Piwo, chipsy i łomotanina…

Młodzi ludzie, w jednym z garaży przy ul. Bałtowskiej, zorganizowali prywatkę.
Z tego, co potem zeznawali w sądzie, była to prywatka przy piwie i chipsach.
Dwie prywatki
W zasadzie to chipsy były chyba ważniejsze, niż piwo, bo było ich pod dostatkiem i wszyscy je spożywali, a piwa było jak na lekarstwo. A kiedy piwa całkiem zabrakło, a na dodatek w trakcie tego biesiadowania usnął gospodarz, sproszeni na garażową prywatkę goście musieli radzić sobie sami. Wtedy to część towarzystwa udała się po piwo na stację paliw. I tak się zaczęło.
W tym samym czasie, również w rejonie ulicy Bałtowskiej, odbywała się druga prywatka. Jeśli tak można rzec, dużo bardziej dystyngowana, bo już nie tylko przy chipsach i piwie, ale jak przystało na 18. urodziny – z porządnym jedzeniem i w doborowym towarzystwie. Z materiałów śledztwa wynika, że w trakcie obu tych imprez, a w zasadzie blisko ich zakończenia, w rejonie ul. Bałtowskiej i Targowej, został pobity Michał P. Skradziono mu wówczas srebrny łańcuszek, który otrzymał w prezencie od swej dziewczyny, telefon komórkowy oraz 500 zł w gotówce. Pieniądze były prezentem z okazji jego 18. urodzin, które w tym dniu świętował. Za te pieniądze Michał P. planował ugościć swych przyjaciół w jednym z ostrowieckich lokali.
Bijatyka czy rozbój i bijatyka?
Do co najmniej dwóch bijatyk, z udziałem wielu młodych ludzi, doszło w dniu 4 maja 2013 r. Tak się bowiem złożyło, że uczestnicy obu tych imprez nagle weszli sobie w drogę. Z całą pewnością był to całkowity przypadek. Jedni wracali ze stacji paliw, gdzie dokupili brakującego im w piwa, by dalej imprezować w garażu, a drudzy szli do lokalu, by tam dokończyć grupowej celebracji 18. urodzin Michała P.
Zaczęło się od głośnej rozmowy Michała P. i jego dziewczyny, którą para prowadziła idąc chodnikiem. Słysząc tę rozmowę młodzi ludzie sądzili, że dziewczyna jest źle traktowana przez Michała P. i potrzebuje ich pomocy. Tak oto zaczęły się najpierw słowne zaczepki, a potem w ruch poszły pięści. Początkowy mały zatarg przerodził się w bójkę, przebiegającą w dwóch fazach. Polała się nawet krew z nosa. W sukurs tym, co stawali w obronie dziewczyny Michała P., ruszyła mocna grupa pod wezwaniem, w tym trzej oskarżeni. Wybiegli z garażu i stanęli naprzeciw Michała P., jego dziewczyny i jego dwóch kompanów. Role się odwróciły i teraz to koledzy Michała P. dali nogę przed zgrają napastników. Potem doszło do kolejnych rękoczynów,
a także do zaboru mienia. Natychmiast po tym zdarzeniu pojawiła się informacja, że jeden z nieletnich sprawców śmiertelnego pobicia studenta WSBiP – ŚP. Michała Waresiaka, był zamieszany w tę bijatykę. Zaczęto snuć najrozmaitsze przypuszczenia, bo nikt wówczas dokładnie nie wiedział, co się stało i o co tym razem poszło.
Sprawą tą zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Skarżysku -Kamiennej. Pół roku później akt oskarżenia trafił do sądu. Stało się to w dniu 30 listopada 2013 r. Prokurator oskarżył w nim czterech młodych mężczyzn w wieku od 20 do 25 lat – o popełnienie dwóch przestępstw. Po pierwsze – o rozbój (art. 280 par. 1 kk), a po drugie – o pobicie (158 par. 1 kk). Zdaniem oskarżyciela publicznego, oba te przestępstwa zostały popełnione przez czterech młodych ludzi – oczywiście w różnych konfiguracjach osobowych.
Przed ostrowieckim sądem
Proces o rozbój i pobicie Michała P. rozpoczął się w dniu 23 stycznia 2014 r. przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim. W jego toku zostali przesłuchani uczestnicy obu imprez, a także policjanci uczestniczący w działaniach operacyjnych.
Po niespełna dziesięciu miesiącach – w dniu 18 listopada 2014 r., przed sądem zostały wygłoszone mowy końcowe. Zdaniem prokuratora, czyny zarzucone sprawcom cechowała duża szkodliwość społeczna. Działali bowiem z chęci odwetu i zysku. Dodatkowo jeden z oskarżonych, jeszcze jako nieletni, dopuścił się czynu zabronionego – pobicia ze skutkiem śmiertelnym i jak mówiono, nie wyciągnął z tego właściwych wniosków. W ogłoszonym w dniu 19 listopada 2014 r. wyroku, czterej oskarżeni zostali uznani za winnych jednego przestępstwa – pobicia Michała P., a więc nie – jak chciała tego prokuratura – dwóch przestępstw, tj. rozboju i pobicia. Jeden z oskarżonych, odpowiadający wcześniej przed Sądem Rodzinnym i Nieletnich, jako nieletni wraz z dwoma innymi nieletnimi, za czyn zabroniony z użyciem przemocy (pobicie ze skutkiem śmiertelnym), w procesie o pobicie Michała P. został przez sąd karny skazany nieprawomocnie na karę 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Pozostałym trzem oskarżonym sąd karny wymierzył kary po 6 miesięcy więzienia z zawieszeniem ich wykonania na okres 3 lat. Tym samym ci trzej młodzi ludzie dostali od sądu szansę, którą powinni wykorzystać. Sąd orzekł wobec nich nieprawomocnie także kary grzywny w wysokości po 100 stawek po 20 zł każda.
Wszyscy czterej oskarżeni zostali przez sąd zobowiązani do naprawienia szkody w kwotach po 2 tys. zł od każdego z nich. Od nowa w sądzie Od tego wyroku została wywiedziona apelacja. Sąd Okręgowy w Kielcach uznał tę apelację i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.
Kolejny proces, przed sądem I instancji, toczył się przez cały rok 2016. W 2017 r. Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim kontynuował postępowanie w sprawie pobicia młodego ostrowczanina, badając niezwykle skrupulatnie wszelkie wątki tego zdarzenia. Przesłuchano wielu świadków, w tym zarówno uczestników prywatki w garażu, jak i prywatki w domu Michała P. Świadkowie potwierdzili w zasadzie to, co już wiedzieliśmy.
Sądowy przełom
Formalny przełom w tym procesie nastąpił w dniu 1 czerwca 2017 r., kiedy to przed sądem swoje zeznania złożył Jarosław S. Młody człowiek przyznał bowiem, że to on został, w odrębnym procesie, skazany za rozbój na Michale P. Dodajmy – za rozbój popełniony w dniu 4 maja 2013 r.
-To ja zabrałem łańcuszek i pieniądze, należące do Michała P. –powiedział przed ostrowieckim sądem.
Z uwagi na znaczny upływ czasu, jaki upłynął od bijatyki na ul. Bałtowskiej, Jarosław S. nie był w stanie przypomnieć sobie szczegółów zdarzenia z 2013 r. Sąd odczytał więc jego zeznania, złożone w toku śledztwa. Świadek je w całości potwierdził.
-Przyznaję, że brałem udział w tej bójce –powiedział przed sądem. Uderzyłem Pawła dwa razy. Działałem pod wpływem impulsu. Skradzionymi pieniędzmi z nikim się nie podzieliłem. W sprawie czterech młodych mężczyzn, oskarżonych o pobicie Michała P., Jarosław S. zeznawał jako świadek.
Blisko kolejnego wyroku
Niewątpliwie sprawa ta zbliża się do kolejnego, nieprawomocnego rozstrzygnięcia. Mam tu na myśli kolejny wyrok, który zostanie wydany przez sąd I instancji. Warto zaznaczyć, że będzie to już trzeci z rzędu wyrok, bo dwa poprzednie wydały sądy: I instancji – w Ostrowcu Świętokrzyskim i II instancji – w Kielcach.
Sądowe młyny
I jeszcze jedno – ten kolejny wyrok może nie zakończyć całej tej sprawy, gdyż także od tego kolejnego wyroku stronom będzie przysługiwała apelacja. Gdyby więc przyjąć, że i od tego, trzeciego już, wyroku zostanie wywiedziona kolejna, druga już apelacja przez którąś ze stron i że ta druga apelacja zostanie uwzględniona przez Sąd Apelacyjny, to kto wie, czy nie dojdzie do kolejnej powtórki tego samego procesu? No cóż, młyny sądowe mielą wolno, choć od razu wypada dodać, że nie ma tu winy sądu. Takie są przepisy. Nie sposób też mieć pretensje do stron, że do ostatka są niezadowolone z wyroku i że korzystają z dostępnych środków odwoławczych. Niestety, efekt jest taki, że tracimy cenny czas. Każdy bowiem kolejny proces to kolejne rozprawy, kolejne przesłuchania, kolejne zażalenia, koleje apelacje.
Jest też skutek uboczny tego wszystkiego – niezadowolenie opinii publicznej. A tam, gdzie pojawia się gniew ludu, tam wkracza polityka… A do polityki bez kija nie da się podjeść.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *