KSZO 1929 pokonał Lubliniankę. Od 1:0 przez 1:2 do 3:2

III liga piłki nożnej. Grupa IV. *KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – Lublinianka 3:2 (1:1).

1:0- Adrian Dziubiński, 1 min.

1:1 – Fryderyk Janaszek, 16 min.

1:2 -Sebastian Rak, 51 min. (głową)

2:2 – Fabian Burzyński, 71 min.

3:2 – Michał Nawrot, 79 min.

KSZO: Burek – Maidanevych (84 Pawlik), Sylwestrzak, Camargo, Cukrowski (46 Lipka) – Brągiel, Dziubiński, Tymoshenko, Nawrot, Bełczowski (67 Burzyński) – Chernii (84 Persona). Trener: Rafał Wójcik.

Lublinianka: Krupa – Futa, Śledzicki, Myszka, Chodziutko – Rak (87 Flis), Tymosiak, Brzyski, Baran (78 Niegowski), Janaszek – Paluch. Trener: Robert Chmura.

Żółte kartki: Maidanevych – Brzyski.

Sędziował: Sebastian Godek (Rzeszów).

Po ostatnim gwizdku meczu śmiało możemy napisać, że KSZO wciąż jest niepokonany na własnym boisku, a Lublinianka nadal nie zdobyła choćby punktu w meczach wyjazdowych. Spotkanie, z racji liczby strzelonych goli i pewnej dramaturgii, mogło przypaść kibicom do gustu. Zapewne bardziej wybredni będą doszukiwać się mankamentów w grze obu zespołów, ale to normalne.

Mecz rozpoczął się dla ostrowieckiej jedenastki wręcz fantastycznie. Pamiętacie, jak nasz zespół w meczu z Podlasiem stracił gola już w 22 sekundzie spotkania? Teraz strzelił Lubliniance gola w… dokładnie 58 sekundzie meczu! Stało się to dośrodkowaniu z lewej strony boiska Jakuba Cukrowskiego i celnej główce pozostawionego bez opieki defensywy lubelskiej Adriana Dziubińskiego. KSZO w pierwszym kwadransie grał płynnie, wymieniał sporo podań i budował akcje ofensywne. Wydawało się, że to idealny zaczyn do podwyższeniu rezultatu, ale tylko wydawało się…

W 16 min. bowiem na naszym przedpolu zatańczył z piłką Janaszek, który otrzymał podanie od Brzyskiego, i strzałem tuż sprzed linii pola karnego doprowadził do wyrównania. Piłka odbiła się jeszcze od nogi któregoś z naszych obrońców i zaskoczony Jakub Burek musiał wyciągać piłkę z siatki.

W I połowie KSZO zmarnował dwie okazje na zdobycie drugiej bramki. Najpierw, w 18 min. piłka postrzale Dariusza Brągiela wylądowała na słupku bramki Lublinianki,  a później, w 26 min. Kamil Bełczowski przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem zespołu gości. Krupa zdołał bowiem wybić nogą piłkę po strzale napastnika KSZO. Po drugiej stronie boiska, w 35 min., nasi obrońcy zdołali zablokować strzał Raka i do przerwy było 1:1.  

Po zmianie stron, Lublinianka zaskoczyła KSZO przy rzucie rożnym.  Po dośrodkowaniu Tymosiaka najwyżej do piłki wyskoczył Rak i głową skierował futbolówkę do siatki naszej bramki. Nasza drużyna dążyła do wyrównania, ale nie mogła stworzyć sobie ku temu jakiejś klarowanej sytuacji. Wyrównanie padło jednak ze stałego fragmentu gry, po rzucie wolnym egzekwowanym bezpośrednio na bramkę rywali przez świeżo wprowadzonego do gry Fabiana Burzyńskiego, który sprytnym strzałem z kozłem kompletnie zaskoczył Krupę.

W tym momencie meczu KSZO miał prawie 20 minut gry, by pokusić się o zwycięstwo. Podopieczni Rafała Wójcika objęli prowadzenie szybciej, niż można było przypuszczać. Dokładnie w 79 min. meczu po zagraniach głową Kostiantyna Czernija i Michała Nawrota piłka spadła pod nogi Adriana Dziubińskiego. PO dryblingu wydawało się, że Adrian odda strzał, ale zdecydował się podciągnąć piłkę do linii końcowej i podać do dobrze ustawionego Michała Nawrota, który z bliskiej odległości nie miał żadnych kłopotów ze zmieszczeniem piłki w siatce. Sześć minut później mogło być 4:2, ale Adrian tym razem w sytuacji sam na sam z Krupą trafił w boczną siatkę.

Chwała zwycięzcom, ale i chwała zwyciężonym, bo znajdująca się w trudnej sytuacji organizacyjnej i finansowej Lublinianka, o czym mówił trener Robert Chmura, przyjechała – mimo braku w składzie kontuzjowanych Świecha i Majewskiego oraz pauzującego za kartki Michoty –z planem wywalczenia punktów. Na szczęście, KSZO nie zabrakło argumentów, by te plany spaliły na panewce. Jak się dowiedzieliśmy, w poniedziałek klub z lubelskiej Wieniawy podpisze kontrakt z białoruskim piłkarzem, mającym za sobą grę w europejskich pucharach.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *