MPK wychodzi na prostą…

Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne wychodzi na prostą. W ubiegłym roku udało się zahamować spadek liczby pasażerów, poczynić pierwsze wewnętrzne inwestycje, a w styczniu 2017 r. spłacić ostatnią ratę zadłużenia sięgającego 1 mln zł wobec firmy zaopatrującej przez lata spółkę w paliwo.
-Na rynku przewozów osób robi się coraz ciaśniej. Przewoźników przybywa. Jak sobie radziliście w ubiegłym roku – pytam Jarosława Kateusza, prezesa spółki Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Ostrowcu Świętokrzyskim.
-Od trzech lat wyraźnie spadała sprzedaż biletów miejskich. W ubiegłym roku udało się wyhamować ten spadek. W porównaniu do 2015 r. sprzedaliśmy nieco mniej biletów, ale jesteśmy bliscy stabilizacji.
-W czasie ostatniego spotkania z radnymi mówił pan, że w 2016 r. chce spłacić zadłużenie poprzedników. Udało się?
-Ostatnią ratę spłaciliśmy w styczniu 2017 r. Uwierało nas coraz bardziej zadłużenie przekraczające 1 mln zł wobec wierzyciela, który przez lata dostarczał MPK paliwo. Co miesiąc przeznaczaliśmy na spłaty część naszych przychodów. Kwota podstawowa zadłużenia jest już uregulowana. Pozostały odsetki. Musimy spłacić jeszcze kilku mniejszych wierzycieli. Myślę, że stanie się to już w tym roku.
-Mimo spłaty zadłużenia, spółka zdołała w ubiegłym roku wysupłać nieco grosza na inwestycje?
-Zakupiliśmy w ubiegłym roku dwa autobusy niskopodłogowe i nowiutkiego BUSA, co do którego mamy plany związane z wyjazdami grup zorganizowanych po kraju, a może i do Pragi czy Wiednia. Udało nam też kupić serwer i oprogramowanie do niego, łącznie z programami finansowymi. Inwestycję tę oceniliśmy jako konieczną, bowiem od tego roku obowiązują nowe zasady rozliczania się. Poza tym, jeśli chcemy zmniejszyć zatrudnienie w administracji, należało zainwestować w informatyzację.
-Czy powiodła się zapowiadana restrukturyzacja zatrudnienia?
-Gdy przyszedłem do firmy, w administracji pracowało 30 osób, a dziś 21. Koszty osobowe zmalały i ma to odbicie w finansach fi rmy. Dzięki temu stać nas było na inwestycje. Nowsze autobusy, mniej awaryjne odciążyły warsztat, gdzie też można było zmniejszyć zatrudnienie.
-Ale to nie są nowe samochody. Każdy kierowca wie, że im pojazd jest starszy, tym koszty utrzymania wyższe?
-Kupujemy użytkowane autobusy z rynku niemieckiego. Tam 10-letnie pojazdy, średnio po przebiegu 400 -500 tys. km, wymienia się na nowe. Takie samochody, bez remontu silnika przejadą jeszcze kolejne 400, 500 tys. km. Samochody te są zabezpieczone antykorozyjnie. Ponieważ z komunikacji korzysta coraz więcej seniorów, ale też mamy z małymi dziećmi, więc systematycznie wymieniamy wysłużone Jelcze na autobusy niskopodłogowe.
-Jakim taborem dysponuje dziś MPK?
-Na 33 autobusy mamy jeszcze 9 wysokopodłogowych Jelczy, z czego 3 jeżdżą non stop na terenie Celsa Huta Ostrowiec, zatem nie są one w ruchu miejskim. Do tego trzeba dodać 2 wysokopodłogowe Solbusy. Pozostałe, to już autobusy niskopodłogowe. Codziennie wyjeżdżają z bazy na miasto 22 autobusy. Wozy niskopodłogowe stanowią obecnie ponad 80 proc. całego taboru. W przyszłym roku planujemy zakup w Niemczech kolejne 2 autobusy niskopodłogowe. Inwestycja ta automatycznie spowoduje wycofanie kolejnych dwóch Jelczy.
-Kiedy do Ostrowca przyjadą autobusy z unijnej koperty dla Trójmiasta nad Kamienną?
-W tym roku zapadną decyzje. Liczymy, że zostanie ogłoszony konkurs. Pewnie prezydent wspólnie z nami złoży wniosek. Dodam, że będą to strategiczne decyzje, jeśli chodzi o lokalną komunikację. Wreszcie ustawimy ją na właściwe tory. Dla mieszkańców będzie to ogromna jakościowa zmiana, bo nie chodzi tu tylko o nowe autobusy, ale o nowoczesną infrastrukturę, czyli informację dynamiczną pasażera, także elektroniczne bilety, zmianę wizerunku przystanków itp.
Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *