Kim była Bielowa, tego nie wie nikt… Pomnik, który wrócił do wytwórcy

Zupełnie przypadkowo natchnęliśmy się w naszym redakcyjnym archiwum na zdjęcia Dobrosława Kostkowskiego z 1 maja 1956 roku, kiedy to uroczyście odsłaniano na ówczesnym Placu Wolności „Pomnik Wdzięczności”. Dopiero za miesiąc miało dojść do krwawych wydarzeń w Poznaniu. Było też jeszcze kilka miesięcy do październikowej odwilży i objęcia władzy przez Władysława Gomułkę. Z racji obchodzonego tego dnia święta pracy centralne miejsce w naszym mieście wypełniło się, jak to podczas wszystkich tego typu komunistycznych spędów, tysiącami ostrowczan. Kontrowersyjny „Pomnik Wdzięczności” stał w tym miejscu do 1991 roku…

Pomnik stanął na miejscu krzyża, który  po wojnie postawili ostrowczanie dla upamiętnienia 30 września 1942 roku, kiedy to na ostrowieckim Rynku w publicznej egzekucji Niemcy powiesili 29 polskich zakładników wywodzących się z grona przedstawicieli ówczesnej elity miasta. Krzyż przetrwał okres Stalina i Bieruta, ale do tego stopnia nie był do zaakceptowania dla towarzyszy, że paradoksalnie stanął w naszym mieście w roku tzw. polskiej odwilży. Stanął, jak można było wyczytać z wyrytego na nim napisu, z powodu rzekomej wdzięczności za wyzwolenie. Napis na pomniku niósł treść: „1945 -1955 Bohaterom i wyzwolicielom mieszkańcy Ostrowca”.

Musimy jednak pamiętać, że to były czasy, kiedy bardziej gloryfikowano postać sowieckiego pilota –partyzanta Wasyla Wojczenko „Saszki”, którego imię przybrała szkoła podstawowa nr 6, niż Jana „Ponurego” Piwnika. Tak naprawdę jednak, to mieszkańcom naszego miasta daleko było do wszelkiej wdzięczności dla czerwonoarmistów. Pomnik traktowali raczej, jako element miejskiej architektury, aniżeli miejsce jakiejkolwiek estymy. Niektórzy robili sobie przy nim zdjęcia, upamiętniając niejako jakieś swoje wydarzenia osobiste lub traktując je jako pamiątkę z pobytu w Ostrowcu. Oczywiście, pod pomnikiem składano kwiaty podczas wszelkich uroczystości państwowych.

Niezwykle wysoki pomnik przedstawiał masywnej budowy bosą kobietę ze sztandarem. Zaprojektował go Władysław Procki. Kobietę na pomniku nazywano Bielową. Mówiło się o tym, że była żoną jakiegoś dygnitarza i dlatego pozowała, jakby odlew był jakimś dziełem sztuki, autorowi pomnika. Mówiło się też, że to nieprawda, bo Bielowa była zwykłą, dość mało urodziwą, pracownicą wielkiego pieca, mieszkającą przy ulicy Siennieńskiej. Wszystko wskazuje na to, że te opowieści można potraktować, jako po prostu żarty, bo postać na pomniku bardziej przypominała rzymskiego legionistę o mocnych rysach twarzy, który akurat zdjął hełm, niż nawet zwykłą i wyjątkowo mało urodziwą kobietę… Nie dziwimy się więc, że nawet nasi historycy nie chcieli tracić czasu na rozwikłanie zagadki, jaka to postać żeńska została uwieczniona na „Pomniku Wdzięczności”.

Pomnik stał w Ostrowcu Świętokrzyskim do kwietnia 1991 roku. Za rządów prezydenta Lecha Janiszewskiego Rada Miasta Ostrowca Świętokrzyskiego przyjęła uchwałę o jego demontażu. Figura masywnej kobiety ze sztandarem trafiła tam, gdzie została wykonana, a mianowicie do gliwickiej wytwórni odlewów.

Władze naszego miasta rozpisały konkurs na nowy pomnik, który stanął już na Rynku 30 września 1992 r. w 50. rocznicę publicznej egzekucji 29 ostrowczan. Pomnik z zerwaną pętlą i wyrywający kostkę z bruku nawiązywał do tamtych, mrocznych w historii naszego miasta, wydarzeń. To nie do uwierzenia, ale przez całą niemalże dekadę lat dziewięćdziesiątych nowy pomnik budził kontrowersje do tego stopnia, że pewne środowisko chciało postawić postument z tablicą… upamiętniającą zdemontowany ćwierć wieku temu monument z rzekomą Bielową…

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *