Problem z sąsiadem

Jak można mieszkać w mieszkaniu, które ma pogięte drzwi wejściowe –mówi kobieta. To ja sobie odjęłam od ust, żeby kupić i zainstalować nowe drzwi, a ktoś, kto je zniszczył i został za to skazany wyrokiem sądu, śmieje mi się w twarz, bo do dziś nie zapłacił mi ani grosza za to, co zrobił.
Opisując problem z sąsiadem czytelniczka powiedziała, że chodzi o zniszczenie jej drzwi, co było przedmiotem policyjnego dochodzenia i zakończyło się w dniu 24 stycznia 2018 r. wyrokiem sądowym w sprawie o wykroczenie.
-W dniu 5 grudnia 2017 r., ok. godz. 11, sąsiad będąc po wpływem alkoholu, kopał w drzwi wejściowe, czym zakłócił spokój i umyślnie spowodował uszkodzenie w dolnej części metalowych drzwi –dodała czytelniczka. Powstałe uszkodzenia oszacowano na kwotę 200 złotych. Jest to wykroczenie z art. 51 par. 1 i art. 124 par. 1 Kodeksu wykroczeń.
Sąd uznał jej sąsiada za winnego zarzucanego mu wykroczenia i wymierzył mu karę 1 miesiąca ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin.
Jak łatwo się domyślić, wyrok sądowy niczego nie rozwiązał. Przeciwnie – od tego czasu, tlący się podskórnie konflikt, rozpalił się na dobre.
-Nic mu nie robią, a zatem nic dziwnego, że on się tak nadal wobec mnie zachowuje –mówi kobieta.
Jak to się stało, że sąsiedzi z tego samego piętra bloku są uwikłani w całkiem niepotrzebny konflikt?
-On chciał malować moje mieszkanie –mówi kobieta. Umówiłam się z chłopakiem z rodziny mojego brata, że pomaluje moje mieszkanie. Nie wiedziałam jednak, że on stał się pijakiem. Mój syn jest dyrektorem banku, córka na stanowisku, ja się nie interesuję alkoholikami. Od 14 lat jestem wdową, dzieci wyuczyłam, chciałabym trochę odpocząć. Otóż ten chłopak z mojej rodziny umówił się z sąsiadem, że razem pomalują mi mieszkanie. Jeszcze nie zaczęli roboty, a już zażądali ode mnie flaszki. „Będzie flaszka, bo ja tu mam malować” –usłyszałam od sąsiada. Ja obu wypiep… z domu. I od tamtej pory mam kłopot. Długo o tym córce nic nie mówiłam, bo nie chciałam jej denerwować.
Czytelniczka mówi, że zostawiono ją samą sobie i że nikt nie chce jej pomóc w wyegzekwowaniu tych dwustu złotych, które Sąd przysądził od sprawcy za zniszczenie drzwi. Najgorsze jest to, że nie tylko inni widzą tę bezradność Systemu, ale i sam sprawca, który ma podobno za co wypić, a potem głośno się zachowuje.
Przyznam, że kilka razy próbowałem spotkać się z drugą stroną tego konfliktu, by poznać inną stronę tego samego medalu i może spróbować nakłonić obie strony do pogodzenia się, rozpoczęcia lepszego życia w zgodzie, ale mi się to nie udało. Drzwi sąsiada czytelniczki, zlokalizowane na tej samej klatce schodowej, były zawsze zamknięte.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *