KSZO gra z Garbarnią o lidera!

Arena Lublin zdobyta. *Motor Lublin – KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 0:1 (0:0).
0:1 – Łukasz Jamróz, 48 min.
Motor: Żukowski – Falisiewicz (84.Paluch), Tadrowski, Gieraga, Dykij, Stachyra (74.Kamiński), Tymosiak (64.Piekarski), Bednara, Kaczmarek, Szysz, Szpak. Trener: Jacek Magnuszewski.
KSZO: Wierzgacz – Stachurski, Pietrasiak, Łatkowski, Persona – Bełczowski, Podstolak, Burzyński (77.Mężyk), Gil – Kapsa (80.Czajkowski), Jamróz. Trener: Tadeusz Krawiec.
Żółte kartki: Stachurski, Bełczowski, Persona, Gil (KSZO).
Sędziował: Arkadiusz Łaszkiewicz (Zamość). Widzów: 2479.
Piłkarze Motoru posiadali optyczną przewagę zarówno w I, jak i w II połowie spotkania, ale nijak nie przekładało się to ani na sytuacje podbramkowe, ani na wynik. W pierwszej odsłonie meczu od utraty gola, po główce Szysza, uratował nas słupek. KSZO więcej uwagi przykładał jednak do założeń taktycznych.  Po powrocie do drużyny po kontuzji Tomasza Persony na pozycję stopera przesunięty został Klaudiusz Łatkowski, a Mateusz Podstolak tym razem zagrał jako defensywny pomocnik. Tak zestawiony swoisty rygiel w środku pola gry sprawił, że lublinie – mimo iż częściej posiadali piłkę – byli bezradni i rzadko przedostawali się na nasze przedpole.
Tuż na początku II połowy do siatki Motoru trafił nasz najskuteczniejszy strzelec, Łukasz Jamróz, który wykorzystał podanie z prawej strony Kamila Bełczowskiego i strzałem w kierunku bliższego słupka nie dał najmniejszych szans Żukowskiemu. Od tego momentu nasz zespół więcej uwagi poświęcał już grze obronnej. Motor skupił się na ataku pozycyjnym, jednak z upływem każdej minuty był coraz bardziej bezradny. W końcówce, to KSZO przeważał i był groźniejszym zespołem. Ogromną szansę na podwyższenie wyniku zmarnował główkujący Łukasz Jamróz, który posłał futbolówkę nad poprzeczką bramki Motoru.
Mecz na głosy
Tadeusz Krawiec ( trener KSZO): Mecz stał na dobrym, trzecioligowym poziomie. Cieszymy się, bo przyjechaliśmy do Lublina z wiarą w zdobycie trzech punktów i ta sztuka się udała. Przyznaję jednak, że Motor to jednak najlepszy zespół z jakim do tej pory przyszło nam zagrać. Bardzo dojrzały, który gra fajną piłkę. Z przebiegu spotkania być może nie zasłużyliśmy na wygraną, ale dopisało nam szczęście.
Jacek Magnuszewski (trener Motoru): -W meczu z KSZO mieliśmy lepsze i gorsze momenty gry. Początek był udany, ale tradycyjnie daliśmy rywalom bardzo łatwo zdobyć zwycięską bramkę. Tracimy gole w najmniej oczekiwanym momencie. Gra była płynna, ale zabrakło zimnej krwi pod polem karnym przeciwnika. Nie jest łatwo tłumaczyć się z kolejnej porażki, ale niestety taka jest moja rola. Znowu zabrakło nam odpowiedzialności i cierpliwości pod bramką rywala. Nadal wierzę jednak, że ten sezon zakończy się dla nas pozytywnie. Nie możemy się załamywać. Trzeba podnieść głowy i zacząć grać na miarę naszych możliwości.

????????????????????????????????????

Istna twierdza
*KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – Spartakus Daleszyce 3:0 (1:0).
1:0 – Michał Grunt, 39 min.; 2:0 – Łukasz Jamróz, 61 min.; 3:0 – Michał Stachurski, 63 min.
KSZO: Wierzgacz – Stachurski (82.Sołtykiewicz), Pietrasiak, Łatkowski, Persona – Bełczowski (67.Patryk Cheba), Podstolak, Madej (54.Burzyński) Gil – Grunt (75.Czajkowski), Jamróz. Trener: Tadeusz Krawiec.
Spartakus: Palka – Kaczmarek, Senderowski, Gębura (33.Stefański), Kozubek – Papka (65.Gil), Seweryn, Jeziorski, Ostrowski (75.Kidoń) – Blicharski, Olearczyk (71.Sot). Trener: Arkadiusz Bilski.
Żółte kartki: Stefański, Kaczmarek
Sędziował: Marek Śliwa (Kielce). Widzów: 900.
Piłkarze KSZO byli zdecydowanie lepszym zespołem i zasłużenie wygrali, choć z ilości okazji stworzonych przez nas zespół pod bramką rywala, zwłaszcza w II połowie, wynik wygranej powinien być wyższy. Spartakus tylko w początkowej fazie meczu ambitnie stawiał ostrowczanom czoła. Później gościom zabrakło i zdecydowania i umiejętności, by liczyć na korzystny rezultat.
KP KSZO 1929 na prowadzenie wyprowadził Michał Grunt, który otrzymał prostopadłe podanie od Kamila Bełczowskiego i strzałem przy słupku nie dał szans golkiperowi Spartakusa. W tej części gry świetną okazję zmarnował Mateusz Podstolak, po strzale którego Palka wybił piłkę na rzut rożny.
W II połowie oglądaliśmy wybitnie udane 180 sekund w wykonaniu podopiecznych trenera Tadeusza Krawca. Najpierw drugiego gola zdobył Łukasz Jamróz, który po płaskim dośrodkowaniu Rafała Gila wyprzedził defensorów Spartakusa i umieścił piłkę tuż przy lewym słupku bramki zespołu z Daleszyc. Dwie minuty później wynik spotkania ustalił Michał Stachurski. Kapitan hutników uczynił to w swoim stylu. Świetnie ustawił się w polu karnym i po dośrodkowaniu zaliczającego drugą asystę w spotkaniu Rafała Gila, głową skierował piłkę do siatki.
Ostrowczanie mieli przynajmniej jeszcze kilka okazji, by strzelić kolejne gole, m.in. szans podbramkowych nie wykorzystali Rafał Gil, Łukasz Jamróz i Paweł Czajkowski.
W najbliższą sobotę w Krakowie, o godz. 13, piłkarze KSZO rozegrają szlagierowo zapowiadający się mecz z liderującą Garbarnią. Wszystko wskazuje na to, że stawką spotkania będzie fotel lidera po rundzie jesiennej. – W każdym meczu gramy o trzy punkty, ale faworytem następnego meczu jest Garbarnia – podkreśla trener, Tadeusz Krawiec. -Gra u siebie, jest liderem, na pewno czeka nas ciężkie spotkanie, ale gwarantuję, że moja drużyna wyjdzie na ten mecz zmobilizowana, będziemy walczyć, biegać, nikt nogi nie odstawi, włożymy w ten mecz 120% ambicji zaangażowania, ale wynik jest sprawą otwartą. Nie zawsze drużyna, która jest lepsza wygrywa, pokaże to sobotni mecz, która drużyna będzie skuteczniejsza, ta wyjdzie z tego spotkania z trzema punktami.
– Trochę gorzej idzie na wyjazdach, ale teraz udało nam się wygrać i miejmy nadzieję, że w Krakowie też nam się uda i przywieziemy trzy punkty – dodaje kapitan KSZO, Michał Stachurski.
Mecz na głosy
Arkadiusz Bilski (trener Spartakusa): -Powrót do Ostrowca nie był udany, ale taka jest piłka. Spędziłem tu wiele wspaniałych lat i myślę, że zarówno ja byłem zadowolony, jak i kibice, którzy przychodzili nas tu dopingować, więc wspominam ten okres zawsze mile, wracam tu z radością, czasem w innej roli, dziś trenera Spartakusa. Dostaliśmy – można powiedzieć – baty, bo dzisiejszy zespół KSZO jest zdecydowanie lepszy od mojego zespołu, staraliśmy się przeciwstawić na tyle, na ile jesteśmy w stanie swoim składem osobowym, żeby utrudnić życie na boisku w Ostrowcu. W momencie, w którym zszedł z boiska mój stoper, praktycznie filar i podpora mojego zespołu, jeśli chodzi o grę w środku pola, troszeczkę nam się to wszystko posypało i z tego względu straciliśmy też kolejne bramki.
Tadeusz Krawiec (trener KSZO): Na pewno cieszy zwycięstwo w tych rozmiarach, ale myślę, że jest niedosyt z niewykorzystanych sytuacji, bo mogliśmy strzelić jeszcze ze dwie bramki. Mecz był pod naszą kontrolą, toczył się pod nasze dyktando, dyktowaliśmy warunki gry. Po ciężkim środowym meczu z Motorem nie widać było żadnych ubytków zdrowotnych ani kondycyjnych. Świadczy to o tym, że jesteśmy dobrze przygotowani do tej rundy i dopisujemy do dorobku kolejne trzy oczka.
Pod szatnią
Michał Stachurski (kapitan KSZO): W I połowie odczuwaliśmy, że graliśmy w środę z Motorem. W Lublinie zostawiliśmy bardzo dużo zdrowia. W II połowie wszystko nas „puściło” i lepiej nam się grało. Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo, choć jego rozmiary powinny być wyższe, bo sytuacji ku temu stworzyliśmy. Rozegraliśmy piąty mecz z rzędu wygrany u siebie. Ostrowiec to prawdziwa twierdza i niech rywale nas się boją, a nie my ich.

DaK

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *