Fotograficzne wspomnienie Szmula Muszkiesa. Łzy na wielu twarzach… (zdjęcia)

Tłumy przybyły do ostrowieckiej Pracowni Otwartej „Kontrola Jakości” na premierę wyjątkowej książki fotograficznej autorstwa Wojtka Mazana „Szmul Muszkies – fotograf profesjonalny. Portret ostrowczan lat 30. XX wieku wykonany w zakładzie fotograficznym „Rembrandt”.
W wydarzeniu wzięła udział rodzina ostrowieckiego fotografa żydowskiego pochodzenia z USA, Brazylii i Izraela, w tym jego córka, Ruth Webber i to właśnie jej wspomnienia wygłoszone podczas sobotniego popołudnia były najbardziej wzruszającym momentem spotkania.
-Wiele osób pyta mnie co skłoniło mnie do tego, aby tę książkę napisać -mówił autor Wojtek Mazan – historyk sztuki, założyciel i lider Stowarzyszenia Kulturotwórczego Nie z tej Bajki. Chciałem przywrócić  Ostrowcowi pamięć o Szmulu Muszkiesie. Książka jest próbą rekonstrukcji zbiorowego portretu mieszkańców naszego miasta z lat trzydziestych minionego wieku. Dziękuję szczególnie prezydentowi Jarosławowi Górczyńskiemu, który mi zaufał i znalazł sposób na finansowanie  tego wydawnictwa, a także rodzinie Szmula Muszkiesa, która tak licznie zaszczyciła nas swą obecnością, w tym jego córce Ruth Webber.
To właśnie sobotnia opowieść urodzonej w 1935 r. w Ostrowcu Świętokrzyskim Ruth Webber, która wywołała łzy na wielu twarzach uczestników spotkania, na pewno zapadnie w pamięci na długo.

szmul-muskies
Szmul Muszkies (1900 -1945) prowadził w latach 30. zakład fotograficzny pod nazwą „Rembrandt”. Zakład był nowoczesny i posiadał szeroką ofertę. Fotografowali się więc tu wszyscy żądni nowości, Polacy i Żydzi, zwykli robotnicy i elita miasta. Muszkies jako fotograf usługowy dokumentował każdy z ważnych etapów życia klientów, wyznaczanych przez kolejne religijne i świeckie rytuały: chrzty, komunie, pewnie też bar micwy (chociaż takie zdjęcia nie zachowały się), przyjaźnie i miłości, śluby, awanse, rocznice, pogrzeby. Szkoły i zakłady pracy zlecały mu wykonywanie pamiątkowych fotografii grupowych, a także okolicznościowych „tableaux”. Wszystko przerwała wojna. Muszkies zginął w Mauthausen. Archiwum zakładu „Rembrandt” przepadło, a nazwisko jego właściciela zostało zapomniane. Pozostały tylko pojedyncze zdjęcia jego autorstwa, które odnaleźć można prawie w każdym albumie ostrowieckiej rodziny. Dziś, kiedy jestem tu i widzę jego prace, i książkę o nim, moja pustka się wypełnia. Obecny podczas spotkania prezydent Jarosław Górczyński stwierdził, że warto wspierać takie inicjatywy, aby jeszcze lepiej poznać historię Ostrowca Świętokrzyskiego. Tutaj jasno warto zaakcentować, że to dzięki dokonaniom osób związanych ze Stowarzyszeniem Kulturotwórczym Nie z Tej Bajki tak wiele dziś wiemy i mówimy o żydowskiej stronie historii Ostrowca Świętokrzyskiego.

Obecna na premierze książki córka fotografika przywołała swoje wspomnienia o inwazji Niemców na Polskę w 1939 r., pobycie z rodzicami w obozie pracy w Bodzechowie, przeniesieniu się z matką do getta w Ostrowcu Świętokrzyskim, przybyciu do Auschwitz. Wspominała krematoria i swoją świadomość o tym miejscu.
-Jestem tu, żeby powiedzieć o nieszczęściu, które spotkało mnie 75 lat temu -mówiła w Ostrowcu Świętokrzyskim, Ruth Webber. Doświadczyłam Holokaustu od wewnątrz i chcę opowiedzieć wam, jak ta katastrofa wyglądała od środka. Jest mi bardzo trudno mówić o moich przeżyciach z tego okresu. To bardzo traumatyczne doświadczenia.
Ruth Webber w swych wspomnieniach przywołała m.in. obraz Auschwitz, gdzie jak mówiła nikt nie miał wystarczająco jedzenia, żeby przetrwać, a matka oddawała jej swój chleb.
-W świecie zadedykowanym masowemu mordowi, mojej matce udało się nauczyć mnie ludzkich wartości i uczciwości -wspomina dziś Ruth Webber.
Moja matka była bohaterską kobietą. A potem zabrali mi ją. Jak wiecie, małe dzieci miały być mordowane zaraz po przyjeździe do Auschwitz. Jednak kilkoro z nas przedostało się przez szczeliny i byliśmy rozrzuceni po różnych barakach w obozie. Niemcy zebrali nas razem i umieścili w osobnym bloku. Kiedy matka mogła, wymykała się nocą ze swojego baraku, żeby zobaczyć się ze mną. Potem pewnej nocy powiedziała mi, że jest na liście i będzie przetransportowana. Próbowałam nie pokazać, jak bardzo mnie to zmartwiło. Żeby zabrzmieć jak dorosła osoba, powiedziałam jej: „Nawet jeśli byś tu została, nie ocalisz mnie od śmierci w komorze”. Następnego dnia już jej nie było. Zostałam sama. To był koniec świata. Nie dbałam już o to, czy przeżyję. Nic się nie liczyło. Absolutnie nic…
Za upamiętnienie osoby Szmula Muszkiesa dziękował przybyły z Jerozolimy jego wnuczek Sam Miller.
-Ta wyprawa tutaj do Ostrowca Świętokrzyskiego jest dla mnie etapem, który w pewien sposób zamyka, ale równocześnie i rozpoczyna coś w moim życiu – mówił. To emocjonalna podróż dotykająca wspomnień o mojej rodzinie. Do tej pory niewiele wiedziałem o swoim dziadku, choć byłem bardzo dociekliwy.  (Pas)

img_7608 img_7612 img_7632 img_7641 img_7656 img_7661 img_7665 img_7667img_7614 img_7634 img_7635 img_7647 img_7674

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *