Goście z suszem. Jest skrucha

Wieczorem 9 listopada 2017 r., w Ostrowcu Świętokrzyskim na jednej z ulic, policjanci zatrzymali do kontroli samochód osobowy marki Opel.
W pojeździe znajdowało się trzech młodych mężczyzn, a także znaczna ilość narkotyków. W dniu 6 sierpnia 2018 r. sprawa znalazła się na wokandzie Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim.
To nie był przypadek
Policjanci od pewnego czasu podejrzewali, że właśnie ci trzej mężczyźni mogą trudnić się narkotykowym procederem. Zatrzymanie opla nie było więc przypadkowe.
-Autem kierował 26–letni mieszkaniec Ostrowca Świętokrzyskiego, a pasażerami byli: 35-letni mieszkaniec gminy Waśniów oraz 26–letni ostrowczanin -poinformowali policjanci.


W trakcie kontroli samochodu kryminalni ujawnili reklamówkę zawierającą ponad 450 gramów suszu roślinnego, wstępnie zidentyfikowanego jako marihuana. Zabronione substancje zostały zabezpieczone, a mężczyźni zostali zatrzymani. W trakcie dalszych czynności, podczas przeszukania dokonanego u 35–latka, policjanci ujawnili dodatkowo ponad 35 gramów marihuany, a u drugiego 26–letniego pasażera opla – ponad 37 gramów takiego samego narkotyku, ponad 7 gramów amfetaminy oraz jedną sztukę amunicji do broni myśliwskiej. Z kolei w mieszkaniu 26–letniego kierowcy policjanci znaleźli nie mniej niż 50 gramów marihuany. Dodatkowo ustalono, iż udzielał on narkotyków 35–latkowi. Zabronione środki trafiły do badań laboratoryjnych. W dniu 12 listopada 2017 r. Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim wobec zatrzymanych mężczyzn zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowych aresztowań na okres 3 miesięcy. Za posiadanie znacznej ilości narkotyków grozi kara od roku do 10 lat więzienia.
Skrucha przed sądem
W dniu 8 sierpnia 2018 r. przez obliczem Sądu stanęli ci sami mężczyźni. Dwaj trafili tam w kajdankach i z policyjną eskortą, natomiast jeden z nich odpowiadał z tzw. wolnej stopy.
-Przyznaję, że miałem w piwnicy marihuanę od kolegi, ale tylko na moje potrzeby –zeznał jeden z mężczyzn. Po prostu, czasem palę sobie marihuanę w mieszkaniu na Ogrodach. Tego dnia byliśmy moim samochodem w gminie Waśniów. Po powrocie do Ostrowca dołączył do nas jeszcze jeden kolega. Razem udaliśmy się na Gutwin w rejon stawu. Trochę czekaliśmy, aż w końcu dosiadł się do nas jakiś gość. Ja go widziałem po raz pierwszy w życiu. Ten gość o czymś rozmawiał z kolegą, ale nie bardzo słyszałem treści ich rozmowy. On dał koledze reklamówkę. Jak nas zatrzymali na końcu ulicy policjanci, to okazało się, że były w niej narkotyki.
Świadek wyjaśnił, że ma problem z narkotykami i że sporadycznie użyczał swego auta koledze od jakiegoś roku. Sporadycznie, czyli jakieś dwa, trzy razy w ciągu roku, bo tyle ponoć wynosiła ich wspólna znajomość. Powiedział też policjantom, że marihuanę, znalezioną u niego, otrzymał od kolegi przed miesiącem.
Podczas kolejnego przesłuchania mężczyzna przyznał, że reklamówkę z marihuaną, którą przyniósł do opla nieznajomy gość, on sam trzymał w swojej ręce i że to on schował ją pod siedzeniem auta.
-Nie tylko ja, ale wszyscy trzej dotykaliśmy tej reklamówki z narkotykami, co miało miejsce tuż przed zatrzymaniem nas przez policjantów –wyjaśnił podczas przesłuchania.
Drugi z mężczyzn, również mający problem z marihuaną, przyznał w trakcie przesłuchania, że znalezione u niego środki odurzające – marihuana, kokaina, fajka wodna i młynek należą do niego i że te przedmioty posiadał wyłącznie na własny użytek.
A jeśli chodzi o nabój, to znalazł go przypadkowo i nawet nie wiedział, że na coś takiego potrzebne jest pozwolenie.
-Przyjechaliśmy oplem na Gutwin, gdzie po pewnym czasie pojawił się jakiś facet –wyjaśnił w śledztwie. Wiem, że przekazał koledze reklamówkę. Co w niej było, nie mam pojęcia. Zresztą, tego dnia zażywałem wcześniej marihuanę i nie bardzo byłem w stanie ogarnąć tę sprawę.
Podczas kolejnego przesłuchania mężczyzna przyznał się do posiadania marihuany i kokainy, które nabył za ok. 1.300 zł w pobliżu miasteczka akademickiego w Krakowie.
Trzeci z oskarżonych – w przeciwieństwie do kolegów – nie przyznał się w śledztwie do postawionych mu zarzutów. Jednak przed sądem zmienił taktykę – wyraził skruchę i prosił sąd o danie mu szansy.
-Było tak, jak to opisuje akt oskarżenia –powiedział przed sądem. Marihuana, znaleziona przez policjantów w aucie, była przekazana dla mnie. Nie mogę powiedzieć sądowi, kim był ten mężczyzna, od którego ją otrzymałem. Boję się o zdrowie swoje oraz mojej rodziny. Żałuję tego, co zrobiłem. Żałuję, że wcześniej nie podjąłem terapii, bo jestem uzależniony od marihuany. Gdybym podjął leczenie, być może by mi się udało uniknąć tych wszystkich problemów.
Oskarżony przyznał się też do tego, że raz jeden udzielił swemu koledze marihuany za darmo na tzw. własny użytek. Zastrzegł przy tym, że nie była to „zapłata” za jakąkolwiek przysługę.
-Chcę zmienić swoje dotychczasowe życie –powiedział oskarżony. Chcę odbyć terapię, pokonać uzależnienie od marihuany. W zakładzie karnym zbadał mnie specjalista i stwierdził, że kwalifikuję się do odbycia takiej terapii.
Oskarżony dodał, że chce się ożenić. Jego dziewczyna mu zaufała i chce mu pomóc.
Chcą się poddać karze
Wszyscy oskarżeni przyznali się do postawionych im zarzutów. Opowiedzieli Sądowi o swych czynach, ich wina nie budzi żadnej wątpliwości. Ich obrońcy zwrócili się do Sądu w imieniu swoich klientów z wnioskami o dobrowolne poddanie się karze.
-Mój klient przyznał się do winy i wnosi o wymierzenie mu kary łącznej dwóch lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności –powiedział w imieniu głównego oskarżonego mec. Olgierd Miedzybłocki.
Mec. Jerzy Siwonia wystąpił do sądu o karę 1 roku w zawieszeniu na okres 2 lat dla drugiego oraz o karę 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres 1 roku dla trzeciego z oskarżonych.
Sąd odroczył wydanie wyroku w tej sprawie do dnia 12 września 2018 r. Jednocześnie zdecydował zwolnić z tymczasowego aresztu dwóch oskarżonych.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *