Optymizm trenera Marcina Wróbla

Kadra trzecioligowych piłkarzy KP KSZO 1929 jest już praktycznie zbudowana.
-Na pewno mam już ten komfort pracy, bo mam praktycznie do dyspozycji wszystkich zawodników, których chciałem – mówi trener, Marcin Wróbel. –W każdym ze sparingów gramy o to, by wygrywać, bo w ten sposób rosną morale i rośnie wiara w to, w co i jak chcemy grać. Piłka nożna jest jednak grą błędów i na razie je popełniamy tak, jak w meczu z Bronią Radom, do którego przystąpiliśmy jeszcze bez należytej świeżości, bo sporo mieliśmy w minionym tygodniu zajęć siłowych. Rzecz w tym, by wyciągnąć z nich wnioski tak, by było ich w następnych meczach jak najmniej. Jestem zbudowany postawą drużyny od pierwszego dnia przygotowań do sezonu. Chłopcy ciężko pracują. Cieszę się, że wyleczyli także urazy. Jakub Kapsa i Kamil Łokieć już wrócili do gry, a Dominik Cheba rozpoczyna normalne zajęcia treningowe. Słowem, z optymizmem patrzę w przyszłość.
Wszystko wskazuje na to, że ciężar gry w nowym zespole, prowadzonym przez Marcina Wróbla, wezmą wychowankowie z rocznika 1996, który niegdyś z powodzeniem występował na boiskach Centralnej Ligi Juniorów. Mam tu na myśli Piotra Jedlikowskiego, Kamila Bełczowskiego, Damiana Mężyka, Dominika Chebę, Patryka Chebę.
-Nie ukrywam, że bardzo cieszę się z tego powodu – podkreśla M.Wróbel. –Prowadziłem ich w zespołach juniorskich i mam jakąś cegiełkę w doprowadzeniu ich do tego poziomu. Faktycznie, teraz to od nich zaczyna się ustalanie składu na najbliższy mecz. Mam satysfakcję, że mogę pracować z grupą żądnych sukcesów piłkarzy. Jestem całym sercem za nimi i jestem też przekonany, że i oni wskoczą za mną w ogień. Chyba buduje się w naszym klubie coś fajnego, bo chłopcy się dogadali nie tylko z władzami klubami, ale i sami ze sobą, skupiając się na treningach i pierwszym meczu sezonu.
Trener Marcin Wróbel nie ukrywa, że chciałby jeszcze do szerokiej kadry włączyć młodszych piłkarzy.
-Niektórzy z zawodników, nie chcę wymieniać konkretnych nazwisk, z którymi rozmawiałem pod kątem gry w KSZO, nie podjęli nawet rękawic i jestem tym przygnębiony – mówi nasz szkoleniowiec. –Zadowalają się grą w niższych ligach. Cóż, z drugiej strony to jest ich życie…
-Chciałbym jeszcze, abyśmy przed ostatecznym zamknięciem kadry mieli jeszcze jakieś alternatywne ustawienie w przedniej formacji – mówi M.Wróbel.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *