To „Wstręt”. Duma z wystawy Moniki Misztal! (zdjęcia)

O Monice Misztal przed laty, kiedy uczęszczała do ostrowieckiego Ogniska Pracy Pozaszkolnej prowadzonego wówczas przez nieżyjącego już Kazimierza Bąka. mówiono „cudowne dziecko malarstwa”. Dziś swą wystawą „Wstręt” w Biurze Wystaw Artystycznych udowadnia, że to stwierdzenie nie było, nic, a nic przesadzone.

– Jej artystyczne dokonania, wyróżnienia oraz wyrobiony styl, a także zainteresowanie twórczością koneserów sztuki sprawia, że możemy być dumni, iż Monika Misztal jest nasza- mówiła podczas wernisażu dyrektor BWA, Jolanta Chwałek. -Jej prace mieliśmy możliwość oglądać na wystawach zbiorowych, dziś przyszła kolej na pierwszą prezentację indywidualną.

Zdaniem dyrektor BWA, wyróżnikiem prac autorki są zarówno kolorystyka, ale również emocje utrwalone na płótnie.

-To malarstwo prawdziwe, głębokie i przetrawione- mówi Jolanta Chwałek. -Jak przystało na prawdziwą sztukę wzbudza ona emocje.

Monika Misztal, artystka, malarka: -Ta indywidualna wystawa w ostrowieckim BWA to spełnienie moich marzeń z czasów gdy jeszcze, jako dziecko, uczęszczałam do ogniska plastycznego.  Chciałam na tych pracach pokazać nieco inną stronę naszego życia, tę którą chcemy ukryć, aby na zewnątrz nie było żadnych brudów. Uważam, że po części się to udało. W kolejce czeka kolejny cykl „Wstyd”, oba będą się wzajemnie uzupełniać. To są tzw. dość niewygodne tematy.

Jak podkreśla Artur Bartkiewicz, kurator wystawy, Monika Misztal tworzy swe prace malarskie w sposób impulsywny, całkowicie zatracając się w tym procesie, którego efektem są komplementarne względem jej postawy twórczej obrazy. Energiczne ruchy budują grubą warstwę malarskiej tkanki, zaś dukt pędzla meandruje po powierzchni wizualnych przedstawień. Malarstwo jest dla Misztal naturalnym rodzajem mowy, dzięki któremu stworzone przez nią obrazy ustanawiają umowną płaszczyznę porozumienia. Artykułowane w ten sposób komunikaty odkrywają przed odbiorcą sferę doświadczeń, do których wizualna reprezentacja w postaci obrazów artystki w umiejętny sposób go przybliża, wystrzegając się jednocześnie zbytniego zbliżenia się do istoty rzeczy, jak i nadmiernego od niej oddalenia.

– Monika w tych pracach skrywa siebie, a równocześnie przed obcujących z jej twórczością się obnaża- akcentuje Artur Bartkiewicz. Nic dziwnego, że jej obrazy są w kolekcji Andy Rottenberg, uważanej za guru w polskiej sztuce wystawienniczej. Musimy być dumni z Moniki, bo jej dokonania są niezwykłe.

Prezentacje „Wstyd” stanowią obok premierowych prac powstałych z myślą o wystawie, także nieco wcześniejsze dokonania artystki.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *