KSZO to kolos na glinianych nogach

Nasze kluby sportowe, mające w nazwie KSZO, zorganizowały konferencję prasową.
Prezesi sporo mówili o sukcesach w minionym sezonie, ale przede wszystkim o niewystarczających środkach finansowych na to, by zespoły ligowe, które zakończyły sezony na finansowym minusie, nie tylko podnosiły poziom, ale przede wszystkim w ogóle funkcjonowały. Klubom grozi wręcz finansowa zapaść, niepewny byt sportowy i organizacyjny i to w przeddzień 90-lecia KSZO. Na konferencji obecni byli radni miejscy i powiatowi oraz licznie zebrani trenerzy i kibice.
-KSZO trwa dzięki kolejnym pokoleniom sportowców, kibiców i działaczy od prawie 90 lat – mówił na początku konferencji prezes KSZO, Piotr Dasios. – Łączy nas tradycja i historia, ale przede wszystkim dobro sportu, które dziś – w niepewnej sytuacji finansowej – nabiera szczególnego znaczenia.

Sporo tych sukcesów
Faktycznie, nasz klub ma się czym pochwalić. Pięściarze KSZO zdobyli w tym roku dwa złote i dwa brązowe medale krajowych championatów, docierając do 11 ćwierćfinałów mistrzostw Polski. Pięściarski KSZO jest piątym klubem seniorskim w Polsce. Waterpoliści dorzucili dwa złote medale mistrzostw Polski w kategoriach U-13 i U-15 oraz 5 miejsce juniorów. Dla siatkarek, które zajęły 9 miejsce w ekstraklasowej Lidze Siatkówki Kobiet i piłkarzy ręcznych KSZO Odlewnia, którzy uplasowali się na 7 pozycji w pierwszoligowych rozgrywkach, w warunkach permanentnych braków fi nansowych, były to najlepsze sezony w historii ligowych startów. Piłkarze KP KSZO 1929, którzy początkowo mieli tylko utrzymać się w III lidze, zajęli w rozgrywkach 3 miejsce. Nasi działacze są zgodni, że te sukcesy, to świetna promocja Ostrowca na ogólnopolskich arenach.
Kluby w finansowej pułapce

-Sytuacja nie jest różowa, ale wierzę w to, że wystartujemy w piątym sezonie siatkarskiej ekstraklasy i zajmiemy jeszcze wyższą pozycją – podkreśla prezes siatkarskiego KSZO, Mariusz Rokita. –Bez względu na sytuację finansową, prowadzimy rozmowy z kilkoma trenerami, z których ten, którego wybierzemy, zbuduje drużynę. Jest na to czas, bo rozgrywki rozpoczynają się dopiero w listopadzie, ale bez pieniędzy to się nie uda. Przejmowałem klub w październiku ubiegłego roku, kiedy była dramatyczna sytuacja finansowa, bezwład organizacyjny po rezygnacji poprzedniego prezesa, a trenujące zawodniczki chciały wyjechać z Ostrowca. Jaka jest obecna sytuacja? Wysłałem do Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej dwa druki ze zgłoszeniami zespołu do rozgrywek ligowych i pucharowych. To tylko tyle… Teraz trwa najważniejszy proces licencyjny. Nie wiem, czy otrzymamy licencję, bo wymaga to braku zaległości finansowych w stosunku do instytucji publiczno- prawnych, ZUS i US, a także i zawodniczek. Niestety, te zaległości są i to znaczące. Zawodniczkom jesteśmy winni za miniony sezon wypłatę pensji za dwa miesiące. To około 240 tys. zł, a zaległości wobec siatkarek sięgają kilku sezonów. Zasada jest taka, że licencję otrzyma zespół, który pod względem zaległości jest czysty. Jeśli te zaległości nie zostaną pokryte, to ja nie podpiszę kolejnych druków licencyjnych. Na razie nie widać dróg wyjścia z kłopotów finansowych. W ubiegłym sezonie nie otrzymaliśmy 200 tys. zł od sponsora tytularnego rozgrywek i to też odbiło się na sytuacji finansowej klubu. Po sezonie KSZO opuścił trener, który znalazł nową pracę. Prowadzimy rozmowy z wieloma osobami dobrej woli, ale te rozmowy z każdym dniem są coraz trudniejsze. Chyba nie ma w Ostrowcu takich pieniędzy, które zagwarantowałyby rozwój naszej drużyny.
-Powoli korzystamy z nowoczesnych form marketingu sportowego – mówi wiceprezes KSZO ds. piłki ręcznej, Karol Szewczyk. -Przykładem jest utworzenie Klubu Biznesu KSZO. Kłopoty finansowe naszej sekcji rozpoczęły się jeszcze w trakcie sezonu. Zaplanowaliśmy m.in. wpływy z planowanej promocji powiatu ostrowieckiego poprzez piłkę ręczną, ale tego wsparcia nie otrzymaliśmy. Obecnie zalegamy zawodnikom z wypłatami. Dwóch z nich, mam tu na myśli Daniela Goliszewskiego i Jakuba Bulskiego, już opuściło KSZO. Nie wiemy, jakim budżetem będziemy dysponowali, a od tego uzależnione jest podpisanie umowy z nowym trenerem i zawodnikami. Jesteśmy w takiej sytuacji, że to już ostatni dzwonek na konkretne decyzje, ale z takim budżetem, jak mamy, bardzo ciężko będzie nam stworzyć kadrę i utrzymać się w I lidze, bo grać będziemy musieli wychowankami, zawodnikami niedoświadczonymi i na dorobku. Rozpoczęliśmy rozmowy z potencjalnie nowym trenerem i zawodnikami, ale na to, by grać w I lidze dobrym składem, nie mamy obecnie szansy.

-Nasz budżet roczny zamyka się w niespełna milionie złotych, z których 200-250 tys. zł przeznaczamy na szkolenie młodzieży – mówi prezes KP KSZO 1929, Maciej Kozicki. –Rywalizację w lidze przegraliśmy z dysponującą dwukrotnie wyższym budżetem Resovią Rzeszów i posiadającym czterokrotnie wyższy budżet Motorem Lublin. Mamy młodą, ambitną drużynę, która wzmocniona 2-3 doświadczonymi graczami jest w stanie w nowym sezonie włączyć się do walki o II ligę. Bez pieniędzy jednak pewnych spraw się nie przeskoczy, a to, w jaki sposób udało się zbudować zespół w rundzie wiosennej, może zostać bezpowrotnie zaprzepaszczone. Jako klub mamy bowiem pewne zobowiązania wobec piłkarzy. Tymczasem jest tak, że finansowanie gminy na początku roku jest wyższe, aniżeli na II półrocze, kiedy zaczynamy sezon. Wzmocnienie naszego klubu kwotą nawet 300 tys. zł w II półroczu stawia nas na poziomie fi nansowym takich klubów, jak MKS Trzebinia, Spartakus Daleszyce, czy Wisła Sandomierz. Nie będę w stanie zatrzymać kilku zawodników, którzy stanowili trzon drużyny i dawali jej jakość.
Samorządy, a polityka
-Wartością naszych klubów są ludzie, ich pasja i serce dla KSZO – mówi prezes Piotr Dasios. – Nie przeżylibyśmy jednak, gdyby nie wsparcie gminy Ostrowiec i prezydenta Jarosława Górczyńskiego. Kluby siatkarski, piłki ręcznej i piłkarski otrzymały dotacje z gminy sięgającą blisko 2 mln zł netto. Gmina dodatkowo za darmo udostępnia im obiekty sportowe, dokładając w ten sposób 1 mln zł. Z kolei sponsorzy, stowarzyszenia i organizacje wsparły te trzy kluby kwotą niespełna 900 tys. zł netto. Z żalem odnotowuję, że Starostwo Powiatowe, które niegdyś przeznaczało na sport nawet 1 mln zł, przeznaczyło w minionym sezonie na dwa kluby zaledwie 96 tys. zł. Nie pomogły z naszej strony rozmowy ze starostą Zbigniewem Dudą i interpelacje radnych powiatowych. Wychodzi na to, że nie interesuje się losami klubu. Nie rozumiem tego.


-Uważam, że polityka w klubie nigdy nie odgrywała jakiejś roli – mówi Piotr Dasios. -Klub skupiał w swych szeregach ludzi z różnych opcji, ale zawsze najważniejszy był dla nich sport. Dziś też nie patrzymy na legitymacje partyjne.
-Nie ma sesji Rady Powiatu Ostrowieckiego, na której nie wspomniałbym i nie interpelowałbym na temat wsparcia sportu ze strony starostwa – mówi radny Łukasz Dybiec, wiceprezes KSZO ds. boksu. Nie otrzymaliśmy jako klub nawet wsparcia z puli zaplanowanych na ten rok wydatków budżetowych samorządu powiatowego, a prezesi klubów na rozmowę ze starostą czekali po kilka godzin. Są pieniądze na propagandę i pseudo-czasopisma oraz promocję niektórych osób, a nie ma na sport… To hańba! Jeśli nie otrzymamy finansowego wsparcia od starostwa, na które z racji osiąganych wyników zasługujemy, a gmina nie zwiększy dotychczasowego finansowania, to celem klubu będzie jedynie przetrwanie. Jeśli sytuacja finansowa klubu nie polepszy się, to start siatkarek w Lidze Siatkówki Kobiet będzie zagrożony, zespół piłkarzy ręcznych będzie grał wychowankami, nie wspominając już o piłce nożnej. W efekcie na 90-lecie KSZO możemy mieć pogrzeb trzech dyscyplin sportowych.


Rozdamy sportowcom i działaczom odznaczenia i rozejdziemy się do domów. Wiem, że nikogo, ani sportowców, ani działaczy, ani kibiców nie może to satysfakcjonować w żaden sposób, ale takie jest realne zagrożenie. KSZO dziś jest kolosem na glinianych nogach.
Łukasz Dybiec poinformował, że kibice wciąż składają podpisy pod petycją o finansowanie sportu przez władze powiatu. Dotychczas zebrano pod petycją ponad 1200 podpisów.
Biznes niechętny sportowi
– Sama gmina wraz z wiernymi od lat sponsorami nie jest w stanie utrzymać sportu – mówi prezes, Piotr Dasios. –Trudno nam jednak przekonać do wsparcia klubu biznesmenów, którym nawet się nieźle powodzi w interesach. Przecież oni i ich pracownicy także mieszkają w Ostrowcu. Chciałbym, aby zmienili swoje myślenie, bo KSZO nie jest naszą, mam tu na myśli zarząd, własnością. Chciałbym też, by wzięli na siebie taką społeczną odpowiedzialność za to, że tworzymy jedną społeczność i jeden KSZO. Mieszkańcy nie tylko żyją pracą. Poza tym, jeśli upadną dyscypliny, które prezentuje KSZO, to i dzieci bez należytych wzorców nie będą się garnęły do ich uprawiania.
-Faktycznie, takiej sytuacji w ostrowieckim sporcie jeszcze nie było – mówi prezes Stanisław Bobkiewicz, honorowy prezes klubu piłkarskiego KSZO. -Polityka zniszczyła klub i sport w Ostrowcu. Kiedyś już to przeżywałem, kiedy graliśmy w I lidze. Przyszła nowa władza i spadliśmy do II ligi. Wtedy też kibice chodzili z petycją. Później nikt nie chciał ratować klubu przed spadkiem z II ligi, bo zwyciężyła opcja fuzji z klubem z Bodzechowa. Potrzebne są rozmowy o sporcie, tym wyczynowym i tym uprawianym przez dzieci, bez względu na to, jaką kto reprezentuje opcję polityczną. Każdy w Polsce podkreśla, że nie ma takiego 70-tysięcznego miasta w Polsce, by posiadał takie obiekty sportowe. Nie ma jednak współpracy między miastem, a powiatem, a przedsiębiorcy to widzą. Dlatego mówią, że dopóki tej współpracy nie będzie, nie zaangażują się w finansowanie sportu. Wszyscy musimy zmusić więc władze, by siadły przy jednym stole i zaczęły dialog o sporcie.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *