Włamywaczy atak na myjnie samochodowe

W piątkową noc, w Iwaniskach, mężczyzna z kapturem na głowie, ciężkim przedmiotem przypominającym siekierę, próbował rozbić skrzynkę wrzutową na pieniądze w myjni samochodowej.
Gość miał wyjątkowego pecha, gdyż został spłoszony i musiał salwować się ucieczką na piechotę.
Kuszące myjnie
Tego typu przestępstwa nie należą do wyjątkowych. Z raportów policyjnych wynika, że istnieje grupa domorosłych przestępców, którzy być może trudnią się taką działalnością, a kto wie, czy nie ciągną z tego procederu również finansowych profitów? Oto kilka przykładów tego typu przestępstw.
W Karczmie Miłkowskiej, w gminie Kunów, dwaj nieznani sprawcy przyjechali samochodem osobowym marki Audi na teren stacji myjni bezdotykowej. Podważyli drzwiczki, a następnie wyłamali rygle dwóch szafek sterowniczych. Z wnętrza zabrali bilon o łącznej wartości ok. 3.256 zł.
W Ostrowcu Świętokrzyskim, na terenie myjni bezdotykowej, nieznany sprawca włamał się do automatu odkurzacza. Osobnik ten przywłaszczył sobie pieniądze w kwocie 200 zł.
W gminie Opatów nieznany sprawca włamał się do automatu myjni bezdotykowej. Włamywacza interesowały, oczywiście, pieniądze. 50-letni poszkodowany oświadczył, że sprawcy udało się ukraść 300 zł.
W Opatowie nieznani sprawcy okradli myjnię samochodową. Najpierw wyrwali zamek zabezpieczający moduł myjki bezprzewodowej, a potem zerwali kłódki zabezpieczające. Wówczas w ich ręce wpadły 3 kasety metalowe o wartości 1.500 zł każda, w których znajdowały się pieniądze (bilon) w kwocie 1.266 zł. Następnie po zerwaniu zabezpieczenia obudowy odkurzacza samochodowego, skradli dwie kasetki plastikowe, w których znajdowały się pieniądze (bilon) w kwocze ok 200 zł. Pokrzywdzony oszacował ogólną wartość strat na kwotę 5.966 zł.
Wszystkie te, wybrane losowo zdarzenia, pokazują, że problem istnieje i że posiadacze myjni muszą go brać poważnie pod uwagę, prowadząc swój biznes. Zatem kto mądry, ten niech nie zapomina o zabezpieczeniu swego mienia i nie polega wyłącznie na szczęściu, bo jest ono zawodne, a sprawcy – może i nieokrzesani czasem – nie próżnują.
Nie wszystkim się udaje
Policyjne raporty pokazują, że niektórym amatorom tzw. łatwego zarobku, wyraźnie nie dopisuje złodziejskie szczęście. Albo im kot drogę przeleci, albo zakonnica, albo zwyczajnie mają pecha, albo trafią na… dociekliwych policjantów.
Pechowcem i to podwójnym, bo nie dość, że został spłoszony i zbyt dokładnie przyjrzeli mu się policjanci, okazał się gość, który nie dał rady kasetce myjni samochodowej w Iwaniskach. Robota mu nie wypaliła, walentynki szlak trafił, a nadto wraz z kumplem wpadł w ręce stróżów prawa.
-Mundurowi z ogniwa patrolowo – interwencyjnego opatowskiej komendy zauważyli, w odległości około kilometra od myjni samochodowej, na polu, zaparkowany pojazd –mówi podkomisarz Agata Frejlich, oficer prasowy KPP w Opatowie. W środku auta znajdowały się cztery osoby. Dwaj mężczyźni w wieku 37 i 33 lat oraz kobiety w wieku 43 i 42 lat. Wszyscy byli mieszkańcami powiatu ostrowieckiego. Tłumacząc się policjantom ze swej obecności w szczerym polu i to po zmierzchu, powiedzieli, że w ten sposób we czwórkę spędzali… walentynki.
We wnętrzu ich auta mundurowi znaleźli kilka przedmiotów, które mogły służyć do dokonywania przestępstw. Były to m.in. brzeszczoty, duży młotek, śrubokręty czy pusty kanister. Jak się okazało, jeden z mężczyzn odpowiadał rysopisowi osoby, która próbowała dokonać kradzieży pieniędzy z myjni samoobsługowej w Iwaniskach. Po sprawdzeniu w policyjnych bazach danych było jasne, że wszyscy mieli już w przeszłości konflikt z prawem.
Po nitce do kłębka
W trakcie zajmowania się tą sprawą, opatowscy policjanci w dniu 15 lutego 2020 r. dowiedzieli się, że także w piątkową noc, że przed godz. 23, nieznany sprawca usiłował włamać się do kasetki z pieniędzmi na terenie myjni samochodowej, znajdującej się na terenie gminy Staszów.
-Nieznani sprawcy podjechali czarnym samochodem marki Alfa Romeo w rejon myjni samochodowej, po czym z pojazdu, w kominiarce na głowie, wysiadł mężczyzna, który następnie młotkiem zaczął uderzać w automat z kasetką – dodaje podkomisarz Agata Frejlich. Odgłosy uderzania usłyszał właściciel, który spłoszył sprawcę.
W dniu 16 lutego 2020 r. kryminalni postawili dwóm mężczyznom – 37 i 33-latkowi zarzuty usiłowania włamań do myjni na terenie powiatu opatowskiego i staszowskiego. Prokurator zastosował wobec nich środki zapobiegawcze. Teraz opatowscy kryminalni będą ustalać, czy są to jedyne czyny, których dopuścili się ci dwaj mieszkańcy powiatu ostrowieckiego. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.
Oni też mieli pecha
Innym razem w ręce ostrowieckich policjantów z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu wpadło dwóch mężczyzn w wieku 21 i 24 lat, podejrzewanych o włamanie do kasetki z pieniędzmi na terenie jednej z ostrowieckich myjni samochodowych.
-Z zawiadomienia, złożonego przez pracownicę stacji wynikało, że około północy dwaj młodzi mężczyźni poprzez wyrwanie drzwiczek dostali się do kasetki, skąd zabrali pieniądze w kwocie około 400 złotych, po czym oddalili się z miejsca zdarzenia –mówią policjanci. Po kilku godzinach od zgłoszenia mundurowi ustalili, że sprawcami tego przestępstwa byli dwaj mieszkańcy powiatu starachowickiego.
Po pewnym czasie obaj mężczyźni zostali zatrzymani w miejscach ich zamieszkania. Za kradzież z włamaniem grozi im kara pozbawienia wolności od roku do 10 lat.
Czarne audi
O kolejnym włamaniu do kasetek na terenie myjni samochodowej dyżurny opatowskiej komendy policji został powiadomiony przez anonimowego informatora. Z otrzymanych informacji wynikało, że sprawcy poruszali się czarnym audi z kradzionymi tablicami rejestracyjnymi.
-Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Opatowie zatrzymali właściciela tego samochodu –mówią policjanci. Był nim 21-letni mieszkaniec województwa świętokrzyskiego. Jak się okazało, mężczyzna nie kradł sam, lecz w przestępstwie pomagało mu dwóch kolegów w wieku 21 i 24 lat, którzy również zostali zatrzymani.
Młodzi mężczyźni przyznali się do włamań, dokonanych na terenie trzech powiatów: opatowskiego, sandomierskiego i ostrowieckiego. Pokrzywdzeni wycenili straty na kilka tysięcy złotych.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *