Udawał miłego pracownika pomocy społecznej. MOPS przestrzega

W dniu 6 października 2020 r. 88-letnią mieszkankę Ostrowca Świętokrzyskiego odwiedził czarujący, miły i bardzo grzeczny pan.

-Zapytał moja babcię –mówi nasza koleżanka – czy pani ma jakieś oszczędności na pogrzeb? Bo ludziom powyżej osiemdziesiątego roku życia przysługuje dodatek unijny na usługi pogrzebowe. Babcia nawet nie pomyślała, że może mieć do czynienia z oszustem.

Miły pan podał się za pracownika ośrodka pomocy społecznej. W trakcie rozmowy zaoferował kobiecie przydzielenie unijnego dofinansowania do pogrzebu.

-Kolejno prosił 88-latkę o przedstawienie kilku dokumentów świadczących o jej dochodach –mówi aspirant Ewelina Wrzesień, oficer prasowy KPP w Ostrowcu Świętokrzyskim. Kobieta pokazała „urzędnikowi” odcinki renty oraz pieniądze, którymi dysponowała.

Kiedy właścicielka mieszkania zajęta była wykonywaniem poleceń mężczyzny, on wykorzystał jej chwilową nieuwagę i ukradł jej oszczędności. Seniorka straciła 6.000 zł w gotówce.

Sprawa jak wiele innych, niestety świadcząca o tym, że nie wszyscy seniorzy wzięli sobie do serca apele mediów i Policji. Sprawcy podają się za policjanta, wnuczka, tzw. fachowca – elektryka, hydraulika, pracownika administracji lub urzędnika. Oferują pomoc w załatwieniu sprawy na policji, w zabezpieczeniu konta bankowego lub jak w tym przypadku, czy w uzyskaniu dofinansowania kosztów pogrzebu. W sposób bezwzględny wykorzystują ufność seniorów okradając ich z oszczędności, nierzadko zbieranych przez całe życie.

Przyszedł się rozliczyć

Do 67–latki przyszedł nieznany mężczyzna, który przedstawił się jako znajomy jednego z członków rodziny. Powiedział, że chce uregulować zaległe zobowiązania finansowe.

–Skłamał, że jeden z członków rodziny seniorki był mu winien 6.000 zł -mówi podkomisarz Agata Frejlich, oficer prasowy KPP w Opatowie . Kobieta uwierzyła oszustowi. W ten sposób człowiek ten wyłudził od niej 2.000 zł.

Na urzędnika, na sprzedawcę, na fachowca

Sposób „na urzędnika” polega na tym, że mężczyzna, a często też kobieta (słowem osoba, która wzbudza zaufanie), twierdzi, że jest przedstawicielem – najczęściej znanej i popularnej – instytucji czy firmy. Przychodzi do emeryta z ofertą obniżenia, a nawet całkowitego zwolnienia z podatku lub dofinansowania w związku z rosnącymi kosztami utrzymania. Ale to tylko kamuflaż, bo prawdziwym celem jest wejście do cudzego mieszkania.

Działanie „na sprzedawcę” polega na tym, że osoba wpuszczona do mieszkania przez seniora, będzie proponowała zakup sprzętów gospodarstwa domowego, rtv, kosmetyków, dywanów, odzieży – oczywiście po bardzo okazyjnej cenie. Celem oszusta jest tak naprawdę kradzież pieniędzy z mieszkania lub sprzedaż seniorowi rzeczy, która stanowi niewielką wartość.

Sposób „na fachowca” polega na tym, że oszust przychodzi do seniora niby coś naprawić lub skontrolować. Ostentacyjnie demonstruje przyniesione ze sobą narzędzia, np. ślusarskie, hydrauliczne, telekomunikacyjne, elektryczne, itp. Prawdziwym jego celem jest zlustrowanie mieszkania i kradzież cennych przedmiotów oraz pieniędzy.

Metoda „na litość”

-Usłyszałem dzwonek i bez zastanowienia otworzyłem drzwi –mówi 70-letni Piotr. Przede mną stał nieznajomy mężczyzna w wieku 45 -55 lat, prosząc o coś do jedzenia lub picia. Pieniędzy nie dałem, ale poprosiłem żonę i zrobiła mu kanapkę. Po jakimś czasie wyszedłem na spacer i znalazłem naszą kanapkę w jednym z koszy.

Policjanci nie są zdziwieni takim obrotem sprawy. Tych ludzi interesują pieniądze, a nie kanapki. Proszą o coś co zjedzenia, informują o śmierci swoich bliskich osób, czy też o konieczności opłaceniu drogiej operacji. Wszystkie te, opowiadane przez nich, historie, to najczęściej twór ich wyobraźni, nie mający żadnego pokrycia w rzeczywistości. Poszkodowane osoby, zdjęte litością, w dobrej wierze przekazują im pieniądze lub zostawiając otwarte drzwi, idą do kuchni przygotować posiłek, czy coś do picia. Zdarza się, że w tym czasie inni, współdziałający z oszustem, sprawcy okradają ich mieszkania.

Sposób „na wnuczka”

Oszust przez telefon podaje się za wnuczka lub znajomego wnuczka. Opowiada, że wnuczek wpadł w tarapaty finansowe i nagle potrzebuje gotówki. Np. spowodował wypadek, a pieniądze – zwykle większa sumka – mają pokryć koszty, związane z załatwieniem wyjścia za kaucją na wolność. Swój zmieniony głos oszust tłumaczy chorobą gardła. Stara się wzbudzić u seniora poczucie winy, mówiąc, że już nie potrafi go nawet rozpoznać.

„Na policjanta i prokuratora”

Oszust opowiada zmyśloną historię o wypadku, który spowodował wnuczek, a po chwili, gdy już zakończy rozmowę, do seniora dzwoni kolejna osoba, podając się za funkcjonariusza Policji lub prokuratora. Nierzadko jest tak, że najpierw dzwoni fałszywy policjant, a po chwili fałszywy prokurator. Na ogół przestępca informuje rozmówcę o tym, że jest potencjalną ofiarą oszustwa. Mówi, że poprzednia rozmowa telefoniczna była próbą wyłudzenia pieniędzy. Informuje, że oszust został namierzony. Nalega, aby osoba pokrzywdzona wypłaciła określoną sumę pieniędzy z banku i przekazała ją wyznaczonej osobie lub prosi o wykonanie przelewu bankowego na wskazany numer konta.

Fałszywy funkcjonariusz podaje często wymyślone nazwisko, a nawet numer odznaki, prosi aby nie przerywać rozmowy telefonicznej i wybrać numer na Policję. Wtedy inny głos w słuchawce przekonuje seniora, że bierze udział w akcji rozpracowania oszusta.

Sprawcy nie dają seniorowi chwili na zastanowienie się, czy sprawdzenie informacji o dzwoniącym. Przekonują starsze osoby, że ich pieniądze pomogą w schwytaniu przestępców. Mówią, że gotówka przechowywana na koncie w banku, wcale nie jest bezpieczna, a oszust ma do nich łatwy dostęp. Podając się za funkcjonariuszy, grożą konsekwencjami prawnymi, jeżeli ich rozmówca nie będzie z nimi współpracował.

Tuż po przekazaniu pieniędzy, kontakt się urywa, a przestępcy znikają ze wszystkimi oszczędnościami ofiary.

Bez skrupułów

Oszuści są bezwzględni, bez znieczulenia wykorzystują łatwowierność i zaufanie do obcych niektórych seniorów. Ich ofiarami padają zazwyczaj starsze osoby, które dają się nabrać na opowiadane im historie i wierzą w to, że człowiek, podający się np. za ich krewnego, za policjanta, za urzędnika lub proszący o wsparcie finansowe lub „polecający” wypłacić z konta pieniądze w jak najwyższej kwocie, a następnie je przekazać nieznanej osobie, to rzeczywiście ich krewny, urzędnik, policjant lub schorowany biedak żyjący w niedostatku.

-Potrafią dobrać trafne argumenty do danej sytuacji –mówi nadkomisarz Kamil Tokarski, oficer prasowy KWP w Kielcach. Zawsze starają się uprawdopodobnić opisywane okoliczności udziałem kogoś zaufanego, np. „policjanta” czy „prokuratora”. Kontaktują się z potencjalną ofiarą i przedstawiają jej wymyśloną naprędce historię. Chwilę później oszuści ponownie dzwonią, a jeden z nich podaje się za policjanta ścigającego szajkę takich przestępców i prosi o przekazanie pieniędzy, aby sprawców zatrzymać na gorącym uczynku. Informują, rzecz jasna, że zaraz po „akcji” pieniądze wrócą do właściciela.

Najgorsze jest to, że niektórzy seniorzy naprawdę wierzą w takie banialuki i co gorsze – wydają swoje życiowe oszczędności przestępcom. Wręczają gotówkę tzw. pośrednikom, podesłanym zamiast wnuczka lub policjanta do seniora, lub wpłacają pieniądze na podane im konto.

Policjanci apelują

Jeżeli obca osoba przedstawi się jako pracownik jakiejkolwiek instytucji, mamy prawo zażądać przedstawienia stosownej legitymacji.

-Możemy także telefonicznie sprawdzić, czy dana instytucja wysyłała do nas swojego pracownika –mówi aspirant Ewelina Wrzesień. Poprośmy o obecność w czasie wizyty takiego fachowca w naszym mieszkaniu kogoś z członków rodziny lub zaufanego sąsiada.

Warto zainteresować się losem starszych członków rodziny. Należy uprzedzać ich  przed niebezpieczeństwami czyhającymi na seniorów, uczulić na opisywane przestępcze techniki, z których korzystają oszuści.

Policja apeluje również do mieszkańców bloków i osiedli mieszkaniowych. W każdej sytuacji budzącej podejrzenia, co do niezgodnych z prawem intencji nieznanych osób odwiedzających mieszkania, należy powiadomić Policję. Mundurowi sprawdzą każdy sygnał.

MOPS przestrzega

Seniorzy są jedną z grup społecznych najbardziej narażonych na nadużycia i wyłudzenia.

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Ostrowcu Świętokrzyskim apeluje do wszystkich seniorów i osób samotnych zamieszkujących na terenie naszego miasta, o ostrożność i szczególną uwagę wobec osób, które w próbują dostać się do ich mieszkań.

Otrzymaliśmy bardzo niepokojące sygnały, iż do mieszkań, szczególnie osób starszych i samotnych zgłaszają się osoby podające się za pracowników ośrodka pomocy społecznej. Chcemy Państwa bardzo gorąco uczulić na takie sytuacje. To nie są pracownicy naszego Ośrodka. Nasi pracownicy socjalni dysponują legitymacją służbową oraz imiennym identyfikatorem, który przedstawiają podczas pierwszego kontaktu. W każdym przypadku seniorzy którzy dotychczas korzystali z pomocy i wsparcia MOPS znają swoich pracowników osobiście. Na wizytę w domu seniora, pracownicy umawiają się osobiście.

W przypadku nowych zgłoszeń o pomoc dla seniora – telefonicznych, szczególnie od członków rodzin mieszkających na co dzień poza terenem Ostrowca, pracownicy osobiście w rozmowie telefonicznej ustalają zarówno z rodziną, jak i z podopiecznym zakres pomocy. Dodatkowo informujemy, kiedy i o której godzinie ta pomoc zostanie udzielona przez pracowników MOPS.

Drodzy Seniorzy. Apelujemy bądźcie bardzo ostrożni przed otwarciem drzwi nieznanej Wam osobie. Zawsze proście o pokazanie legitymacji służbowej MOPS, a w przypadku jakiejkolwiek wątpliwości najpierw zadzwońcie do naszego Ośrodka pod numer 41 276 -76 -57 lub 276 -76 -28 lub 276 -76 -50, aby potwierdzić tożsamość osoby podającej się za naszego pracownika.

Jeżeli trudnością jest wykonanie takiego telefonu poproście o to sąsiada.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *