Dawni wrogowie

Wójt gminy Tarłów broni się przed Sądem Rejonowym w Opatowie.
Prokuratura Rejonowa Kielce -Zachód w Kielcach zarzuciła mu m.in. przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przy wyborach samorządowych w 2014 r. W dniu 16 października 2017 r. prokurator odczytał akt oskarżenia przeciwko dziewięciu oskarżonym, wśród których jest wójt, sekretarz gminy oraz siedem innych osób.
Na sali sądowej nie zabrakło mediów – oprócz „Gazety Ostrowieckiej” była też telewizja, radio i Polska Agencja Prasowa. Sąd nie zezwolił na ujawnianie danych osobowych ani wizerunków oskarżonych.
2Jaki akt oskarżenia?
W dniu 30 czerwca 2017 r. Prokuratura Rejonowa Kielce – Zachód w Kielcach skierowała do Sądu Rejonowego w Opatowie akt oskarżenia przeciwko 9 osobom o przestępstwa związane z wyborami samorządowymi z 2014 r.
-Akt oskarżenia skierowany jest przeciwko funkcjonariuszom publicznym, tj. Leszkowi W. – wójtowi gminy Tarłów oraz Robertowi Cz. – sekretarzowi tejże gminy, podejrzanym o przekraczanie uprawnień i niedopełnianie obowiązków przy sporządzaniu aktów pełnomocnictw wyborczych, poświadczenie nieprawdy w tych dokumentach i wyłudzenie na ich podstawie poświadczeń nieprawdy w kolejnych dokumentach wyborczych –mówi prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Dariuszowi L., pracownikowi Urzędu Gminy w Tarłowie, podejrzanemu o przekraczanie uprawnień poprzez poświadczenie nieprawdy w sporządzonych przez niego dokumentach, zarzuca się też wyłudzenie poświadczenia nieprawdy w dokumentach związanych z wpisaniem ustalonych osób do rejestru wyborców. Pięciu kolejnym oskarżonym prokuratura zarzuciła użycie podstępu w celu nieprawidłowego sporządzenia dokumentów wyborczych i dopuszczenia ich do głosowania w wyborach jako pełnomocników ustalonych wyborców.
Jednej osobie zarzucono przywłaszczenie funkcji publicznej, tj. wykorzystanie błędnego przeświadczenia o pełnieniu funkcji funkcjonariusza publicznego i wykonania czynności związanej z jego funkcją poprzez sporządzenie oświadczenia potwierdzającego zamieszkanie na dokumencie do rejestru wyborców.
Z tej grupy dwoje oskarżonych złożyło wnioski o wydanie wyroku skazującego i wymierzenie im kary bez przeprowadzania rozprawy, a są to: w przypadku jednej osoby kara 3 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby wynoszący 1 rok, a w przypadku drugiej – 4 miesięcy ograniczenia wolności.
Za zarzucane oskarżonym czyny grożą kary do 5 lat pozbawienia wolności.
Wójt odmówił składania wyjaśnień
Wójt Leszek W. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Odmówił składania wyjaśnień, zgodził się udzielać odpowiedzi jedynie na pytania swoich obrońców.
-Już po raz szósty w swej karierze zawodowej zostałem odsunięty od sprawowania władzy w gminie –powiedział przed sądem. Po raz pierwszy miało to miejsce na początku lat 90., kiedy to wojewoda tarnobrzeski zdecydował się na ten krok po oskarżeniu mnie o to, że nalałem „Chwastoxu” do studni księdza. Ale to ksiądz osobiście mnie wówczas wybronił. Potem był drugi, trzeci i czwarty taki przypadek. Po raz piąty uczynił to Sąd Okręgowy w Kielcach tuż po wyborach w 2014 r. Ale Sąd Apelacyjny w Krakowie uchylił ten wyrok i wójt rozpoczął urzędowanie w gminie. Po raz szósty od urzędowania odsunęła wójta Prokuratura Rejonowa Kielce –Zachód w marcu 2017 r. -Jestem tu z powodów politycznych –powiedział Leszek W. To stowarzyszenie – moi wrogowie złożyli na mnie skargę do Ministra Sprawiedliwości. Prokuratura Rejonowa w Staszowie sprawdzała te same fakty, a nie dopatrzyła się mojej winy. Zrobiła to – na polecenie – prokuratura kielecka.
Wójt przypomniał, że stanowisko naczelnika gminy, a potem wójta, piastował z przerwami od blisko 35 lat. Nie w głowie mu więc było manipulować przy wyborach i tym samym zaprzepaścić swój dotychczasowy dorobek. Byłaby to niepowetowana strata na koniec jego zawodowego życia.

3
-Wcześnie byłem wójtem wywodzącym się z SLD, stąd też ci, którzy opuścili SLD, a przeszli do PiS, tak żarliwie mnie atakują –powiedział oskarżony.
Wójt zaprzeczył, by poświadczał nieprawdę, podpisując akty pełnomocnictw. W jego przypadku ani jedna osoba nie sfałszowała podpisu. Podpisywał je, gdyż nie budziły one jego wątpliwości. Nie działał podstępnie – akty pełnomocnictw dostarczał mu do podpisu jego pracownik. Wójt miał do niego pełne zaufanie. Nie było w tym żadnego partykularyzmu – nikogo nie pominięto, nikomu nie odmówiono. Podpis wójta został złożony nawet w przypadku tych osób, które otwarcie go nie popierały.
Wójt dodał, że zarzut niedopełnienia obowiązków jest nieprawdziwy i poprosił sąd o uniewinnienie.
Nie przyznaję się
Do winy nie przyznał się też sekretarz gminy. Zdecydowanie zaprzeczył aby przekroczył uprawnienia i nie dopełnił obowiązków przy sporządzaniu aktów pełnomocnictw wyborczych, nie poświadczał nieprawdy w tych dokumentach i wyłudzał na ich podstawie poświadczeń nieprawdy w dokumentach wyborczych.
-Upoważnienie do załatwiania spraw wyborczych miał nasz pracownik –zeznał Robert C. On miał pełnomocnictwo wójta, przeszedł przeszkolenie. On jeździł w teren, wszystko dokładnie sprawdzał. Ja podpisywałem akty pełnomocnictwa, gdy wójta nie było w urzędzie. Praktyka, którą stosowaliśmy, nie odbiegała od tej, jaka obowiązywała w sąsiednich gminach.
Wszystko na głowie informatyka
Najmłodszy z oskarżonych był początkowo jedynie informatykiem, ale z czasem dodano mu wiele obowiązków, w tym sprawy ewidencji ludności oraz wyborcze. Trzeba przyznać, że nie mógł narzekać na brak pracy, bo samych pełnomocnictw wyborczych musiał przygotować grubo ponad sto. Każdą sprawę trzeba było rozpoznać, pojechać w teren, rozmawiać z sołtysami i ludźmi. Niestety, ta katorżnicza robota nie przyniosła mu splendoru, ale same kłopoty. Żartobliwie można by rzec, że nie ma sprawy sądowej, tzw. wyborczej, w której by nie występował, czy to w charakterze oskarżonego, czy to świadka, czy to chłopca do bicia.
-Nie poświadczałem nieprawdy –stwierdził stanowczo przed sądem Dariusz L. Wykonywałem rzetelnie swoje obowiązki mimo, że wybory z 2014 r. były pierwszymi wyborami z Kodeksem wyborczym i nikt na dobrą sprawę nie znał się na wszystkich niuansach. Tak, popełniłem małe błędy, ale nie rzutowały one na odpowiedzialność karną, co najwyżej na odpowiedzialność dyscyplinarną.
Dariusz L. dodał, że nie był upoważniony do podpisywania aktów pełnomocnictw wyborczych. Robili to: wójt, a gdy nie było wójta – sekretarz gminy. Oskarżony nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, złożył obszerne wyjaśnienia przed sądem.
Inni nieobecni
Inni oskarżeni nie byli tego dnia obecni w sądzie. Takie mają prawo i z niego skorzystali.
Dziewięcioro oskarżonych i ksiądz
Wypada zauważyć, że przed Sądem Rejonowym w Opatowie trwa również proces w sprawie „fałszowania” wyborów samorządowych w 2014 r. w gminie Tarłów.
Na ławie oskarżonych zasiada dziewięcioro mieszkańców gminy Tarłów. Agata D., Janusz G. i Kunegunda G., Dariusz L., Łukasz L., Anna P., Zdzisław P., Katarzyn W. i Lidia W. zostali oskarżeni przez Prokuraturę Rejonową w Staszowie m.in. o przestępstwa przeciwko dokumentom, popełnione w związku z wyborami samorządowymi, w tym o dopisywanie do rejestru wyborców osób nieuprawnionych do głosowania, czyli takich, które nie zamieszkiwały na stałe w gminie Tarłów i poświadczanie nieprawdy.
Kolejną sprawą, która toczy się równolegle, jest proces przeciwko księdzu. Prokuratura Rejonowa w Staszowie zarzuciła mu, że pomógł dopisać do rejestru wyborców swoich rodziców. Zdaniem prokuratury, rodzice księdza nie mieszkali na terenie gminy i nie mogli wziąć udziału w wyborach.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *