90-minutowy powrót do przeszłości

1/32 finału Fortuna Pucharu Polski. *KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – GKS Tychy 1:2 (1:1).

1:0 – Michał Nawrot, 21 min.

1:1 – Damian Nowak, 45 min.

1:2 – Gracjan Jaroch, 49 min.

Żółte kartki: Persona – Mańka.

Sędziował: Paweł Kukla (Kraków).

KSZO 1929: Karol Szymkowiak – Głaz, Sylwestrzak, Camargo, Brągiel – Majda (61.Żurek), Gałecki, Persona, Kuzior (77.Dereń), Nawrot –Dawid Gruchała-Węsierski (70.Zając). Trener: Rafał Wójcik.

GKS Tychy: Odyjewski – Mańka, Sołowiej, Żytek, Stefaniak – Kozina (46.Biel), Pawlusiński (46.Jakub Piątek), Steblecki, Jaroch (68.Malec), Kargulewicz (78.Kacper Piątek) – Nowak (68.Grzeszczyk). Trener: Artur Derbin.

Sztuczne oświetlenie, markowy rywal, więcej kibiców, niż na spotkaniach ligowych – wszystko to sprawiło, że ostrowieccy sympatycy futbolu choćby na krótkie momenty przenieśli się do przeszłości, kiedy każdy mecz był piłkarskim świętem w naszym mieście. Inna sprawa, że i gra piłkarzy KSZO we wtorkowy wieczór odbiegała od trzecioligowej szarzyzny, zwłaszcza w I połowie, kiedy ostrowczanie przeprowadzali dość szybkie i składne akcje.

Na początku spotkania więcej sytuacji podbramkowych mieli pierwszoligowcy. W 6 min. główkował Żytek, a w 20 min. Kargulewicz nieco spóźnił się do dośrodkowania z prawej strony boiska.

Dwie minuty później stadion KSZO oszalał ze szczęścia. Po kontrze, Michał Nawrot otrzymał od Tomasza Persony podanie z głębi pola, wybiegł na czystą pozycję strzelecką i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza GKS.

Podopieczni trenera Rafała Wójcika pokazywali się z dobrej strony. Starali się utrzymywać rytm i płynność gry, walczyli o piłkę i próbowali zaskoczyć rywali zwłaszcza po stałych fragmentach gry. Z kolei, kiedy tyszanie przedostawali się na nasze przedpole z opresji ratował drużynę Karol Szymkowiak. Nasz bramkarz w 26 min. w sytuacji sam na sam odbił strzał napastnika gości, a w 44 min. przeniósł piłkę nad poprzeczką po kolejnym strzale z dystansu.

Na konferencji prasowej trener GKS mówił, że jego zespół osiągnął cel, jakim był awans, ale jego realizacja nie obyła się bez kłopotów. Kto wie, czy nie byłyby jeszcze większe, gdyby KSZO nie stracił bramki w ostatniej minucie I połowy. Gol na 1:1 padł w dość dziwnych okolicznościach. Obrońcy KSZO nie zdołali wybić piłki, do której dopadł Nowak i z bliska pokonał Karola Szymkowiaka.

Po zmianie stron, GKS objął dość szybko prowadzenie. Tyszanie „rozklepali” naszą defensywę, piłkę nad przedpolu otrzymał Jaroch i strzałem z lewej nogi umieścił futbolówkę w siatce. Na naszą bramkę dwukrotnie strzelał jeszcze Jakub Piątek, ale bez efektów. Po okresie przewagi pierwszoligowców, KSZO ruszył do odrabiania strat. Trener Rafał Wójcik po raz kolejny przesunął Dariusza Brągiela na pozycję skrzydłowego, licząc na jego szybkość przy wyprowadzaniu kontr. W 69 min. po akcji z Szymonem Kuziorem bliski doprowadzenia do remisu był Jakub Głaz. W 77 min. strzał Michała Nawrota został w ostatniej chwili zablokowany. W 80 min. z kolei nasi piłkarze i kibice domagali się rzutu karnego po faulu na Michale Nawrocie, ale sędzia był innego zdania.

Trener Rafał Wójcik na spotkaniu z dziennikarzami podkreślił, że dobrą grą z GKS Tychy nasza drużyna częściowo jakby zmyła plamę za ostatni mecz ligowy z Wólczanką Wólka Pełkińska. Szkoda jednak, że wraz z wyrównującą bramką jakby skończył się pomysł na skuteczną grę i oddaliła się szansa na podobną niespodzianką sprzed roku, kiedy KSZO wyeliminował z Pucharu Polski krakowską Wisłę. Zabrakło naszej drużynie także jakże potrzebnego w takich meczach szczęścia.

Można jednak śmiało wysnuć tezę, że gdyby nasi piłkarze prezentowali się w rozgrywkach ligowych tak, jak w pucharowej potyczce z GKS Tychy, mieliby na koncie sporo punktów więcej. No, ale mecze pucharowe rządzą się swoimi prawami. Pomarańczowo-czarni znani są z tego, że mobilizują się na rywalizację z faworyzowanymi rywalami. W tym sezonie zakończyli jednak już pucharowe boje na ogólnopolskiej arenie. Niedługo przystąpią do 4 rundy Okręgowego Pucharu Polski i znów powalczą o prawo gry w rozgrywkach centralnych. 6 października o godz. 15 w Bodzentynie zagrają z tamtejszą Łysicą.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *