Kto zabił żołnierza generała Andersa?

Wiele pracy włożyli funkcjonariusze policji z tzw. Archiwum X, a także Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu, aby sprawa zabójstwa 88-latka z Opatowa odżyła na nowo. Po 22 latach ujęto osobę podejrzewaną o popełnienie tej zbrodni, sformułowano akt oskarżenia i wszczęto proces. Jednak w dniu 12 września 2016 r. Sąd Okręgowy w Kielcach wydał wyrok uniewinniający.
Tajemnicze morderstwo
Do zabójstwa doszło w październiku 1992 r. w Opatowie. -Zakrwawione zwłoki 88-latka zostały ujawnione w mieszkaniu przez wnuczkę, która stale się nim opiekowała –mówi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, prokurator Adam Cierpiatka. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że zmarł on od licznych ran na całym ciele. Miał połamane kości, żebra i liczne urazy głowy. Wstępne podejrzenia wskazywały na motyw rabunkowy, choć w śledztwie nie ustalono dokładnej sumy strat i ilości zrabowanych z domu przedmiotów. 88-latek nie był osobą majętną. Emerytura, którą otrzymywał wraz z dodatkiem kombatanckim, wynosiła przed denominacją 3.880 tys. zł. Z tej kwoty 880 tys. zł zostawiał sobie na drobne wydatki, a resztę przeznaczał na zapłatę rachunków
i utrzymanie.
Śledztwo nie doprowadziło do ustalenia i wykrycia sprawcy. Po pewnym czasie zostało umorzone, a akta oraz zabezpieczone na miejscu przestępstwa ślady, trafiły do archiwum. Dopiero po 22 latach od zabójstwa sprawą tą zajął się Wydział V Śledczy Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Przełomowe ustalenia przyniosły badania kryminalistyczne. Efektem pracy śledczych było wytypowanie i ustalenie osoby podejrzanej. Od tej pory śledztwo zaczęto prowadzić przeciwko Marianowi J. Mężczyzna został zatrzymany w dniu 24 lipca 2013 r. przez policjantów z Archiwum X Wydziału Dochodzeniowo -Śledczego KWP w Kielcach pod zarzutem zabójstwa weterana wojennego, żołnierza generała Andersa (art. 148 par. 1 Kodeksu karnego). 57-letni Marian J., od 2004 r. przebywał na terytorium Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkał i pracował jako operator maszyn oraz kontroler jakości, a do Polski przyjeżdżał jedynie na urlopy.
Droga sądowa
Proces rozpoczął się w dniu 25 lutego 2015 r. Prokurator zarzucił mieszkańcowi powiatu staszowskiego, popełnienie zabójstwa 88- letniego mieszkańca Opatowa, Józefa W. Oskarżony nie przyznał się do winy. W dniu 12 października 2015 r. sąd odesłał akta sprawy do prokuratury, celem ich uzupełnienia. W dniu 29 sierpnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Kielcach wznowił proces. Sąd przesłuchał ponownie Zespół biegłych z zakresu kryminalistyki, medycyny sądowej, daktyloskopii oraz psychologii.
Ekspert z zakresu daktyloskopii stwierdził, że w sumie aż cztery ślady pochodzą od oskarżonego. Zostały one naniesione na słuchawkę od domofonu oraz na drzwi. Ślady te zostały naniesione w tym samym czasie. Mogą one pozostać przez długi okres – nawet do roku. Pod warunkiem, rzecz jasna, że nikt ich nie zmyje ani też nie naniesie na nie innych śladów.
Specjalista z zakresu medycyny sądowej powiedział, że najgroźniejsze okazały się rany w obrębie klatki piersiowej, zadane ze szczególnym okrucieństwem.
Była też rana cięta szyi o długości ok. 14 centymetrów, prawdopodobnie zadana przez sprawcę w celu wymuszenia na ofierze podania określonej informacji.
Dwaj pozostali eksperci przybliżyli sylwetkę potencjalnego sprawcy: jego osobowość i sposób działania mający pewne cechy sadystyczne.
-Można wnioskować, że była to sytuacja, w której sprawca chciał za wszelką cenę uzyskać od ofiary jakieś informacje -powiedział ekspert. Niewykluczone, że chodziło o stronę ekonomiczną. „Jeśli nie powiesz, to zaraz poderżnę ci gardło” – tak mogły brzmieć słowa sprawcy. Sprawca cały czas poruszał się po mieszkaniu, pastwił się nad ofi arą, skakał po jej ciele.
Prokurator zażądał 25 lat
Prokurator oskarżył Mariana J. o popełnienie ciężkiej zbrodni zabójstwa. Za jego winą przemawiały odciski linii papilarnych, które zabezpieczono na miejscu zbrodni. Po latach wyszło na jaw, że pasują one do 57-latka, który na etapie pierwszego dochodzenia w ogóle nie był sprawdzany jako potencjalny podejrzany. 57-latek przyszedł po pieniądze, a gdy ich nie było, pastwił się nad starszym, drobnej budowy ciała i schorowanym człowiekiem. Dusił go, przykładał nóż do szyi, skakał i deptał po jego ciele. Dlatego oskarżyciel publiczny zażądał kary 25 lat więzienia, a także pozbawienia praw publicznych na okres 5 lat.
Obrońca Mariana J. wniósł o uniewinnienie dla swego klienta. Powiedział, że brak jest wystarczających dowodów na to, że jego klient stoi za zabójstwem 88-latka.
Uniewinniony
W dniu 12 września 2016 r. sąd uniewinnił Mariana J. W ustnych motywach sąd ocenił, że przygotowany przez prokuraturę akt oskarżenia opierał się wyłącznie na poszlakach. Tymczasem nie ma dowodów na kradzież i motyw rabunkowy. Marian J. dobrze znał się z synem zmarłego wojskowego. Odwiedzał go w mieszkaniu, pił z nim alkohol. Syn kombatanta zmarł w lipcu 1992 r., a zatem zaledwie kilka miesięcy przed zabójstwem ojca. W ocenie biegłego, pozostawione przez Mariana J. odciski palców mogły przetrwać ok. 12 miesięcy. Nie jest więc oczywiste, że zostały naniesione w chwili czynu. A jak wiadomo, wszelkie wątpliwości należy tłumaczyć na korzyść oskarżonego. Sąd uznał, że za dowód nie może również posłużyć porównanie profili psychologicznych sprawcy i Mariana J. Choć te wykazały wiele cech wspólnych. Wyrok nie jest prawomocny. Obecnie sędzia sporządza jego uzasadnienie. Może to świadczyć o tym, że będzie apelacja.

w

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *