Lech Łodej – zawsze blisko ludzi

Lech Łodej dał się szerzej poznać w regionie jako burmistrz Kunowa, ale jego życie zawodowe to głównie służba w mundurze strażackim w różnych miastach Polski.

Co ciekawe, gminą Kunów zaczął rządzić jako strażak –emeryt. Znany jest z tego, że kocha Kunów i jego mieszkańców.

Lech Łodej urodził się w 1961 r. w Ostrowcu Świętokrzyskim. Szkołę Podstawową ukończył w Janiku, swej rodzinnej miejscowości. Potem podjął naukę w Technikum Rolniczym w Bałtowie.

-Lata nauki w tej szkole nauczyły mnie szacunku do ciężkiej pracy fizycznej oraz pokory wobec przyrody –mówi Lech Łodej.

Po maturze przyszła kolej na Szkołę Chorążych Pożarnictwa w Krakowie.

-Były to trudne lata stanu wojennego, a więc 1981 -1983 –mówi Lech Łodej. Szczególnie utkwiło mi w pamięci tzw. rozśrodkowanie szkoły, kiedy to zostaliśmy rozgonieni do domów i w przyciasnych mundurkach wyglądaliśmy na ulicy jak tajniacy z przerysowanego filmu. Na placu naszej szkoły tankowane były milicyjne skoty, które później lały wodą protestujących ludzi. Były to naprawdę smutne czasy.

Służba nie drużba

Po ukończeniu Szkoły Chorążych Pożarnictwa Lech Łodej został skierowany do pracy w Komendzie Rejonowej Straży Pożarnej w Ostrowcu Świętokrzyskim. Pracował w służbie operacyjno –szkoleniowej, czyli kształcił kadrę, ochotników, wykonywał szkolenia przeciwpożarowe.

-Moje pierwsze szkolenie przeprowadziłem dla kierowników kin –mówi Lech Łodej. Zajmowałem się też pracą biurową.

 Po roku pracy Lech Łodej dostał przeniesienie służbowe do pracy w Krakowie. Pracował w komendzie straży w Nowej Hucie.

Trudny czas przemian

Wkrótce Lech Łodej założył rodzinę, a po powrocie w rodzinne strony, podjął pracę w Komendzie Rejonowej Straży Pożarnej w Starachowicach.

W niedługim czasie przyjął propozycję objęcia stanowiska Komendanta Zakładowej OSP w Fabryce Maszyn Rolniczych “Agromet” w Kunowie. Pracował tam około siedmiu miesięcy.

-Czasy przemian społecznych, ustrojowych i gospodarczych, stopniowa likwidacja etatów, a później całego zakładu „Agromet”, spowodowały, że poznałem smak bycia osobą bezrobotną –mówi Lech Łodej. Ówczesna sytuacja na rynku pracy nie sprzyjała kontynuowaniu przeze mnie pracy w wyuczonym zawodzie.

Okresowo Lech Łodej podejmował się wykonywania różnych prac fizycznych. Pracował nawet w banku. W końcu, nie widząc dla siebie możliwości rozwoju w rodzinnych stronach, zdecydował się na wyjazd.

W Nowym Dworze Mazowieckim

W 1997 r. dostał pracę w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Mazowieckim. Pracował tam do 2014 r.

Praca strażaka jest niezwykle trudna, niebezpieczna i stresująca. Często niesie ze sobą szokujące widoki, traumatyczne doznania. Wszystko to strażak odreagowuje dopiero po pewnym czasie. A sytuacji stresujących naprawdę nie brakowało.

-W Górkach Kampinoskich, w gminie Leoncin, płonął kościół –mówi Lech Łodej. Po przybyciu na miejsce, zobaczyłem słup żywego ognia o wysokości około 70 metrów oraz strażaków z innych jednostek. Kościoła nie można było uratować, wydałem więc polecenie ratowania sąsiednich budynków przed ogniem.

Lech Łodej zapamiętał tę akcję – płonący kościół, którego nie można było uratować.

Wiele traumatycznych przeżyć doświadczył za sprawą tragicznych zdarzeń, spowodowanych przez lokalne mafie. Ludzie ci, żyjący poza prawem, wyrównywali ze sobą rachunki właśnie na terenie gminy Nowy Dwór Mazowiecki.

– Wyławialiśmy z Narwi i Wisły martwych ludzi, a w miejscowości Szczypiorno wezwano nas do płonącego sklepiku –mówi Lech Łodej. Na zewnątrz ewakuowano dwie osoby. Byli to ludzie, którzy nie płacili mafii haraczu. Ktoś wrzucił do sklepu butelkę z materiałem zapalającym, czyli tzw. koktajl Mołotowa. Jedna z osób była w kiepskim stanie. Nie sądziłem, że przeżyje. Jednak po jakimś czasie w komendzie zjawiła się osoba po zaświadczenie do celów odszkodowawczych. Była to właśnie ta osoba, która najbardziej ucierpiała w tym sklepie. Przeżyła. Dla mnie było to bardzo budujące. Uratowaliśmy ludzkie życie.

W Zakroczymiu zapaliła się kuchnia w budynku jednorodzinnym. Jak się okazało, równocześnie paliła się butla z gazem. Szybka decyzja –  idziemy po tę butlę. Mieliśmy świadomość, że może w każdej chwili wybuchnąć. Mimo to weszliśmy do kuchni, chwyciliśmy butlę i wynieśliśmy na zewnątrz. Była już bliska przepalenia, nie wiadomo dlaczego nie wybuchła. Opatrzność?

Lech Lodej doszedł do przekonania, że w życiu trzeba mieć trochę szczęścia i on to szczęście w różnych momentach życia miał.

Praca i nauka

Lech Łodej ukończył kierunki: zarządzanie środowiskiem w Wyższej Szkole Humanistycznej w Pułtusku oraz ekonomikę i organizację ratownictwa w Akademii Finansów w Warszawie.

-Charakter mojej pracy zawodowej ukształtował we mnie wrażliwość społeczną, odpowiedzialność, stanowczość oraz szybkość podejmowania decyzji –mówi Lech Łodej. Cenię sobie również ład, porządek, a także dyscyplinę pracy. Stanowisko służbowe kierownika Sekcji Kontrolno -Rozpoznawczej w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Mazowieckim sprzyjało dokładnemu poznawaniu funkcjonowania struktur samorządowych na różnych szczeblach. Pracując w Nowym Dworze Mazowieckim Lech Łodej w ramach współpracy z samorządem terytorialnym gminy Zakroczym w latach 2001 -2004 pełnił również społecznie funkcję Komendanta Gminnego Ochotniczych Straży Pożarnych.

Jako strażak zaczynał służbę od stopnia młodszego chorążego. Z biegiem lat służby doszedł do stopnia starszego chorążego. Ukończenie wyższych studiów spowodowało, że otrzymał gwiazdki oficerskie. Był więc młodszym kapitanem pożarnictwa. Służbę zakończył w stopniu starszego kapitana pożarnictwa.

Lech Łodej jest członkiem OSP w Janiku oraz Stowarzyszenia Ziemi Janickiej „Zgoda”.

Strażak – odznaczenia

Za osiągnięcia zawodowe został wyróżniony odznaczeniem Ministra Spraw Wewnętrznych oraz medalem i krzyżem zasługi od Prezydentów RP – Aleksandra Kwaśniewskiego i od śp. Lecha Kaczyńskiego.

W 2020 r. jako jedyny z województwa świętokrzyskiego otrzymał Srebrny Krzyż Zasługi za działalność społeczną i samorządową od prezydenta Andrzeja Dudy.

Od stycznia 2014 r. jest emerytowanym oficerem służb mundurowych. Po 30 latach służby zyskał prawo do pełnej emerytury.

Dla dobra małej ojczyzny

Lech Łodej jest przekonany, że decyzja o starcie w wyborach nie była przypadkowa. Podczas jednego ze spotkań rodzinnych jego ciotka niby przypadkiem powiedziała, żeby wystartował na burmistrza Kunowa. Myślałem, że to taki żart, ale ona stwierdziła, że mówi całkiem poważnie –mówi Lech Łodej. Wziąłem to sobie  do serca i pomyślałem: właściwie to dlaczego nie? W porównaniu z innymi gminami było tu naprawdę wiele do zrobienia. Za każdym razem, gdy przyjeżdżałem w rodzinne strony witały mnie dziury w drogach, zarośnięte pobocza i stare zardzewiałe tabliczki z nazwami miejscowości… Bardzo chciałem to zmienić.

Lech Łodej wiedział, że zarządzanie gminą Kunów można poprawić i wiedział też, jak tego dokonać. Będąc strażakiem był zawsze blisko ludzi i ich spraw. Wiedział, jak im pomagać, potrafił  również zarządzać, aw trakcie wykonywania zawodu poznał tajniki procedur inwestycyjnych. Zaczął gromadzić wokół siebie ludzi, którzy podzielali jego poglądy. Rozmawiał z sołtysami, mieszkańcami miasta Kunów oraz wsi położonych na terenie gminy.

-Nie zostałem burmistrzem z dnia na dzień, bez przygotowania, bez strategii czy zaplecza –mówi Lech Łodej. Decydujący o moim wyborze czas przygotowań należy mierzyć nie w dniach czy tygodniach lub w miesiącach, ale w latach. Było to pięć, a może i więcej lat.

Odskocznią od pracy zawodowej od zawsze była dla niego muzyka. Jeszcze w szkole w Bałtowie nauczył się gry na gitarze. Jest to dla niego przyjemność, relaks, a także możliwość rozwoju kulturalnego.

-Jako amator, gitarzysta – samouk razem z kuzynem Ireneuszem za darmo grywaliśmy po różnych festynach na terenie gminy –mówi Lech Łodej. Ja grałem na gitarze elektrycznej, a kuzyn był klawiszowcem i wokalistą. Nasz zespół nazywał się Lech &Iro.

Podczas tych występów poznał wielu ludzi, zdobył ich zaufanie. Nawiązał kontakty z wieloma stowarzyszeniami. Wygrał wybory na fali pewnego niezadowolenia z tego, co do tej pory działo się w gminie. Jego pierwszym hasłem wyborczym był „Pomysł na jutro”, a kolejnym „Pewne jutro”. To sformułowanie nie było jedynie pustym sloganem wyborczym, wzięło się stąd, ze Lech Łodej był już pewny, że jego działania zmierzają w dobrym kierunku.

Trudny początek

Lech Łodej nie ukrywa, że pierwsza kadencja była trudna. Wiele spraw było do uporządkowania.

-Niemałym wyzwaniem okazało się skompletowanie fachowej kadry w Urzędzie Miasta i Gminy –mówi Lech Łodej. Wymagało to nie tylko czasu, ale i sporych umiejętności. Nie od dziś wiadomo, że najważniejsza jest kompetentna i merytorycznie przygotowana do pracy kadra. Zdarzają się tacy włodarze gmin, którym dopiero w trzeciej kadencji udaje się skompletować odpowiednich fachowców.

-Najważniejszy jest szacunek dla interesantów –dodaje Lech Łodej. Człowiek, który przychodzi do urzędu musi być obsłużony w sposób profesjonalny, grzeczny i w miarę możliwości szybko. Cieszę się, że  udało się to osiągnąć.

Kunów miastem

Wiele rzezy już zostało zrobionych, aby Kunów w pełni zasługiwał na miano nowoczesnego miasta. Przemawiają za tym tzw. strategiczne inwestycje, które już zostały zrealizowane.

-Kunów ma nowoczesną oczyszczalnię ścieków –mówi Lech Łodej. Poprzednia dosłownie się rozpadała. Przerdzewiałe zbiorniki groziły klęską ekologiczną na naszym terenie. Nowa kosztowała 16 mln zł, ale jest jedną z najnowocześniejszych w Europie. To oczyszczalnia, która oddziela od ścieków mikroplastyk i antybiotyki.

Przebudowaliśmy ulicę Kaznodziejską. To nie tylko asfaltowa nawierzchnia, ale również przebudowa całej infrastruktury pod tą drogą..

Do zrobienia pozostaje główny ciąg komunikacyjny w Kunowie. Mam tu na myśli drogi powiatowe od ul. Długiej w Ostrowcu przez Wymysłów, Janik aż do Chocimowa. Most na rzece Kamiennej powinien być rozebrany i zbudowany na nowo. Sama wymiana nawierzchni asfaltowej nie wystarczy. Wzdłuż tych dróg potrzebne jest odwodnienie, chodniki, nowa nawierzchnia, ledowe oświetlenie na dekoracyjnych słupach. Tak to widzę.

-Wierzę, że wspólnie z powiatem, z którym mi się dobrze współpracuje, to się uda. Gmina Kunów przeznacza duże środki z własnego budżetu na realizację inwestycji powiatowych na swoim terenie. Wszystko po to, aby ludziom żyło się lepiej –mówi Lech Łodej. Mam obietnicę, że starostwo przeznaczy 300 tys. zł na opracowanie projektu tej drogi. Środki na realizację tej inwestycji będą pochodziły z Funduszu Dróg Samorządowych, ze starostwa oraz z gminy Kunów.

Blasku temu przedsięwzięciu ma dodać powstanie mini-bulwaru nad Kamienną obok nowo wybudowanego mostu i kładki dla pieszych.

Jako jedno z niewielu, tej wielkości, miast w Polsce Kunów może się poszczycić strefą ekonomiczną. Pracuje w niej blisko tysiąc pracowników. Co najważniejsze – strefa daje niemałe dochody do budżetu gminy. W postaci podatków to około dwóch milionów złotych. Za te pieniądze gmina może się rozwijać.

Największa szkoła w gminie od pięćdziesięciu lat nie była remontowana. Teraz jest już po termomodernizacji. Zrobione zostały też łazienki. Jest również farma fotowoltaiczna zasilająca w energię cały obiekt.

Ambitne plany

Życie nie znosi próżni, ale też życie miasta nie kończy na jednej czy drugiej kadencji. Dlatego Kunów ma ambitne plany na przyszłość.

-Myślimy o termomodernizacji budynku Urzędu Miasta i Gminy, o termomodernizacji Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Janiku, chcemy też rozwijać fotowoltaikę – w tych sprawach złożyliśmy już wnioski o dofinansowanie –mówi Lech Łodej. Do premiera wysłaliśmy prośbę o dofinansowanie skateparku za kwotę ok. 1 mln zł obok Orlika w Kunowie.

Kolejny projekt dotyczy budowy dwóch mieszkań socjalnych dwu – trzypokojowego w Prawęcinie. Projekt i pozwolenie na budowę już są.

-Perełką kunowską ma być Gminne Centrum Kultury i Sportu w budynku po byłej szkole zawodowej –mówi Lech Łodej. Projekt jest ukończony, składamy wniosek o pozwolenie na budowę. Kosztorys opiewa na 7 mln zł. Złożyliśmy do Premiera wniosek o dofinansowanie.

Powstanie sali teatralno -kinowej oznaczałoby powrót do tradycji. W Kunowie bowiem funkcjonowało niegdyś kino „Unia”. Jeśli będzie zapotrzebowanie, to taki projekt będzie opracowany.

Kolejne tematy to: Warsztaty Terapii Zajęciowej dla dzieci specjalnej troski, które po zakończeniu edukacji pozostają w domach. ukończyły edukację, więc właściwie już dorosłych; fitness club, sala treningowa dla sekcji podnoszenia ciężarów Stanisława Pożogi oraz Klub Seniora.

-To nie są jakieś mgliste obietnice, ale projekty, które już dwa lata temu zostały wybrane do realizacji –mówi Lech Łodej. Gdy pojawią się środki z trzeciego unijnego rozdania, to będziemy gotowi do działania. Ludzie na to liczą, a my nie chcemy ich zawieść.

Lech Łodej ma także nadzieję, że uda się dokończyć budowę kanalizacji w gminie Kunów. Chodzi o Doły Biskupie oraz Udziców. Środki na ten cel mogłyby pochodzić z Regionalnego Programu Operacyjnego.

Bliżej Ostrowca

Nasi mieszkańcy od zawsze są blisko związani z Ostrowcem. Jeżdżą tu do szkół, do pracy, do urzędów i do sklepów.

Dzięki zawarciu porozumienia z gminą Ostrowiec do Kunowa powrócą autobusy MZK. Stwierdziliśmy, że to rozwiązanie będzie korzystniejsze dla mieszkańców niż propozycja skorzystania z rządowego funduszu rozwoju przewozów autobusowych.

– Jedna długa linia przez gminę nas nie urządzała. MZK przywróci kursy do Miłkowskiej Karczmy, autobusy pojadą również do Bukowia i Dołów Biskupich przez Boksyckę i Janik. Częstotliwość kursów będzie modyfikowana i dostosowana do potrzeb mieszkańców. Autobusy komunikacji miejskiej zapewnią mieszkańcom wyższy komfort podróżowania, oraz bezpieczeństwo. W końcu mamy XXI wiek.

Te wszystkie działania oraz wiele innych tu nie wymienionych, spowodowały, że Gmina Kunów w rankingu gmin ,opublikowanym przez Pismo Samorządu Terytorialnego „Wspólnota”, w roku 2020 awansowała aż o 109 pozycji.

-I to cieszy mnie najbardziej – mówi burmistrz gminy Kunów,  Lech Łodej.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *