Porażka piłkarzy KSZO w meczu z Avią. Trzeba przełknąć tę gorzką pigułkę

*KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – Avia Świdnik 0:1 (0:0).


0:1 – Krystian Mroczek, 48 min.

KSZO 1929: Zacharski – D.Cheba, Kardas (56.Burzyński), Mężyk, P.Cheba – Ziółkowski (56.Madej), Dybiec, Puton (75.Kapsa), Smuczyński (70.Bełczowski), Łokieć – Grunt (56.Dziadowicz). Trener: Marcin Wróbel.

Avia: Wójcicki – Jarzynka, Drelich, Mroczek, Głaz, Mater, Maluga (81.Ozimek, 90.Lusiusz), Szymala (63.Partyka), Koczon (35.Białek), Mykytyn, Prędota (68.Szpak). Trener: Dominik Bednarczyk.

Żółte kartki: Mężyk, Łokieć – Głaz, Szymala.
Sędziował: Konrad Tomczyk (Jarosław).

Avia to nasz odwieczny rywal, z którym różnie nam się wiodło. W tym sezonie świdnicka drużyna jeszcze nie wygrała, toteż spodziewaliśmy się dobrego meczu, bo obu zespołom zależało na komplecie punktów.
Tym razem trener Marcin Wróbel wypuścił na plac gry nieco odmienioną kadrowo jedenastkę. Od pierwszych minut zagrali Kacper Ziółkowski, a przede wszystkim Bartłomiej Smuczyński, który wchodząc dotychczas w II połowach znacznie ożywiał grę pomarańczowo – czarnych.
I połowa spotkania z Avią była wyrównana, ale używając terminologii pięściarskiej, to był remis ze wskazaniem na KSZO. Dlaczego? Otóż w 43 min. Michał Grunt otrzymał idealne podanie i znalazł się sam na sam z bramkarzem Avii. Taką „setkę” powinien wykorzystać, ale tak się nie stało. W idealnej sytuacji kopnął piłkę zbyt lekko, a ta o pół metra minęła światło bramki.
W przerwie nasi kibice o niczym innym nie dyskutowali, jak o słabszej skuteczności naszego zespołu, który sytuacje na strzelenie gola i przywiezienie wyjazdowego zwycięstwa miał już w końcówce meczu z Orlętami.
Tymczasem w 48 min. wszelkie tego typu dywagacje kibiców i rodzimych alchemików piłki nożnej trzeba było odłożyć w czasie, bo nasza drużyna straciła gola. Stało się to po kontrze. Konrad Zacharski co prawda obronił strzał po ziemi Piotra Prędoty, ale przy solidnej dobitce pod samą poprzeczkę Krystiana Mroczka nie był już w stanie nasz bramkarz nic zrobić.
Przez pół godziny trwała ofensywa KSZO, zmierzająca do zmiany wyniku. Najbliższy wyrównania był Kamil Łokieć. Po strzale Mateusz Madeja piłka spadła po jego nogi. Nasz pomocnik oddał ładny strzał, ale trafił w poprzeczkę. Niezliczone ataki naszego zespołu i wrzutki na pole karne rywali padały łupem albo obrońców, albo golkipera ze Świdnika. Nie byliśmy w stanie przebić muru defensywy Avii!
I tak, w trzecim meczu sezonu nasza drużyna poniosła pierwszą porażkę. Dyskusja kibiców z przerwy spotkania o problemach naszej drużyny z finalizowaniem akcji ofensywnych zapewne stanie się przedmiotem wnikliwej analizy trenera Marcina Wróbla i całego sztabu szkoleniowego KSZO.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *