W duchu i sercu czuło się Wielkanoc…

Rokrocznie od blisko 20 lat wszystkie Koła Gospodyń Wiejskich z terenu gminy Bodzechów przygotowują swoje prace rękodzielnicze oraz potrawy wielkanocne na Kiermasz Wielkanocny, który odbywał się pierwotnie w Chmielowie, potem w Szewnie, a ostatnio w Bodzechowie.

Kolejny rok z rzędu kiermasz nie odbędzie się, nad czym ubolewają nie tylko panie zrzeszone w kołach, ale także wszyscy, którzy chętnie kiermasz odwiedzali.

-Każde koło spotykało się w swojej siedzibie i tam zawsze przygotowywaliśmy sobie prace oraz potrawy do kiermaszu wielkanocnego – mówi prezes stowarzyszenia Kół Gospodyń Wiejskich
w gminie Bodzechów, Monika Jabłońska. W tym roku w związku z pandemią kiermaszu nie ma, ale mimo wszystko w mniejszych gronach kilka kół spotyka się. Nadal pewna grupa ciągnie do tych spotkań. Przed Wielkanocą zawsze wykonujemy pisanki, palmy i stroiki.
– W tym roku przygotowujemy stroiki dla sponsorów w formie podziękowania, chociaż tyle w tej pandemii – mówi Halina Dunal.

W skład wielkanocnych stroików wchodzą wiosenne kwiaty wykonane własnoręcznie. Są tulipany, stokrotki, krokusy, nie brakuje oczywiście jajeczek, kurczątek, zajączków i gałązek bazi. Kwiaty robione są z bibuły i krepiny.
-Najpierw robimy każdy płatek kwiatowy osobno z paseczków bibuły, a potem składamy je w zależności jaki chcemy kwiatek, czy z pięciu płatów czy sześciu, czy z ośmiu – mówi H. Dunal. Najważniejsze, żeby kwiaty były różne. Jak nie było pandemii, to przychodziła duża grupa, wszystko szło raźniej.


Jak przyznają panie, dużo pracy jest z palmami, które składają się z robionych własnoręcznie kwiatów, bukszpanu, bazi i tui, a nawet dokładane są ozdobne jajka.
-Zawsze od góry są bazie zgodnie z tradycją. Pamiętam, jak byłam dzieckiem, że kazano mi jeść te bazie. Oczywiście jak już była poświęcona palma, aby gardło nie bolało – mówi M. Jabłońska. Wśród kół przyjęła się tradycja robienia dużych palm, które były zawsze przekazywane do lokalnych kościołów – dodaje. -Magonie należą do parafii Bałtów, gdzie zawsze w niedzielę palmową była procesja z palmami – wspomina Henryka Staroszczuk. Ustawialiśmy się wtedy pod urzędem gminy i każde sołectwo ze swoją palmą szło do kościoła.
Wśród jajek królują pisane gorącym woskiem, w czym specjalizuje się Amelia Ruszkiewicz oraz wydrapywane, w czym zajmuje się Zofia Majchrzyk.
Jak przyznają panie, do barwienia jajek najlepsze są naturalne barwniki, jak obierki z cebuli, które farbują jajko na kolor brązowy, zielone żyto barwi jajko na zielono, burak koloryzuje jajko na bordowo, kora dębu na czarny, a kapusta czerwona na kolor fioletowy. Obecnie najbardziej popularne jest barwienie obierkami z cebuli. Już po tym, jak jajko nabierze koloru, jest natłuszczane masłem lub smalcem, aby się błyszczało.
-Przeważnie gotuję jajka na twardo w skórkach w cebuli, jak wystygnie wydrapuję wzory – mówi Z. Majchrzyk. Używam do tego wiertełka dentystycznego, które jest umieszczone w długopisie. Wydrapuje to, co przyjdzie mi do głowy. Przeważnie kwiatki, listki i bazie. To wydrapywanie mnie uspokaja i wycisza, lubię to robić. Później jak jajko jest gotowe, to można masłem je natrzeć i nabiera fajnego połysku.
Ciekawą metodą nakładania wzoru jest metoda farbowania jajka po tym, jak się nałoży wcześniej na nie listki pietruszki lub selera naciowego.
-Na surowe jajko przykładamy dokładnie listki pietruszki – mówi Henryka Saroszczuk. Można użyć do tego jajka od kur zielononóżek. Jajka tych kur mają lekkie zabarwienie zielone. Trudność polega na tym, że po przyłożeniu listków pietruszki, jajko trzeba „ubrać” w skarpetkę z rajstop, tak aby listki pietruszki nie pozwijały się czy zagięły. Wymaga to precyzji i cierpliwości. Tak przygotowane jajko wkładam do przygotowanego barwnika.
Na specjalnie przygotowanych wielkanocnych stołach nie może zabraknąć smakołyków. Panie z kół pieką zatem babki drożdżowe lub piaskowe, serniki oraz pięknie przyozdobione mazurki,
które najlepiej wykonać na kilka dni przed Wielkanocą.
-Jest to ciasto kruche, bez środka spulchniającego, przeważnie na maśle i żółtkach, które są gotowane na parze i przecierane przez sitko – mówi H. Staroszczuk.
Panie pielęgnują obyczaje wielkanocne i chętnie wspominają lata, kiedy Wielkanoc była wspaniałym czasem pięknych tradycji i pełnej integracji całych wsi.
-Pamiętam jak święconka w naszym domu była układana na talerzu i zawiązywana chustą – wspomina H. Staroszczuk. Tak zawiązane pokarmy niosło się do kościoła na poświęcenie. Różnie bywało z przyniesieniem święconki do domu. Zdarzało się, że talerz się stłukł lub święconka została zjedzona po drodze (śmiech).
-Często bowiem kościoły były położone daleko, co skutkowało po drodze wzmożonym apetytem – mówi M. Jabłońska. Często także dochodziło do sprzeczek między dziećmi o to, kto będzie jadł głowę baranka. O ile baranek zdołał wrócić do domu.
Z nostalgią wspominany jest także drugi dzień świąt tzw. Lany Poniedziałek.
-Dzisiaj ta tradycja zanika z różnych powodów, ale miło jest powspominać te czasy sprzed 20, 30, a nawet 50 lat – mówi H. Staroszczuk. Chłopcy chodzili z wiadrami i próbowali z zaskoczenia
panienki oblać wodę. Ważne było oblewanie wodą do południa. Pamiętam, jak byłam dzieckiem, chodzenie po domach, dostawało się wtedy jajko lub kawałek placka. Pierwsi dostawali jajka gotowane, potem jak zabrakło, to prosto z kurnika.
– Zdarzało się, że chłopaki później rozbijali je o ściany budynków napotkanych po drodze – wspomina H. Dunal. Modne było także oblewanie perfumami.
Spotkania w kołach to podtrzymywanie tradycji, integracja, wyjście do ludzi i podbudowanie psychiczne.
-Brakuje nam tych normalnych spotkań w licznym gronie, każdy jest stęskniony – przyznaje Monika. Każdy jest zmęczony pandemią. Już moglibyśmy wyjść do ludzi, niech się coś dzieje,
jakiś festyn, wyjazd, wspólne próby śpiewu.
-Kobiety potrzebowały wyjść, zadbać o siebie, spotkać na umówioną godzinę – przyznaje H. Staroszczuk. -Takie spotkanie to motywacja, trzeba było poćwiczyć w domu na przykład tekst danej piosenki – mówi H. Dunal. Święciliśmy jajka w wielką sobotę w świetlicy, był ruch, dzieci z koszyczkami. Kupowaliśmy świeże kwiaty do przybrania. W duchu i sercu czuło się Wielkanoc…

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *