Trener Marcin Sasal po sensacyjnym wyeliminowaniu Wisły Kraków z Pucharu Polski

-To, że ujrzałem od sędziego żółte kartki i w konsekwencji czerwoną, nie jest w Ostrowcu najważniejsze – mówi trener, Marcin Sasal. –W mieście żyło się i żyć będzie przez najbliższe dni świętem piłkarskim dla kibiców, którzy licznie przyszli na mecz i są zadowoleni z wyniku i awansu do następnej rundy Pucharu Polski. Zespół na dodatek pokazał kawał dobrego futbolu. Natomiast Marcin Sasal w tym wydarzeniu nie jest główną postacią. Dostałem kartki za, jak można wyczytać w pomeczowym protokole, krytykowanie orzeczeń sędziowskich. Sędziowie mają obligatoryjne prawo, w przypadkach, gdy trener dyskutuje na murawie, pokazać mu czerwoną kartkę i tak też się stało… W moim postępowaniu nie było żadnych złośliwości, ale panowie oglądali mecz i widzą o co można było mieć pretensje. Moje działania były tylko mobilizujące nie tylko sędziów, ale i zespół, który pokazał charakter i walkę. Ja walczę emocjonalnie, ale nie jestem Walerym Łobanowskim. Nie wzoruję się na nim i nie siedzę na meczu cicho…
To, że straciliśmy bramkę i nie załamaliśmy się, leży w charakterze drużyny. Przegrywaliśmy np. w Skarżysku 1:3, a wygraliśmy 4:3. To tez efekt tego, że popełniamy błędy w obronie. W meczu z Wisłą było ich mniej, bo gdyby było inaczej, nie cieszylibyśmy się z wyniku. Zawodnicy cały czas się uczą, nawet gdy mają po 30 lat, a muszą zmienić pewne przyzwyczajenia. Mamy na szczęście siłę w ataku i skutecznych napastników, dobrze rozwiązujemy też stałe fragmenty gry i to powoduje, że nikt nie może nas lekceważyć. Z drugiej strony my musimy chodzić po ziemi i też nie wolno nam nikogo lekceważyć. Uważam, że w dość krótkim czasie zrobiliśmy spory postęp w grze, ale wciąż widzę w zespole znacznie wyższe umiejętności, zwłaszcza jeśli chodzi o rozwiązania taktyczne i poprawę szybkości gry.
Jestem bardzo zadowolony z gry zespołu lewą stroną boiska. Doświadczeni Tomek Persona i Marcin Kaczmarek świetnie w tej strefie placu gry sobie radzili. Inna sprawa, że nie mieliśmy aż takiego zagrożenia ze strony Wisły. Być może przegraliśmy tylko grę w środku pola, ale mamy takie możliwości, że nawet przegrywając jesteśmy w stanie zmienić ustawienie i znaleźć sposób na rywala. Wojtek Trochim gra z pewnym urazem i nie jest w pełni sił, stąd jego zmiana w 60 min. Mamy spory potencjał. Proszę zauważyć, jak zagrał Konrad Zaklika, który ma zaledwie 21 lat i sporo za sobą gry w II lidze. Jesteśmy w fazie procesu, w którym niektórzy zawodnicy nadrabiają braki w wyszkoleniu na poziomie juniorskim. Ta opinia dotyczy chociażby naszych środkowych obrońców, Damiana Mężyka i Roberta Majewskiego, którzy z każdym meczem coraz lepiej wprowadzają piłkę do gry i celniej podają futbolówkę partnerom.
Wygrana z Wisłą Kraków jest sensacją. Jako szkoleniowcowi, pracującemu w niższych klasach rozgrywkowych, zdarzyło mi się już wyeliminować z Pucharu Polski takie kluby Ekstraklasy, jak Śląsk Wrocław po rzutach karnych, czy odpaść po 3:4 z Koroną Kielce i po dogrywce z Pogonią, ale sobotnie zwycięstwo i wyeliminowanie trzynastokrotnego mistrza Polski zaliczam do swoich jednych z większych sukcesów. Nie chciałem wylosować tylko Legii Warszawa i Piasta Gliwice – drużyn, które mają ogromny potencjał i są budowane od dłuższego czasu. Wisła miała swoje problemy i liczyłem na to, że uda nam się to wykorzystać. Nie mogliśmy tylko na początku meczu stracić bramki. Teraz jest mi obojętne na jaki zespół trafimy w 1/16 rozgrywek.
26 lat jestem trenerem. Trudno jednak było przygotować mi drużynę do sezonu, bo nie wiedziałem, kiedy będzie pierwszy mecz, a jeszcze nie tak dawno nie wiedziałem, kiedy będziemy grać ze Stalą Stalowa Wola w rozgrywkach ligowych. To głupia sytuacja i ktoś kto zajmuje się układaniem terminarza, powinien to czynić profesjonalnie. Akurat my w przeciwieństwie do innych drużyn nie przekładaliśmy meczów ligowych z powodu występu w Pucharze Polski. Każdy jednak obiera swoją drogę. Myślę, że jesteśmy gotowi do rozgrywek, gramy coraz lepiej, ale okazuje się, że teraz będziemy pauzować. Mamy więc znów rozbity mikrocykl treningowych i znów muszę główkować nad tym, by zespół nie zatracił tych walorów, które nabył. Sądzę, że dam zawodnikom trochę wolnego, zwłaszcza po tak intensywnym meczu z Wisłą i wtedy zaczniemy się przygotowywać do spotkania ligowego z Avią Świdnik. Ważne, że gramy coraz lepiej, a o tym zaświadczają wyniki.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *