Wychowała setki przedszkolaków

Cecylia Piórkowska, z domu Mazur, dnia 12 lutego skończy 91 lat. Mimo tak sędziwego wieku ma wspaniałą pamięć. Śpiewa i recytuje liczne utwory, których jest autorem.
Ma także wspaniały dorobek zawodowy. Wychowała bowiem setki małych mieszkańców Piasków Brzóstowskich, gdzie przez 20 lat prowadziła przedszkole. Została za to wyróżniona i odznaczona przez Związek Nauczycielstwa Polskiego.
Życie w Stokach Starych
Cecylia Piórkowska urodziła się i wychowała w Stokach Starych gmina Ćmielów, gdzie mieszkała do 1947 roku. Miała pięcioro rodzeństwa oraz troje z pierwszego małżeństwa swojego ojca. Jedno z tych dzieci zmarło przedwcześnie.
-Najstarszą moją siostrą była Jasia, potem urodził się Władek, Wacia, następnie byłam ja, a potem Kazik i najmłodsza Ania – mówi pani Cecylia. Z pierwszego małżeństwa taty był brat Józek i siostra Marysia. Wszyscy zmarli. Zostałam tylko ja.
W Stokach Starych do 1932 r. funkcjonowała szkoła podstawowa, która była prowadzona w domach mieszkańców.
-Szkoła była u Rutkowskich, u Mazurów – moich rodziców i u Surmańskiej -opowiada pani Cecylia. Ja chodziłam już do szkoły w Rudzie Kościelnej. Szkoła ta została urządzona w dworze księżnej. Po czwartej klasie, na podstawie egzaminu poszłam do szóstej klasy. Był taki nauczyciel w Rudzie, taki lelum polelum i przyjechała wizytacja. Wizytator zaczął dopytywać na temat Japonii i pól ryżowych. Ja zaczęłam odpowiadać . Jak zaczęłam odpowiadać, wizytator mówi tak” kolego ta uczennica to może was zastąpić”. Po siódmej klasie, bo wtedy tyle trwała szkoła podstawowa, tatuś chciał, abym poszła uczyć się za krawcową. Poszedł do kierownika szkoły Bernasia, a on mówi „panie Mazur, córka taka zdolna”. Poszłam więc do liceum pedagogicznego do Ostrowca. Mieszkałam na ul. Wspólnej. W wynajętym pokoiku mieszkałyśmy we cztery.

Wyjazd do Tczewa
W liceum pedagogicznym w Ostrowcu pani Cecylia uczyła się tylko przez rok. W 1947 r. rodzice zadecydowali o wyjeździe na Żuławy do Tczewa.
-Do Tczewa nie pojechał Józek, Marysia, Jasia i Wacia- wspomina pani C. Piórkowska. To było po okupacji, wszyscy, którzy zjechali z całej Polski, pozajmowali lepsze mieszkania poniemieckie. My zamieszkaliśmy w drewniaku za cmentarzem. Ciężko nam się tam żyło. Mieliśmy dużą biedę. Rodzice musieli robić remonty domu. I karczowali pola, jak inni.
Pani Cecylia kontynuowała naukę w liceum pedagogicznym w Tczewie. Jak wspomina, trudny był wówczas dostęp do książek, miała tylko skrypty.
-Niestety przez to „oblałam” maturę – wspomina pani Cecylia. Jeden brat zaczął pracę w melioracji, drugi na budowie i z tego utrzymywali naszą rodzinę, tatuś nie mógł się pogodzić z tym, że na Stokach zostawił wszystko. Potem rodzice zamieszkali w Lubiszewie, a ja pracowałam w szkole w Orłowie. Bardzo dobrze się tam czułam. Pamiętam jak dzieci były z PGR przywożone ciągnikami. Miałam jednego ucznia, który trzeci rok do pierwszej klasy chodził. Szkoda mi go było, jego matka pracowała w PGR-ze, miała 7 dzieci i sparaliżowanego męża. Wzięłam jego zeszyt, który miał brudne i potłuszczone kartki. Powiedziałam, zobaczcie dzieci, Franiu jutro się poprawi, umyje rączki i będzie miał czysty zeszyt. Tym sposobem tego chłopca sobie kupiłam, że tak mi zaufał. Matka potem mnie się pytała: „co pani zrobiła, że Franiu rano wstaje i myje się?” A on zrywał bławatki, polne kąkole i mi je przynosił. Potem stał się bardzo dobrym uczniem. W szkole chcieli, abym uzupełniła maturę. Ale ja chciałam pracować. To chcieli mnie przenieść do Pszczółek pod Gdańsk. Poszłam do szkoły nr 3 w Nowym Dworze, gdzie pracowałam krótko na zastępstwie. Nawet pracowałam trochę w księgowości, ale mi to nie pasowało.
Do zakochania jeden krok
Pani Cecylia swojego męża poznała na przysiędze brata.
-Jeden z żołnierzy ściągał mnie wzrokiem, że mówię do brata: Kazik siadaj tu, a wtedy ten żołnierz, który był kapralem brata, pyta o mnie „żona, narzeczona”, a brat na to, „nie, siostra”, „to zapoznajcie mnie”- wspomina pani Cecylia. I zapoznał mnie wtedy z Tadeuszem Piórkowskim. A on zaczął pisać do mnie listy. Przystojny był, podobał mi się. I zakochałam się w nim. Mieszkał w Malborku, a siostrę miał w Elblągu. Pobraliśmy się i wynajęliśmy mieszkanie w Elblągu. Urodziła się córka Grażyna. Dostaliśmy mieszkanie na czwartym piętrze. Urodził się syn Leszek.
Powrót do rodzinnych stron
Powrót do ówczesnego kieleckiego zaproponowała pani Cecylia. Trafili do Piasków Brzóstowskich, gdzie brat pani Cecylii znalazł dla nich dom do wynajęcia.
-W Piaskach Brzóstowskich zamieszkaliśmy w 1962 r. Córka miała wtedy 6 lat, a syn miał 4 lata – mówi pani Cecylia. Mąż pracował w stoczni jak jeszcze mieszkaliśmy w Elblągu. Udało mi się załatwić przeniesienie, z zaliczeniem stoczni. Pracę dostał w Kunowie w przedsiębiorstwie rolniczym. Nie było dla mnie etatu w szkole. Sąsiad załatwił mi pracę w przedszkolu na terenie zakładów porcelany w Ćmielowie. Dostałam starszą grupę dzieci. Bardzo dobrze mi się z nimi pracowało. Bardzo lubiłam te dzieci. Ja również byłam lubiana. Przychodziły nawet do mnie dzieci z młodszych grup. Pracowałam tam ponad 2 lata. W 1963 r. urodziłam syna Darka ( jak się później okazało utalentowanego pisarza, który wydał kilka tomików swoich wierszy i opowiadań). Do pracy jeździłam rowerem. Zabierałam też syna Darka. Nie zaaklimatyzował się jednak tam, został w domu i przychodziła do niego opiekunka. Trochę nim się opiekowała córka, trochę mąż na zmianę. Któregoś dnia odwiedziła nas pani inspektor z Opatowa i powiedziała do mnie„ proszę pani jak są dzieci z Piasków, to niech pani, założy tam przedszkole”.


Przedszkole w Piaskach Brzóstowskich
Przedszkole w Piaskach Brzóstowskim pani Cecylia założyła w prywatnym, drewnianym domu, przekazanym przez jedną z mieszkanek wsi. W tym budynku przedszkole było prowadzone przez blisko dwa lata.
-Dzieci było bardzo dużo – wspomina pani Cecylia. Potem jeden człowiek, weterynarz wybudował sobie dom w Piaskach Brzóstowskich i wynajął ten dom na przedszkole. O, to wtedy było 3 pokoje i kuchnia. Warunki idealne. Czułam się tam bardzo dobrze. Sama jeździłam rowerem do masarni w Ćmielowie po mięso i wędlinę dla dzieci. Nie było wtedy w przedszkolu intendentki, tylko kucharka i ja byłyśmy w przedszkolu. Dzieci starsze pilnowały młodsze, w tym czasie jak mnie nie było, a kucharka zaglądała czasami. Później były jedna, druga nauczycielki do pomocy. Ile ja miałam sił, ile pomysłów. Kochałam ponad życie tę pracę.
Pani Cecylia w międzyczasie uzupełniła wykształcenie w Państwowym Liceum Pedagogicznym dla wychowawców przedszkoli w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Oddani mieszkańcy
Niezwykle ciepło pani Cecylia wspomina samych mieszkańców Piasków Brzóstowskich, którzy chętnie pomagali w funkcjonowaniu przedszkola.
-Te Piaski wywyższałaby jak mogła, tych ludzi, którzy byli tak oddani, tak pomagali, tak byli pracowici, uczynni- mówi pani Cecylia. Były zabawy, puszczanie wianków, wybory najprzystojniejszego mężczyzny. Mam napisane gdzie kto mieszkał, w którym domu. Wszystkie ulice. Ja śpię i to widzę. Była bieda, ale ludzie się szanowali. Dzisiaj jest przepych, który psuje i niszczy ludzi.
Społeczna praca
Pani Cecylia była również prawdziwym społecznikiem. Założyła m.in. Klub Książki i Prasy, w którym organizowała spotkania młodzieży z ciekawymi osobowościami. Działała w zarządzie Prasy – Książki – Ruchu w Ostrowcu Świętokrzyskim. Została ponadto wybrana na radną w gminie Ćmielów. Funkcję tę pełniła przez jedną kadencję za czasów burmistrza Ziemnickiego.
Z jej inicjatywy powstała pierwsza w gminie droga asfaltowa z Brzóstowej do Piasków Brzóstowskich, w budowę której włączyli się także sami mieszkańcy wsi. Zablokowała budowę owczarni we wsi.
Przedszkolem w Piaskach Brzóstowskich pani Cecylia kierowała przez 20 lat do 1985 r. Odeszła na emeryturę w wieku 55 lat. Jeszcze kiedy kierowała przedszkolem, zamieszkała wraz z mężem w domu nauczyciela w Ćmielowie. Mąż pani Cecylii zmarł 20 lat temu. Pani Cecylia ma troje wnucząt i dwie prawnuczki. Już będąc na emeryturze zorganizowała po raz pierwszy w gminie duże spotkanie osób niepełnosprawnych, które upłynęło w atmosferze dużego wzruszenia. Czynnie uczestniczyła w wyjazdach ZNP. Przez ostatni czas była aktywnym uczestnikiem Dziennego Domu dla Seniorów Senior Vigor w Ostrowcu Świętokrzyskim, w którym urzekła wszystkich swoją osobowością i umiejętnościami rękodzielniczymi. Dzisiaj z dumą pokazuje swoje ręczne robótki, które zdobią półki w jej pokoju. Jak mówi, nigdy nie miała autorskiego wieczoru, ani nie wydała żadnego tomiku swoich wierszy. Wszystkie zapiski jednak skrzętnie przechowuje w zeszytach. 

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on “Wychowała setki przedszkolaków

  • 7 lutego 2021 at 00:41
    Permalink

    Ciocia Celinka….Cudowna kobieta….Cudowne wspomnienia z nią związane..Tyle, ile Miłości i ciepła dawała nam wszystkim…Wszystkie dzieciaki się do niej tuliły, wręcz na Niej „wisieliśmy” Myslę,że każdy ciocię Celinkę pamięta, ja pamiętam…Mam prawie 40 lat i akurat synka, który jest w najmłodszej grupie przedszkolnej i szkoda, że w dzisiejszych czasach nie tworzą się takie więzi, że On nie ma takiej swojej Celinki…
    Kochana dziękuję Ci z Całego serca! Jesteś Wielka..Kasia W. Przedszkole w Brzóstowej

    Reply
    • 9 lutego 2021 at 15:21
      Permalink

      WSPANIALA KOBIETA ❤️❤️❤️

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *