Ginekolodzy nie chcą tak pracować

Dotarła do nas informacja o tym, że lekarze Oddziału Ginekologii ostrowieckiego Zespołu Opieki Zdrowotnej nie chcą pracować na dotychczasowych warunkach godzinowych, co spowodowało spekulacje na temat dalszego funkcjonowania ginekologii.
Kilkanaście dni wcześniej przedstawiciel Związków Zawodowych poinformował Radę Społeczna Szpitala o złożeniu wypowiedzeń z dyżurów przez lekarzy neurologów, kardiologów i ginekologów. Prowadzone wówczas rozmowy zażegnały konflikt. W środę do późnych godzin popołudniowych trwały także rozmowy lekarzy ginekologii z zarządem powiatu ostrowieckiego. W czwartek ordynator ginekologii, Maciej Szymczyk przedstawił grafik pracy lekarzy na listopad, który został zatwierdzony przez dyrekcję. Czy to koniec problemów oddziału –pytamy ordynatora ginekologii.
-Prowadzone rozmowy w starostwie powiatowym były konkretne i rzeczowe. Ujawniły fakty i spostrzeżenia, co do których wcześniej zarząd powiatu nie miał wiedzy. Dyżury lekarzy zostały rozpisane i zaakceptowane przez dyrekcję szpitala. Na tę chwilę nie ma zagrożenia dotyczącego funkcjonowania Oddziału Ginekologii –potwierdza ordynator Maciej Szymczyk.
Ginekologia pod obstrzałem
Zawirowania na oddziale Ginekologiczno –Położniczym  zaczęły się w sierpniu br. po wydaniu przez p.o dyrektora Jana Pawlińskiego polecenia służbowego, dotyczącego ograniczenia kosztów oddziału poprzez ograniczenie dyżurów i ograniczenie stanu zatrudnienia lekarzy o 2 i położnych w liczbie co najmniej 5 osób. Jan Pawliński, p.o dyrektora szpitala, nie widział żadnych zagrożeń dla funkcjonowania oddziału, a podjęte działania przyjmował jako program naprawczy najbardziej, jego zdaniem deficytowego oddziału. W rezultacie nikt nie został zwolniony. Kilka położnych odeszło na emeryturę. We wrześniu br. ordynator M. Szymczyk wskazywał, że w listopadzie mogą pojawić się problemy z obsadą dyżurów. Co więcej, okazało się też, że ginekologia nie jest jedynym oddziałem szpitala generującym wysokie koszty, zaś sam szpital ma najniższy kontrakt z NFZ.
-Trudno mi oceniać działania dyrekcji –mówi ordynator M. Szymczyk. –Jednak trudno nie odnieść wrażenia, że są to zorganizowane działania przeciwko oddziałowi ginekologii. Publiczna służba zdrowia jest instytucją non –profit, więc nie możemy tu mówić o zyskach, a jedynie o tym, aby nie było strat. Tymczasem problemy finansowe dotyczą wszystkich oddziałów zabiegowych: ortopedii, chirurgii i ginekologii. W zależności od danego miesiąca deficyt na tych trzech oddziałach jest w jednej kwocie. Zadłużenie to ten sam rząd cyfr raz na chirurgii, raz na ortopedii i raz na ginekologii. Tymczasem wciąż mówi się jedynie o ginekologii, jako najbardziej deficytowej, co jest dla mnie nie zrozumiałe. Z problemami finansowymi boryka się wiele szpitali w Polsce. Nie jest to tylko problem Ostrowca Świętokrzyskiego.
Tajemniczy raport
W dniu 26 sierpnia br. ostrowiecki Oddział Ginekologiczno –Położniczy został poddany kontroli przez wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie ginekologii i położnictwa prof. Wojciecha Rokitę. Istnienie takiego dokumentu potwierdza ordynator oddziału, choć zarząd powiatu ostrowieckiego, który jest organem prowadzącym szpitala, o jego istnieniu jeszcze do niedawna nic nie wiedział, gdyż jak wiemy nieoficjalnie dyrekcja z nieznanych powodów go nie przedstawiła.
-Protokół potwierdza prawidłowe funkcjonowanie oddziału. Zawiera także zalecenia pokontrolne, a wśród nich zatrudnienie lekarzy w liczbie 11 –12 osób i położnych w liczbie 42 oraz zalecenia dotyczące doposażenia w sprzęt. Aktualnie na oddziale jest zatrudnionych 10 lekarzy i 33 położne. Dwóch lekarzy obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim, z czego w jednym przypadku jest to zwolnienie długoterminowe. Jeden z rezydentów, zaniepokojony negatywnymi sygnałami dotyczącymi redukcji w zatrudnieniu, zrezygnował z pracy na naszym oddziale i przeniósł się do innego ośrodka –potwierdza  ordynator M. Szymczyk.
Zalecenia dotyczące doposażenia w sprzęt są w trakcie realizacji, dzięki wsparciu w wysokości 170 tys. zł przez gminę Ostrowiec Świętokrzyski.
-To duża pomoc, za którą jesteśmy wdzięczni, tym bardziej, że finansowanie sprzętu oddziałowego nie leży w kompetencji miasta Ostrowiec Świętokrzyski. Te środki zostaną przeznaczone na zakup sprzętu na salę porodową nadzoru KTG oraz doposażenie laparoskopów na salę operacyjną –dodaje M. Szymczyk.
Niezrozumiała wizja
W nieoficjalnych rozmowach z nami lekarze ginekolodzy potwierdzają, że p.o dyrektora szpitala J. Pawliński  przybył z wizją, której to celem było przekształcenie oddziału do poziomu izby porodowej. Temu miały służyć ograniczenia kosztów i zatrudnienia. Tymczasem w szpitalu w jednym z sąsiednich miast w dyżurach na oddziale ginekologii uczestniczy 18 osób personelu medycznego. Po odmowie pracy przez lekarzy na obecnych warunkach, nie wykluczano funkcjonowania oddziału w systemie tzw. ostro -dyżurowym, co oznaczałoby jedynie udzielanie pomocy pacjentkom w nagłych przypadkach, przy rezygnacji z zabiegów planowych. Personel oddziału nie ma wątpliwości, że wszystkie do tej pory propozycje dyrekcji dotyczące zmniejszenia kosztów ginekologii, odniosłyby negatywne skutki dla jakości usług medycznych, byłyby zagrożeniem utratą II stopnia referencyjności, a w konsekwencji  wymierzone w dobro pacjentek.
-Wysoka jakość usług i właściwa ilość personelu, to dwa tryby które nie mogą działać oddzielnie, jeśli mówimy o dobrym funkcjonowaniu oddziału. Problemy z obsadą dyżurów, które pojawiły się kilka dni temu i wypowiedzenia lekarzy są konsekwencją zmian, wprowadzonych przez dyrekcję w sierpniu br. –potwierdza ordynator M. Szymczyk.
Będą zatrudnienia
Po rozmowach lekarzy w starostwie powiatowym planowane jest dodatkowe zatrudnienie lekarzy ginekologów na zasadzie kontraktów, którzy będą pełnić dyżury. Obecnie na częściowy etat została zatrudniona jedna osoba, po rezydenturze na ostrowieckim oddziale. Jednak obecnie nie będzie ona pełnić dyżurów. W konsekwencji rozmów lekarze otrzymali obietnicę, że polityka powiatu będzie zmierzać ku rezygnacji z obowiązującego dotychczas zrównoważonego systemu pracy. Przeciwko któremu między innymi protestowali lekarze ginekologii. Jest to system, który polega na tym, że lekarze pracują od 7 do 15, po czym od 15 do 7 pełnią dyżur jednak w ramach podstawowej normy zatrudnienia nie zależnie od tego czy jest to niedziela czy też inny dzień wolny od pracy. W systemie dyżurów medycznych w ciągu dnia lekarz wyrabiał podstawową normę zatrudnienia, zaś po tym czasie odbywał dyżur nocny, weekendowy czy świąteczny z określoną stawką.
Sytuacja opanowana na krótko
Przedstawienie w czwartek nowego grafiku sporządzonego przez pracowników ginekologii potwierdza p.o. dyrektora J. Pawilińskiego.
-Grafik ten częściowo zmienia rozkład pracy, który został zaproponowany wczoraj przez zakład- mówi p.o. dyrektora szpital. Jest on lepszy, wygodniejszy, a przede wszystkim spełnia potrzeby i możliwości pracowników. Nasz można powiedzieć był alfabetycznie sporządzony według kalendarza. Nowy został dostosowany do bieżących potrzeb i możliwości poza zawodowych lekarzy. Grafik zabezpiecza potrzeby dyżurowe do końca miesiąca. Nie będzie ograniczeń w działalności oddziału. Jest także ogłoszenie o konkursie na dyżury, w celu pozyskania kontraktowców. Jaki będzie tego efekt trudno powiedzieć. Jest też prowadzona rozmowa o etacie z jednym z lekarzy z zewnątrz.
.Pawliński przyznał, że obecnie lekarze na ginekologii pracują w miesiącu więcej godzin niż norma kodeksu pracy.
-Stąd, aby pokryć różnicę między czasem wcześniej przerabianym przez lekarzy, a tym do jakiego chcą zejść, te niedobory należy kimś uzupełnić – mówi p.o. dyrektora szpitala. Tak na dobrą sprawę to należałoby je uzupełnić trzema etatami. Praca na etacie to pełny etat lub część etatu. Jeden lekarz chce pracować dużą ilość godzin, inny tylko w wymiarze ustawowym.
Nie chcą klauzuli opt-out
-Należy opracować dla wszystkich oddziałów plan mówiący  o tym, że łącznie do wydyżurowania na oddziale jest przykładowo 2 czy 3 tysiące godzin i pod to dopasowywać potrzeby personalne -mówi J. Pawliński. Tylko kto do końca powie, jaka jest ta normatywna obsada. Lekarze i ordynator zawsze będą mówili, że jest ich za mało. Stały niedobór jest wykazywany w obsadzie salowych i pielęgniarek, co zgłaszają nam ordynatorzy poszczególnych oddziałów. Niestety najtrudniej pozyskać jest lekarzy. Sytuacja jest opanowana na tę chwilę. Należy jednak zająć się wszystkimi oddziałami, ponieważ inni lekarze także wypowiedzieli klauzulę opt –out. Opt- out to dobrowolna zgoda na pracę w wymiarze 72 godzin w tygodniu. Nie jest to przekroczeniem normy kodeksowej. Tą klauzulą też trzeba umiejętnie dysponować. Nie może lekarz pracować bez przerw. Przepisy nakazują przerwy 11 godzinne pomiędzy kolejnymi dniówkami pracy. Nie mniej jednak, klauzula jest dobra dla młodych, na tzw. dorobku, kiedy to lekarze szukają pieniędzy. 
Na temat sytuacji na oddziale ginekologii chcieliśmy porozmawiać ze starostą ostrowieckim Zbigniewem Dudą. Niestety starosta nie zareagował na naszą prośbę.
Naszym zdaniem, jednym z nadrzędnych argumentów, towarzyszącym wszelkim zmianom na ostrowieckim Oddziale Ginekologiczno –Położniczym powinna być troska o dobro pacjentek. Wszelkie negatywne sygnały mogą spowodować, że kobiety będą szukały pomocy gdzie indziej, co będzie miało niekorzystny  wpływ na finansowanie procedur przez NFZ. Tym bardziej, że ostatnie niechlubne wydarzenia na ginekologii w Starachowicach mogą zadecydować o tym, że pacjentki z sąsiednich gmin będą wybierały ostrowiecką ginekologię. Jak wiemy nieoficjalnie, ordynator oddziału został poproszony o przygotowanie miejsc na ewentualną ewakuację pacjentek ze Starachowic. Stąd też zarząd powiatu, dyrekcja szpitala i personel ginekologii powinni zrobić wszystko, aby oddział utrzymał dotychczasową jakość usług.
A. Mroczek, J. Boleń
 
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *