stanisław Stachurski…
– Tak. W 1937 roku w Poznaniu Stanisław Stachurski wywalczył brązowy medal mistrzostw Polski w wadze muszej. W pierwszej walce przegrał z Leonem Pawlicą (PKS Katowice), a do pojedynku o trzecie miejsce z powodu kontuzji nie stanął Lischke (KS HCP Poznań). Sukcesy odnosiła też drużyna bokserów KSZO, która zdobywała wielokrotnie mistrzostwo okręgu lubelskiego i startowała w drużynowych mistrzostwach Polski. W sezonie 1936/37 awansowała do półfinałów mistrzostw, gdzie trafiła na jeden z najsilniejszych zespołów Polsce, IKP Łódź. Ostrowczanie sprawili olbrzymią niespodziankę remisując na własnym ringu 8:8. W związku z tym zaistniała potrzeba rozegrania meczu rewanżowego, w którym górą byli łodzianie. O niespodziance szeroko rozpisywała się ówczesna prasa.
– Ale bezsprzecznie najpopularniejszą dyscypliną w klubie była piłka nożna?
-To prawda, ale nie odnosiła ona sukcesów na miarę innych dyscyplin. Nasi piłkarze dopiero od 1932 roku uczestniczyli w rozgrywkach prowadzonych przez PZPN, wcześniej rozgrywali mecze towarzyskie. Od 1935 roku rywalizowali w klasie A podokręgu kieleckiego, a największym sukcesem było wówczas zdobycie Pucharu Klubów Fabrycznych. W 1939 roku KSZO został mistrzem podokręgu kieleckiego i uczestniczył w meczach o wejście do krakowskiej ligi okręgowej. Jednak bez powodzenia.
-Nie do wiary, ale w KSZO funkcjonowało kilkanaście dyscyplin. Jak się one rozwijały?
-Zapewne, jako sympatyka kolarstwa, ucieszy cię wieść, że sukcesy i to na miarę krajową osiągali nasi kolarze. W 1936 roku Adolf Sobótko jako trzeci ukończył wyścig w przełajowych mistrzostwach Polski. W dzisiejszym rozumieniu był brązowym medalistą. Piąty w tym wyścigu był Aleksander Madej. Rok wcześniej w identycznej imprezie piątą lokatę wywalczył Jan Góra. Dużym sukcesem kolarza KSZO Stanisława Trzankowskiego było ukończenie VII Kolarskiego Biegu do Morza w 1938 roku. Z grona 34 zawodników, którzy zmierzyli się z trasą 1050 km, nasz zawodnik ukończył wyścig na dziewiątym miejscu. Prężnie działała sekcja tenisowa, która miała lokalnych rywali w postaci zawodników Ostrowieckiego Koła Tenisowego, a później tenisistów Klubu Sportowego Związku Strzeleckiego. Sportowcy naszego kluby uprawiali także sporty zimowe. Drużyna hokeistów rywalizowała na poziome klasy B Warszawskiego Okręgowego Związku Hokeja na Lodzie. Uprawianie tej dyscypliny uwarunkowane było względami pogody, podobnie jak sekcji narciarskiej. Zawodnicy KSZO biegali na nartach, a nawet skakali na skoczni oddanej do użytku w lutym 1936 roku. Istniała też sekcja motorowa. Motor wówczas był towarem luksusowym. Ze względów finansowych dostępne były najczęściej tylko dla kadry inżynieryjnej Zakładów Ostrowieckich. Jednymi z pierwszych, którzy mieli w Ostrowcu motocykle, byli: inż. Leszek Barliński, inż. Władysław Dowbór, inż. Lewandowski. Członkowie sekcji strzeleckiej rywalizowali w mistrzostwach klubowych, jak też w zawodach miejskich, siatkarze i koszykarze spotykali się z gimnazjalistami z Chreptowicza, ale brali także udział w zawodach poza naszym miastem.
– Co tydzień piszę o sukcesach ostrowieckich sportowców, ale te 90 lat temu też miałbym o czym pisać, bo jak na dziesięć przedwojennych lat funkcjonowania klubu, to lista osiągnięć naszych sportowców nie jest wcale mała…


-O, być może byłaby większa, ale nasi sportowcy z klubu, jakby nie było uznawanego za prowincjonalny, nie zawsze konfrontowali swoje siły na imprezach krajowych. Na przykład znakomici lekkoatleci – Imiela i Leśkiewicz – nie pojechali na mistrzostwa Polski do Białegostoku w 1935 roku, bo – jak pisał o tym „Przegląd Sportowy” – klub nie miał pieniędzy. Kłopoty finansowe KSZO, o których piszesz dziś, nie są więc specjalnością współczesnych czasów. Obaj mieli szanse medalowe, o czym rozpisywała się ówczesna prasa. W mistrzostwach Polski, z innego powodu, nigdy nie startował też waterpolista, Antoni Kierysz. W 1936 roku z kolei drogę naszym pięściarzom do udziału w mistrzostwach Polski zagrodziła decyzja Lubelskiego Okręgowego Związku Bokserskiego, do którego KSZO należał. Sprawie towarzyszył bojkot mistrzostw Polski i niewysyłanie na nie mistrzów okręgu. Zdarzały się też przypadki, że zawodnicy KSZO nie zjawiali się na zgrupowaniach kadry.
-No tak, kłopoty były i są. KSZO jednak, mimo pewnych niedociągnięć, nie podzielił losu wielu klubów, przetrwał okres międzywojenny, odrodził się po wojnie i tak trwa od tych 90 lat…
-Niezaprzeczalną wartością KSZO w okresie międzywojennym byli jego działacze i oczywiście powiązanie klubu z najpotężniejszym zakładem pracy na terenie miasta. To sprawiło, że klub nie podzielił losu wielu innych, które zaprzestawały swej działalności. Pierwszym prezesem KSZO był inż. Władysław Dowbór. Po nim, przez pięć kadencji w latach 1930-1934, sternikiem klubu był inż. Jerzy Dickman. Był on miłośnikiem wielu dyscyplin sportowych, posiadał uprawnienia sędziowskie, a przede wszystkim był świetnym animatorem sportu. Przed przybyciem do Ostrowca, w 1929 roku, założył klub RKS Ursus przy Fabryce Metalurgicznej. Kiedy w 1935 roku przeniósł się do Poznania, zaangażował się w pracę klubu HCP, działającego przy Zakładach Hipolita Cegielskiego. Będąc w Ostrowcu, bardzo często wraz z żoną Hanną, był świadkiem imprez sportowych, nie stronił od wyjazdów ze sportowcami poza Ostrowiec. W uznaniu jego zasług dla KSZO, w grudniu 1935 roku przyznano jemu i jego żonie tytuły Honorowego Członka. Rok wcześniej, w grudniu 1934 roku na czele zarządu KSZO stanął inż. Stanisław Szafrański. W skład zarządu wchodziło dwóch wiceprezesów, którymi byli inż. Jerzy Dickman – I wiceprezes i Michał Dębicki – II wiceprezes. Sekretarzem była Stanisława Łączkowska, a jej zastępcą Leon Fijałkowski. Funkcję skarbnika pełnił J.Kapłan, a zastępcą był Kazimierz Batorowski. Gospodarzem klubu był Mieczysław Kawwa, a kronikarzem Wacław Górniak. W lutym 1935 roku do zarządu jako trzeci wiceprezes został wybrany Feliks Okołów- Podhorski. Kadencja tego zarządu upłynęła w grudniu 1935 roku. Nowym prezesem KSZO został inż. Stanisław Poźniak. Wiceprezesami byli: Tomasiewicz, Feliks Okołów-Podhorski, Dmochowski. W skład zarządu wchodziło też 7 członków, m.in: Stanisława Łączkowska, Żurawski i Wacław Nowak. Stanisław Poźniak został ponownie wybrany prezesem klubu pod koniec 1936 roku. Odbyte 13 marca 1938 roku walne zgromadzenie członków KSZO ponownie powierzyło mu funkcję prezesa, którą pełnił do wybuchu wojny. Wiceprezesami zostali inż. Leszek Barliński i Feliks Okołów-Podhorski. Członkami zarządu byli: Kapłan, Stefan Ogórek, Batorowski, Paciorkowski, Stefan Szott i Stanisław Gałecki.
-No tak, później całą działalność KSZO przykrył wojenny mrok, ale to już przyczynek do oddzielnego materiału. Dziękuję ci za rozmowę.

Waldemar Frańczak jest emerytowanym nauczycielem historii, byłym dziennikarzem, z wielką pasją badającym historię Klubu Sportowego Zakładów Ostrowieckich. Wkrótce jego piórem ukaże się monografia sekcji pływania i waterpolo KSZO.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *