Cóż to był za mecz… Znów 3:2 i siatkarski horror w ostrowieckiej hali!

Liga Siatkówki Kobiet. *KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Poli Budowlani Toruń 3:2 (19:25, 18:25, 25:22, 25:19, 17:15).


KSZO: Biedziak (4), Stroiwąs (3), Miros (21), Skrzypkowska (13), Soter (6), Łyszkiewicz (10), Pawlikowska (libero) oraz Szałankiewicz (8), Wańczyk (4), Markiewicz (libero), Gryka i Wojtowicz (6). Trener: Adam Grabowski.

Budowlani: Ściurka (10), Lewandowska (8), Wójcik (5), Ryznar (4), Cvetanović (25), Hatala (16), Nowak (libero) oraz Kavalenka (1), Jasińska, Szczygłowska (libero) i Bałucka (5). Trener: Mirosław Zawieracz.

MVP: Katarzyna Szałankiewicz.

Sędziowali: Aleksandra Szydełko – Bartłomiej Baniak.

Widzów: 540.

O grze naszych pań w dwóch, pierwszych setach chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Ostrowczanki wyraźnie ustępowały niczym specjalnie nie wyróżniającym się toruniankom i to w każdym elemencie gry. Słabiej prezentowały się zarówno w grze na siatce, jak i w obronie. Blok Budowlanych zatrzymywał na dodatek wiele ataków i wynik 0:2 nie mógł dziwić.
Okazało się, że w przerwie spotkania w szatni ostrowieckiego zespołu było nadzwyczaj spokojnie. Przynajmniej tak mówi nasz szkoleniowiec. Tak, czy siak po wznowieniu gry oglądaliśmy już zupełnie inną drużynę KSZO.
W III i IV secie podopieczne trenera Adama Grabowskiego wysoko prowadziły, choć w trzeciej partii nie ustrzegły się przestoju w grze, gdy ze stanu 20:13 rywalki doprowadziły do remisu. Ostrowieckiemu zespołowi udało się na szczęście doprowadzić do tie-breaka. Duża w tym zasługa Katarzyny Szałankiewicz, która mimo kontuzji i złamanego palca dała dobrą zmianę, uspokoiła grę ostrowczanek, świetnie radząc sobie przy tym na przyjęciu i w ataku. Przyjmująca KSZO podkreśla, że faktycznie poziom meczu nie był zadowalający, ale w tej fazie rozgrywek liczy się przede wszystkim wynik. Trener Budowlanych mówi, że jego podopieczne w tej fazie meczu wyłączyły myślenie, bo sądziły, że jak nie uda się im zamknąć spotkania po 3, to po 4 setach na pewno. Stało się inaczej, a rozgrywająca i kapitan Budowlanych Marta Wójcik wprost twierdzi, że przegrały wygrany mecz.

Tie-break był jednak szalenie emocjonujący. Najpierw KSZO objął wysokie prowadzenie 4:1, by na zmianę stron schodzić przegrywając 6:8. Potrafił jednak odrobić straty i wyjść na prowadzenie 11:9 i przy stanie 14:12 mieć dwie piłki meczowe w górze. Torunianki jednak najpierw wyrównały, a później same miały meczbola. Przy stanie 14:15 trzy kolejne akcje wygrały ostrowczanki, które mogły odetchnąć, bo uratowały cenne, dwa punkty i awansowały w tabeli na 9 pozycję.
Oba zespoły zagrały podobnie w ataku. Tym elementem KSZO zdobył 58, a Budowlani 55 pkt. Słabiej, niż zwykle nasz zespół spisywał się w grze blokiem. Ostrowczanki wywalczyły nim 11 przy 16 pkt. torunianek. Uwaga, tak KSZO, jak i Budowlani zaliczyli sporą liczbę błędów własnych – KSZO aż 32, a ekipa z miasta Kopernika 29. Z kolei KSZO posłał 6 asów serwisowych, a Budowlani 3.

tab1

Print Friendly, PDF & Email

4 thoughts on “Cóż to był za mecz… Znów 3:2 i siatkarski horror w ostrowieckiej hali!

  • 16 marca 2018 at 21:58
    Permalink

    Brawo dziewczyny !!! Tylko nie róbcie takich horrorów, z Krakowem da się wygrać tylko trzeba zagrać lepiej niż z Toruniem. Brawo Ania Miros, 21 punktów.

    Reply
  • 16 marca 2018 at 22:08
    Permalink

    dajcie pokoj. !!!! z Toruniem takie fikołki !!! Powinno byc 3-0
    mysle ze Dziewczyny co by potwierdzic ze ten spadek formy to nie ‘foch o sciane’ musza zapunktowac z Krakowem zdecydowanie !!1
    Juz dawno nie bylo meczu typu wow

    Reply
  • 17 marca 2018 at 09:15
    Permalink

    szkoda tego 1 punktu ale….
    No i w naszym trenerze było widać chęć do walki – brawo.

    Reply
  • 17 marca 2018 at 12:08
    Permalink

    Zwycięzców się nie sądzi więc naszym siatkarkom należą się gratulacje za zwycięstwo.Mam nadzieję ,że te dwa punkty przyczynią się do utrzymania w lidze bo patrząc na tabelę każdy punkt jest na wagę złota a układ spotkań jest taki ,że w każdym meczu można i trzeba punktować .Wczorajszy mecz to horror piaty set rozgrzał wszystkich do białości zwłaszcza od stanu 14:12 do 14:15 na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *