Chrzest bojowy siatkarek KSZO

W minioną sobotę nawet spora grupa kibiców miała okazję po raz pierwszy zobaczyć w akcji nowy zespół siatkarskiego KSZO, który w meczu sparingowym rywalizował z AZS Politechniką Śląską Gliwice.
Trenerzy umówili się, że bez względu na wynik zespoły rozegrają pięć setów. Ostatecznie nasza drużyna musiała uznać wyższość gliwiczanek, przegrywając 1:4 (20:25, 20:25, 15:25, 25:20, 22:25).
W podstawowym składzie KSZO na parkiet wybiegły: Joanna Kapturska, Nikola Abramajtis, Kamila Kobus, Erica Salanciova, Karolina Szczygieł, Justyna Kędziora, Olga Samul (libero). Czy w takim samym składzie rozpoczniemy więc ligowe zmagania? Tego nie wiemy, bo nasi szkoleniowcy, Łukasz Marciniak i Mikołaj Mariaskin, systematycznie dokonywali w różnych fazach spotkania kolejnych zmian. Na parkiecie już w drugim secie pojawiły się Monika Kawa i Izabela Klekot, a jeszcze później Monika Kacprzak, Julia Marcyjanik, Oliwia Błaszczyk i Julia Piotrowska. Trenerzy sprawdzali wytrenowane w gierkach 6×6 pewne schematy gry, czy to na przyjęciu, czy to w układzie blok-obrona.

Mimo zmian, drużyna sprawdzała się w boju, bo każda ze zmienniczek coś wnosiła do poczynań zespołu. Tak się dzieje np. w przypadku rozegrania. Kapitan Karolina Szczygieł prezentuje zupełnie inny sposób rozgrywania akcji, aniżeli Izabela Klekot, co może być wielce przydatne do zmiany stylu gry w meczach ligowych. Trzeba jednak podkreślić, że akademiczki ze Śląska znajdują się obecnie na zupełnie innym etapie przygotowań. Dla nich był to już kolejny sprawdzian, dla KSZO natomiast pierwsza próba sparingowa. Nasze zawodniczki wciąż są na etapie treningów siłowych, po których nogi przecież nie niosą w górę tak, jakby się chciało. Wydaje się też, że Politechnika ma też z takimi zawodniczkami, jak Trojan, Skiba, Chrzan i Pelc silniejszy i bardziej wyrównany skład, ale w rozgrywkach ligowych, choć ekipa ze Śląska mierzy w pierwszą czwórkę, a my w pierwszą ósemkę zespołów, nie może mieć już tej pewności, że tak samo łatwo wygra z KSZO, jak w sobotę. Naszym atutem jest młodość. Zawodniczki wierzą, że pod okiem naszych szkoleniowców mogą grać z radością w pełni dojrzałą siatkówkę.
Jeśli założymy, że zespoły rywalizowały na normalnym dystansie, to KSZO przegrał 0:3, ale w dwóch kolejnych odsłonach walka była już bardziej zacięta.


Z jednej strony, tak naprawdę, to wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że wynik meczu z gliwiczankami nie będzie tak ważny. Z drugiej jednak strony, dał on pewną odpowiedź sztabowi trenerskiemu, w jakim kierunku doskonalić grę i poszczególne jej elementy. Gołym okiem widać było w pierwszych partiach, że stres naszych siatkarek powodował nerwową i dość szarpaną grę. To był więc prawdziwy chrzest w boju ostrowieckiego zespołu. W I secie np. nasze panie potrafiły przegrywać 8:13,
by doprowadzić – przy świetnej zagrywce Kamy Kobus – do remisu 16:16. Widać też, że zespół z pewnością stać na dużo lepszą grę i że drzemie w nim ogromny potencjał, tym bardziej że obie nasze “armaty”, a więc Joanna Kapturska i Erica Salanciova nie były jeszcze w pełni sił. Oglądaliśmy mnóstwo udanych i widowiskowych akcji w wykonaniu KSZO, np. w wykonaniu Moniki Kawy, która dobrze atakowała zarówno ze skrzydła, jak i z drugiej linii. Dla nas Monika była prawdziwym odkryciem tego sobotniego spotkania. Rzecz jednak w tym, by teraz taką grę utrwalić i powielać w kolejnych sprawdzianach.
Okazją ku temu będzie już pierwszy weekend września. W dniach od 7 do 8 września bowiem nasze siatkarki wezmą udział w turnieju w Mielcu, w którym zmierzą się ze Stalą Mielec, UKS Jedynką Tarnów, 7R Solną Wieliczką i Karpatami Krosno. W następny weekend, w dniach od 14 do 15 września, KSZO zorganizuje coroczny turniej towarzyski we własnej hali. Do Ostrowca przyjadą cztery drużyny, m.in. Sparta Warszawa i Joker Świecie. Na tydzień przed inauguracją rozgrywek w I lidze podopieczne trenera Łukasza Marciniaka rozegrają ostatnie spotkanie kontrolne. Przypomnijmy, że start I ligi wyznaczono na 28 września. Ostrowczanki zagrają wtedy u siebie z SMS PZPS I Szczyrk.
Mecz z AZS Politechniką Śląską Gliwice oglądał były nasz szkoleniowiec, Frantisek Bockay, prywatnie partner naszej przyjmującej, Eriki Salanciovej.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *