Stan wojenny wciąż ma konsekwencje prawne i pozostaje nierozliczony

Dzień 13 grudnia, który w tym roku wiąże się z rocznicą wprowadzenia stany wojennego, stanowi datę dla środowiska byłych działaczy antykomunistycznych i osób represjonowanych z powodów politycznych niezwykle ważną, a to chociażby z uwagi na doświadczenia, które stały się ich udziałem. Represjonowany w stanie wojennym ostrowczanin Józef Gurczyński jest zdania, że kto w tamtych czasach tego czynnie nie przeżył, bo się nie angażował i nie podlegał represjom, nigdy tego nie zrozumie…

Niestety, do 13 grudnia br. nie doczekano się jakiejkolwiek reakcji ze strony parlamentu na apel byłych działaczy i represjonowanych z 25 czerwca, poparty przez 258 sygnatariuszy, a doręczony 9 lipca wszystkim członkom Prezydium Sejmu RP, a później wszystkim członkom Konwentu Seniorów. Do apelu działacze załączyli gotowy projekt „Ustawy o zmianie ustawy z dnia 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych oraz niektórych innych ustaw” wraz z jego uzasadnieniem, a dla ułatwienia pracy napisany w standardzie druku sejmowego. W złożonym projekcie akcentowano konieczność zmiany systemu emerytalnego i fikcji prawnej, z jaką spotykali się działacze antykomunistyczni. Chodzi im o to, że okresy świadczenia pracy dla nielegalnych związków i organizacji przez okresy represji z powodów politycznych, jak więzienie, internowanie, pozbawienie pracy lub możliwości wykonywania swojego zawodu były stosowane przy przeliczeniu nowego wymiaru kapitału początkowego i nowej wysokości emerytury z uwzględnieniem przeciętnego wynagrodzenia za nie. Jest bowiem tak, że ZUS wydaje odmowne decyzje na wnioski składane przez osoby mające potwierdzony status działacza opozycji antykomunistycznej i/lub osoby represjonowanej.

Działacze twierdzą, że zależało im na tym, aby nowe regulacje wprowadzić przed 40 rocznicą stanu wojennego. Niestety tak się nie stało, ale sprawa jest dla nich wciąż niezmiennie aktualna i niezmiernie ważna. To przecież projekt środowiskowy, a nie obywatelski i nie wymaga nadania numeru druku sejmowego. Działacze wielokrotnie wskazywali na to, że oczekują życzliwego podejścia do ich inicjatywy przez sejmowych decydentów. Mieli nadzieję, że projekt stanie się inicjatywą Komisji Polityki Społecznej i Rodziny lub grupy posłów.

Wśród 258 sygnatariuszy, popierających apel działaczy antykomunistycznych, znaleźli się Piotr Andrzejewski, Czesław Bielecki, Adam Borowski, Zbigniew Bujak, Mirosław Chojecki, Krzysztof Czabański, Lech Dymarski, Zbigniew Janas, Gabriel Janowski, Wiesław Kęcik, Bogdan Lis, Jan Rulewski, Józef Śreniowski, Antoni Tokarczuk, Ludwika Wujec, Janusz Walentynowicz, Jan Wyrowiński i Krzysztof Wyszkowski. Wydawało się, że takie działania służą też jednoczeniu, ponad podziałami politycznymi, dawnego środowiska opozycjonistów i represjonowanych, działających w wielu organizacjach o charakterze głównie regionalnym. Tym bardziej, że działacze antykomunistyczni i represjonowani wyszli z kolejną inicjatywą legislacyjną.

Zwrócili się do Prezydenta RP o to, by wystąpił z inicjatywą ustawodawczą zmierzającą do uznaniu za nieważne uchwały Rady Państwa z dnia 12 grudnia 1981 r. w sprawie wprowadzenia stanu wojennego ze względu na bezpieczeństwo państwa, dekretu z dnia 12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym oraz niektórych innych dekretów i ustaw. Projekt  służy  dokończeniu procesu  znoszenia  pozostałości  prawa – a właściwie bezprawia Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w porządku prawnym  odzyskanej  wolnej,  niepodległej  i demokratycznej Polski. Obok   oczywistego   znaczenia   symbolicznego   i   historycznego,   projektowana   ustawa miałaby   wielkie,   istotne   i   konkretne   skutki   praktyczne   w   zakresie   przywracania   i stosowania  praw  i  swobód  człowieka,  w  tym  praw  pracowniczych,  m.in. dla pracowników  zakładów  pracy  zmilitaryzowanych  w  stanie  wojennym  oraz  dla  innych grup społecznych, którym jeszcze nie przywrócono w pełni sprawiedliwości i godności.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *