Wójt, ksiądz, urzędnicy, obywatele na jednej ławie

Przed Sądem Rejonowym w Opatowie trwa proces w sprawie „fałszowania” wyborów samorządowych w 2014 r. w gminie Tarłów.
Sąd przesłuchuje kolejnych świadków, ale końca tego wszystkiego na razie nie widać.
Dziewięcioro oskarżonych
Na ławie oskarżonych zasiada dziewięcioro mieszkańców gminy Tarłów. Agata D., Janusz G. i Kunegunda G., Dariusz L., Łukasz L., Anna P., Zdzisław P., Katarzyn W. i Lidia W. zostali oskarżeni przez Prokuraturę Rejonową w Staszowie m.in. o przestępstwa przeciwko dokumentom popełnione w związku z wyborami samorządowymi, w tym o dopisywanie do rejestru wyborców osób nieuprawnionych do głosowania, czyli takich, które nie zamieszkiwały na stałe w gminie Tarłów i poświadczanie nieprawdy.
Rodzice księdza – temat nr 1
W dniu 12 lipca 2017 r. zeznawali kolejni świadkowie. Tematem przewodnim, jeśli tak można powiedzieć, byli rodzice księdza i to, czy zamieszkują, czy też nie, na plebanii i czy w związku z tym mieli prawo uczestniczyć w wyborach.
-Informuję, że rodzice księdza nie zamieszkiwali u nas –zeznał świadek. Oni nie mieli prawa u nas głosować. Tyle razy już to powtarzałem, że teraz nic więcej nie powiem.
Sędzia Hubert Żmijewski uprzedził świadka, że grozi mu kara do 10 tys. zł w przypadku bezpodstawnego uchylenia się od udzielenia odpowiedzi na pytania sądu lub stron, chyba, że udzielenie odpowiedzi na któreś z pytań naraziłoby go na odpowiedzialność karną.
-Wiem wszystko o mieszkańcach swojej miejscowości –zeznał świadek. Wiem też, że rodzice księdza u nas nie mieszkają i że nie mają prawa u nas głosować. Padło pytanie radcy prawnego, Janusza Kłosa, obrońcy jednego z oskarżonych, , czy świadek wie, jak wyglądają rodzice księdza?
Świadek z rozbrajającą szczerością odparł, że nie. Widział ich tylko raz – dopiero podczas głosowania.
Świadek Ewa B. zeznała, że opiekuje się ciotką, która mieszka w pobliżu kościoła. Widywała tam zarówno księdza, jak i jego rodziców,, ale w sądzie nie była w stanie stwierdzić, czy oni tam są zameldowani i czy zamieszkują tam z księdzem stale? Świadek przyznała, że lubi księdza, bo dał jej trochę drewna do spalenia. Kilku kolejnych świadków zeznało, że widywali rodziców księdza, ale nie byli pewni, czy oni mieszkają na plebanii.
-Z mojego okna nie ma dobrej widoczności –tłumaczyła się świadek Małgorzata S. A poza tym ja nie znam rodziców księdza.
Część świadków skłaniała się  do drugiej opcji w tym temacie i twierdziła, że rodzice księdza nie mieszkają na plebanii.
-Należę do Kółka Różańcowego –zeznała świadek Halina S. Ksiądz nam nigdy oficjalnie nie przedstawił swoich rodziców. Nic mi nie wiadomo, by zamieszkiwali na plebanii.
Kolejna świadek zeznała, że księdza zna, ale nie wie, gdzie ksiądz zamieszkuje.
-Do kościoła chodzę rzadko – powiedziała – a mieszkam na końcu wsi. Ja się do polityki nie mieszam. Nie należę też do Kółka Różańcowego.
Pierwszy wyrok
Była przewodnicząca komisji wyborczej, która zaraz po wyborach na wójta gminy z 2014 r. poparła Protest Wyborczy, zeznała przed sądem opatowskim, że za sprawiedliwy uważa pierwszy wyrok sądowy, kwestionujący ważność wyborów i nakazujący ich ponowne przeprowadzenie.
-Sąd kielecki znalazł liczne uchybienia związane z wyborami w 2014 r. –zeznała świadek. Dotyczyły one m.in. udzielanych pełnomocnictw, braku pieczęci metalowej na dokumentach, a także udziału w wyborach osób nieuprawnionych.
Do świadka, zeznającego przed sądem w Opatowie, strony skierowały wiele szczegółowych pytań, w tym czy to prawda, że komisja wyborcza nie zgłosiła do protokołu żadnych zastrzeżeń bezpośrednio po wyborach? Świadek odpowiedziała z rozbrajającą szczerością, że tak rzeczywiście było.
Dla obrońców oskarżonych takie zachowanie było niepoważne.
Groźny pies
Wśród świadków była też pracownica urzędu gminy, która dzieliła pokój z oskarżonym Dariuszem L Zeznała, że w okresie wyborczym do urzędu przychodzili ludzie i pytali o Dariusza L.
-Wspólnie z Dariuszem L. wizytowałam osoby starające się o dopisanie do rejestru wyborców -mówiła. Pewnego razu, gdy Dariusz L. rozmawiał z jedną z osób, chcąc ustalić fakt zamieszkiwania pod danym adresem, komisja, w której ja uczestniczyłam, nie mogła wejść do domu, bo gospodarz nie zgodził się uwiązać groźnego psa.
Z obawy przed konsekwencjami bliskiego spotkania z bestią poprzestano na przeprowadzeniu rozmowy z gospodarzem przy plocie.
Ksiądz na ławie oskarżonych
Przed Sądem Rejonowym w Opatowie równolegle toczy się drugi proces, który również dotyczy „fałszowania” wyborów samorządowych w 2014 r. W tym drugim procesie występuje jedynie ksiądz jednej z parafii. Prokuratura Rejonowa w Staszowie zarzuciła mu, że pomógł dopisać do rejestru wyborców swoich rodziców. Zdaniem prokuratury, rodzice księdza nie mieszkali na terenie gminy i nie mogli wziąć udziału w wyborach. W tym drugim procesie także przesłuchiwani są świadkowie. Tak się składa, że bardzo często są to te same osoby, które znamy z procesu dziewięciu oskarżonych.
Wójt oskarżony
Wybory tarłowskie zdają się pożerać swe dzieci. Jak widać, dwa procesy to nie wszystko. Niebawem powinien rozpocząć się trzeci, bo także wójt, który dotychczas zeznawał w sądzie wyłącznie w charakterze świadka, a którego żona i synowa występują już w roli oskarżonych w „procesie dziewięciu”, za niedługo sam będzie musiał bronić swej niewinności z pozycji osoby oskarżonej. Jak informowałem, wójt został oskarżony przez prokuraturę kielecką m.in. o przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przy wyborach samorządowych w 2014 r. Do Sądu Rejonowego w Opatowie wpłynął już akt oskarżenia w tej sprawie.
-W dniu 30 czerwca 2017 r. Prokuratura Rejonowa Kielce – Zachód w Kielcach skierowała do Sądu Rejonowego w Opatowie akt oskarżenia przeciwko kolejnym 9 osobom, oskarżonym o przestępstwa związane z wyborami samorządowymi z 2014 r. –informuje prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Akt oskarżenia skierowany jest przeciwko funkcjonariuszom publicznym, tj. Leszkowi W. – wójtowi oraz Robertowi Cz. – sekretarzowi gminy, podejrzanym o przekraczanie uprawnień i niedopełnianie obowiązków przy sporządzaniu aktów pełnomocnictw wyborczych, poświadczenie nieprawdy w tych dokumentach i wyłudzenie na ich podstawie poświadczeń nieprawdy w kolejnych dokumentach wyborczych.
Pracownikowi Urzędu Gminy, Dariuszowi L., podejrzanemu o przekraczanie uprawnień poprzez poświadczenie nieprawdy w sporządzonych przez niego dokumentach, prokuratura zarzuca też wyłudzenie poświadczenia nieprawdy w dokumentach związanych z wpisaniem ustalonych osób do rejestru wyborców. Z kolei pięciu kolejnym oskarżonym prokuratura zarzuca użycie podstępu, w celu nieprawidłowego sporządzenia dokumentów wyborczych i dopuszczenia ich do głosowania w wyborach jako pełnomocników ustalonych wyborców. Jednej osobie zarzucono przywłaszczenie funkcji publicznej, tj. wykorzystanie błędnego przeświadczenia o pełnieniu funkcji funkcjonariusza publicznego i wykonania czynności związanej z jego funkcją poprzez sporządzenie oświadczenia potwierdzającego zamieszkanie na dokumencie do rejestru wyborców. Z tej całej grupy dwoje oskarżonych złożyło wnioski o wydanie wyroku skazującego i wymierzenie im kary bez przeprowadzania rozprawy, a są to w przypadku jednej osoby kara 3 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby wynoszący 1 rok, a w przypadku drugiej 4 miesięcy ograniczenia wolności.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *