Pierwszy proces o dopalacze. 24-latka uznana za winną

Agnieszka O. została uznana za winną i skazana na karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby 3 lat.
Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim ogłosił wyrok w sprawie handlu „dopalaczami”. To pierwsza taka sprawa w naszym sądzie, a wyrok jest nieprawomocny.
Wyrywał jej włosy
W dniu 17 lipca 2015 r. policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim zatrzymali 24-lenią ostrowczankę, podejrzewaną o posiadanie tzw. dopalaczy.
-Podczas przeszukania jej mieszkania funkcjonariusze ujawnili foliowe torebki z substancją w postaci suszu roślinnego o wadze ponad 34 gramy oraz blisko 29,5 grama białego proszku oraz kryształków -poinformowała ofi cer prasowy KPP w Ostrowcu Świętokrzyskim, kom. Ewa Libuda.
Prokurator zarzucił kobiecie posiadanie i handel „dopalaczami”. Miała osiągnąć z tego tytułu korzyść majątkową w kwocie przekraczającej 5 tys. zł.
-Nie przyznaję się do popełnienia zarzucanych mi czynów -powiedziała w sądzie. Żyłam dwa lata w związku partnerskim z Wojciechem M. Na początku było romantycznie, byliśmy nawet na tygodniowej wycieczce na Wyspach Kanaryjskich. Potem wszystko się popsuło.
Oskarżona opowiedziała sądowi, jak to Wojciech M. pokazał jej strony internetowe z „dopalaczami”. Mówił, że to całkowicie legalne od 18 lat tak, jak papierosy i alkohol. Była więc zdziwiona, gdy pewnego dnia zapukała do drzwi jej mieszkania policja w poszukiwaniu „dopalaczy”.
-To Wojciech M. zmusił mnie, abym dla niego sprzedawała te środki -broniła się w sądzie. Pieniądze przekazywałam na jego konto w banku lub dawałam mu do ręki. Byłam pod silnym wpływem partnera, który wmówił mi, że nie ma się czego bać, a gdy się opierałam, bił mnie, poniżał, wyrywać włosy, a w nocy wypędzał z mieszkania na ulicę.
Wyjaśnienia oskarżonej nie zawsze były precyzyjne i spójne. Kilka razy powiedziała, że z uwagi na upływ czasu, czegoś już nie pamięta.
-O pobicie i znęcanie się nade mną założyłam mu w sądzie w Opatowie sprawę z oskarżenia prywatnego przeciwko Wojciechowi M. -dodała.
Prowadzący sprawę sędzia zapytał, czy naprawdę oskarżona miała świadomość, że „dopalacze” są zakazane? Odpowiedziała, że nie miała.
-Na paczkach, które przychodziły z Holandii, było napisane, że środki te są dozwolone -twierdziła kobieta.
Wojciech M., zeznający w tej sprawie jako świadek stwierdził przed sądem, że nigdy nie namawiał Agnieszki O. do sprzedawania „dopalaczy”. Nigdy jej do tego nie zmuszał.
Wojciech M. przez kilka lat pracował w Holandii, gdzie zarobił trochę pieniędzy. Dziś ma dwa mieszkania: w Ostrowcu Świętokrzyskim i w Tarnobrzegu oraz dom w powiecie opatowskim. W Ostrowcu Świętokrzyskim wynajmował mieszkanie m.in. Agnieszce O. Według niego, to ona kupowała „dopalacze” przez Internet.
-Były to strony z adresem holenderskim – powiedział – ale „dopalacze” przychodziły w paczkach z Polski, a nie z Holandii.
Sędzia zapytał Wojciecha M. o sprawę sądową, jaką oskarżona wniosła przeciwko niemu o znęcanie? Wojciech M. odpowiedział, że to on, a nie Agnieszka O., wezwał policję do swego domu, bo to Agnieszka O. zrobiła mu awanturę. To on domagał się, aby policjanci usunęli ją z jego mieszkania. Oskarżona w odwecie powiedziała policjantom, że on ma w mieszkaniu „dopalacze”. Na koniec Wojciech M. wyjaśnił sądowi, że wycieczka na Kanary kosztowała ok. 4 tys. zł. Połowę za ten wyjazd zapłacił on, a połowę z własnych środków Agnieszka O.
24-latka z wyrokiem
Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim wymierzył Agnieszce O. karę łączną 1 roku pozbawienia wolności. Sąd zawiesił wykonanie tej kary na okres próby 3 lat. Zdaniem sądu, do handlu „dopalaczami” w Ostrowcu Świętokrzyskim rzeczywiście dochodziło, a oskarżona miała świadomość, że sprzedaż „dopalaczy” jest nielegalna. Trąbiły na ten temat media, zdarzały się przypadki zatruć, a nawet śmierci na terenie kraju. Wiedziała więc co ma w domu i czym handluje. Sama, zresztą, mówiła, że to są narkotyki. Była to działalność przestępcza, choć dochodowa. Oskarżona, handlując „dopalaczami”, co najmniej przewidywała możliwość popełnienia przestępstwa.
Dlaczego sąd zawiesił wykonanie kary pozbawienia wolności?
Uczynił to z uwagi na to, że młoda kobieta nie była dotychczas karana. Jednak zawieszając wykonanie tej kary, zdecydował o poddaniu jej pod dozór kuratora na okres próby, czyli 3 lat. Agnieszka O. ma też zakaz handlowania, w okresie próby, jakimikolwiek środkami, które mogłyby być uznane za „dopalacze”.
Obok kary pozbawienia wolności sąd orzekł łączną karę grzywny – w kwocie 4 tys. zł. Ponadto na mocy wyroku Agnieszka O. ma zapłacić 2,5 tys. zł nawiązki na rzecz organizacji Monar w Warszawie, niosącej pomoc osobom uzależnionym od narkotyków. Sąd orzekł także przepadek korzyści majątkowej w kwocie 5.365 zł, uzyskanej z tytułu sprzedaży „dopalaczy”. Wyrok jest nieprawomocny. Strony mogą wywieść od niego apelację do Sądu Okręgowego w Kielcach.
Groźne „dopalacze”
Używanie „dopalaczy” było przyczyną niejednej tragedii życiowej młodych ludzi także na naszym terenie. W dniu 17 lipca 2015 r., ok. godz. 5, oficer dyżurny ostrowieckiej KPP został powiadomiony przez załogę karetki pogotowia, że do szpitala został przewieziony 16-letni ostrowczanin z objawami zatrucia środkami odurzającymi.
-Policjanci wstępnie ustalili, że nastolatek zakupił „dopalacze” w Internecie -podkreśla kom. Ewa Libuda. Życie boleśnie obnażyło słabość polskiego systemu prawnego, który mimo podejmowanych prób, nie zdołał wyeliminować „dopalaczy”. Rynek był ciągle zasypywany nowymi produktami. Tę złowrogą działalność napędzał niesłabnący popyt i głupia ciekawość ofiar.
Przypominamy, że za posiadanie środków odurzających grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, natomiast za ich sprzedaż do 10 lat więzienia.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *