Wójt – elekt chce być niewinny. Sąd oglądał skwer w Skarbce

Czy można z Sądem umówić się na spotkanie wieczorową porą i to poza budynkiem sądu?
W zasadzie nie, chyba, że to Sąd wyznaczy takie spotkanie oskarżonemu, jego obrońcy oraz stronom właśnie wieczorem i poza budynkiem sądu na początek przed kościołem w Bałtowie, a docelowo na skwerku w Skarbce. Nowe wkracza do sądów coraz mocniej. Już nie tylko komputery i aparatura do nagrywania obrazu i dźwięku, wszechobecna na salach sądowych, ale także sesje wyjazdowe. Sądy badają sprawy nie tylko na salach sądowych, lecz również w prywatnych domach czy miejscach publicznych, gdzie rozgrywały się wydarzenia będące przedmiotem rozpraw.
Incydent wyborczy
Tak właśnie przytrafiło się Hubertowi Żądło, który przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim walczy o całkowite uniewinnienie od zarzutu zmuszania innej osoby do określonego zachowania się (art. 191 par. 1 kk).
Zdaniem prokuratora, przemoc ze strony Huberta Żądło miała polegać na szarpaniu za ubranie i popychaniu oskarżyciela posiłkowego, kierowcę opla corsy, Mariusza K. Hubert Żądło chciał w ten sposób zmusić go do okazania wnętrza auta. Podejrzewał bowiem, że szkalujące go ulotki wyborcze, jakie ktoś rozrzucił na terenie gminy Bałtów, znajdują się właśnie w tymże oplu.
Sprawa przeszła już przez pierwszą i drugą instancję sądową. W dniu 15 listopada 2016 r. Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim uniewinnił Huberta Żądło od zarzutu uszkodzenia auta. W sprawie drugiego zarzutu, a mianowicie zmuszenia innej osoby do określonego zachowania, sąd umorzył postępowanie.
Z kolei w dniu 2 czerwca 2017 r. Sąd Okręgowy w Kielcach rozpatrzył apelację od tego wyroku, utrzymując go w mocy odnośnie zarzutu uszkodzenia auta, od czego radny został uniewinniony, a nakazując ponowne rozpatrzenie sprawy co do drugiego zarzutu.
Słynny „incydent wyborczy”, o który toczą się nadal boje sądowe, miał miejsce w gminie Bałtów w dniu 14 listopada 2014 r. Ok. godz. 17, Hubert Żądło telefonicznie dowiedział się, że w okolicy są kolportowane szkalujące go ulotki. Wynikało z nich, że on, jako kandydat na radnego, nie może pełnić funkcji wójta. Mimo meczu piłkarskiego w telewizji Polska – Gruzja radny wspólnie ze znajomym ruszył w teren oplem astrą, aby sprawdzić te pogłoski. Dziwnym trafem po drodze doszło do spotkania z Mariuszem K. oraz Piotrem L., którzy również nie oglądali w tym dniu meczu, lecz wyjechali na rekonesans gminy oplem corsą.
Różnice zdań
W dniu 22 października 2018 r. Sąd dopuścił z urzędu konfrontację zeznań świadków Zbigniewa N. oraz Piotra L. Zbigniew N. na miejscu incydentu wyborczego miał znaleźć się przypadkowo, zaraz po malutkiej kłótni ze swą żoną. Chcąc ochłonąć, wyjechał na małą wycieczkę rowerową. Kiedy znalazł się w pobliżu skweru w Skarbce, usłyszał odgłos nadjeżdżającego auta. Pomyślał, że to jego żona wyjechała za nim samochodem i chce się z nim pogodzić. Dziwnym trafem zamiast zaczekać na małżonkę, skrył się na terenie opuszczonej posesji. Wtedy to zobaczył nie jedno, ale dwa auta: corsę oraz astrę. A co zobaczył i usłyszał, zeznał przed Sądem.
-Obserwowałem to zdarzenie z terenu opuszczonej posesji z odległości ok. 30 -40 metrów –zeznał świadek Zbigniew N. Całe zajście rozegrało się od strony pasażera corsy. Hubert Żądło nie szarpał się z Piotrem L. Jedynie poprosił o udostępnienie mu wnętrza pojazdu.
Świadek Piotr L. widział to samo, ale zupełnie inaczej. Według niego, wszystko działo się po stronie kierowcy opla corsy, a nie po stronie pasażera.
-Nie wiem, jak świadek mógł cokolwiek zobaczyć, skoro oba auta miały włączone światła, a lampa stojąca przy skwerku dawała słabe światło –zeznał świadek. I tu właśnie dochodzimy do sądowego eksperymentu, który zaplanowano po zmierzchu w Skarbce. Sąd chce się przekonać, co tak naprawdę widział i słyszał świadek Zbigniew N.
-Czy pan tam na pewno był – padło pytanie ze trony Sądu. -Byłem –spokojnie odparł świadek Zbigniew N. Świadek Zbigniew N. zaświadczył, że nie doszło do szarpaniny pomiędzy uczestnikami „wyborczego” spotkania w Skarbce. Świadek Piotr L. jest innego zdania i twierdzi, że szarpanina pomiędzy Hubertem Żądło oraz Mariuszem K. rzeczywiście miała miejsce. Jeden chciał dostać się do wnętrza corsy, a drugi swoim ciałem mu to skutecznie uniemożliwił.
-Kierowca opla corsy użył wobec mnie obelżywych słów: „zaje… ci gnoju?” Ja mu na to: „uderz, a zobaczysz, ile to kosztuje”. Miałem w ręku latarkę, chciałem zobaczyć, czy w środku corsy nie ma ulotek.
Podczas eksperymentu Sąd będzie chciał również sprawdzić, po której stronie opla corsy rozegrały się wydarzenia? Czy po stronie kierowcy, czy po stronie pasażera?
Świadek Zbigniew N. twierdził, że po stronie pasażera, natomiast Hubert Żądło, że początkowo po stornie pasażera, a potem po stronie kierowcy.
-Sytuacja była dynamiczna, a my się przemieszczaliśmy – powiedział w Sądzie.
Wieczorem na skwerku w Skarbce
Około dwugodzinne spotkanie z Sądem, rzecz jasna wieczorową porą, odbyło się w dniu 30 października 2018 r. w Skarbce – gmina Bałtów. Oprócz oskarżonego i jego obrońcy wzięły w nim udział także inne strony tego procesu. Na polecenie Sądu wszystko było nagrywane (dźwięk, obraz).
W trakcie wyjazdu w teren Sąd sprawdzał, zgodnie z zapowiedzią kilka spraw, w tym czy oskarżony Hubert Żądło rzeczywiście zablokował drogę odjazdu oplowi corsa swoją astrą. Oba auta spotkały się na skwerku w Skarbce, a między Hubertem Żądło i Mariuszem K. miało dojść do przepychanek. Sąd interesował się też tym, jaka była widoczność na miejscu „wyborczego” spotkania oraz czy tajemniczy świadek – zeznający na korzyść Huberta Żądło – mógł ok. godz. 17 z odległości ok. 30 – 40 metrów, z terenu opuszczonej posesji, znajdującej się w pobliżu skwerku, cokolwiek widzieć i słyszeć?
Wyniki sądowej wizji w terenie poznamy na kolejnym terminie, który Sąd wyznaczył pod koniec listopada 2018 r.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *