Piłkarze KSZO wygrali w Stalowej Woli. Dobra taktyka i dwa gole Szymona Stanisławskiego

III liga piłkarska. Grupa IV. *Stal Stalowa Wola – KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 1:2 (1:1)

0:1 – Szymon Stanisławski, 12 min.

1:1 – Michał Mistrzyk, 37 min.

1:2 – Szymon Stanisławski, 82 min. (głową)

Stal: Siudak – Korolski, Zięba, Mistrzyk, Wiktoruk, Drobot (54.Szifer), Sobotka, Mroziński, Pietrzyk, Jopek, Piechniak (61.Płonka). Trener: Jaromir Wieprzęć.

KSZO: Lipiec – Kraśniewski, Majewski, Dwórzyński, Persona (58.Głaz) – Szydłowski, Mężyk, Zaklika (58.Bayramov), P.Kaczmarek (61.Smuczyński, 80.Szymański), Nowak (58.Paluch) -Stanisławski. Trener: Jarosław Pacholarz.

Żółta karta: Mężyk.

Sędziował: Michał Mikulski (Lublin). Mecz bez udziału publiczności. 

Pierwsze minuty, to inicjatywa “Stalówki”. W 6 min. na naszą bramkę strzelał Mroziński, ale gola otwierającego wynik spotkania strzelił Szymon Stanisławski, który w 12 min. przyjął piłkę w polu karnym, obrócił się z obrońcą na plecach i w swoim stylu trafił do siatki, lokując piłkę tuż przy słupku bramki gospodarzy. KSZO objął więc, dość niespodziewanie, prowadzenie!

Minutę później bliski wyrównania dla Stali, która częściej przebywała przy piłce, po strzale z dystansu był Jopek, ale Paweł Lipiec nie dał się zaskoczyć. W 21 min. Wiktoruk po centrze Piechniaka główkował tuż nad poprzeczką, a w 25 i 29 min. znów z dystansu próbował szczęścia Mroziński. Owszem, stalowowolanie przeważali, ale nic z tej przewagi nie wynikało. Gospodarze nie potrafili sobie wypracować jakiejś stuprocentowej okazji pod naszą bramką. Kiedy już trafili w 31 min. do naszej siatki, to okazało się, że z pozycji spalonej.

Jednak w 37 min. w nasze pole karne dośrodkował Drobot, a zupełnie pozostawiony bez opieki Mistrzyk z bliska wpakował piłkę do siatki. Po chwili piłkarze ze Stalowej Woli mogli prowadzić, ale znów uderzenie Mrozińskiego wyłapał golkiper KSZO.

Sporo emocji dostarczyła końcówka tej części gry. W 44 min. bliski zdobycia gola był Szymon Stanisławski. Piłka trafiła do niego po wrzutce Bartosza Szydłowskiego, a dobijać odbitą futbolówkę od poprzeczki próbował jeszcze Paweł Kaczmarek. Po drugiej stronie boiska, w 45 min., po wrzutce z prawej strony i strzale Mrozińskiego piłka trafiła w poprzeczkę naszej bramki. Uff…

Tuż po wznowieniu gry i po rzucie rożnym minimalnie obok słupka główkował Szymon Stanisławski. Nasz kapitan tylko złapał się za głowę! W 49 min. w rewanżu po raz kolejny strzelał Mroziński, ale trafił w sam środek bramki. Minutę później wróciliśmy z dalekiej podróży, bo po dośrodkowaniu Drobota odbitą piłkę przez ostrowieckiego bramkarza w ostatniej chwili wybił z pola karnego Robert Majewski.

W 60 min. mogliśmy tylko żałować, że w III-ligowych rozgrywkach nie ma systemu VAR, bo zdaniem naszych piłkarzy po rzucie rożnym piłka odbiła się od jednego z naszych graczy i przekroczyła swym obwodem linię bramkową.

Po tej akcji nasz zespół jakby cofnął się na własne przedpole, ograniczając się praktycznie tylko do gry z kontrataku.  Na dodatek kontuzji uległ Bartłomiej Smuczyński i musiał opuścić plac gry.

W ostatnich minutach na szczęście obraz gry uległ zmianie i to diametralnie. W 82 min. nasza drużyna zaatakowała. Piłkę w pole karne dośrodkował wprowadzony na plac gry Fuad Bayramov, a piłkę głową do siatki skierował Szymon Stanisławski. KSZO wygrał mecz, bo ta akcja wyraźnie podcięła Stali skrzydła. Nasi piłkarze kontrolowali boiskowe wydarzenia i bez problemu dowieźli korzystny rezultat do końcowego gwizdka.  

Być może przez długie fragmenty piłkarze Stali sprawiali pod względem czysto piłkarskim lepsze wrażenie, ale to nasi gracze zaprezentowali dobrą taktykę, punktując rywali niczym doświadczony pięściarz i tym samym rewanżując się w pełni “Stalówce” za porażkę jesienią na stadionie przy Świętokrzyskiej.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *