Brat zabił brata bliźniaka

W nocy 24 marca 2018 r., ok. godz. 2, w Tudorowie w gminie Opatów, w jednym z domów, policjanci znaleźli ciało mężczyzny.
W dniu 25 stycznia 2019 r. przed Sądem Okręgowym w Kielcach rozpoczął się proces. Wezwany na miejsce lekarz z pogotowia ratunkowego stwierdził zgon mężczyzny. Na ciele denata widoczne były obrażenia. 54-latek mieszkał z bratem, który został zatrzymany. Prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opatowie poinformował, że Prokuratura Rejonowa w Opatowie prowadziła śledztwo przeciwko Wojciechowi Z. (lat 54) podejrzanemu o zabójstwo.
-Do zdarzenia doszło wieczorem 23 marca 2018 r. w domu jednorodzinnym w Tudorowie pod Opatowem, gdzie mieszkali dwaj bracia bliźniacy w wieku 54 lat –mówi prokurator. Jak wstępnie ustalono, w piątkowy wieczór pomiędzy braćmi doszło do kłótni, w czasie której Wojciech Z. zadał przy użyciu ustalonego narzędzia pokrzywdzonemu serię ciosów skutkujących jego zgonem. Dopiero ok. godz. 2 wezwał do brata pogotowie ratunkowe. Następnie na miejscu pojawili się funkcjonariusze Policji.
Szybko ustalili, że sprawcą zdarzenia jest Wojciech Z. – mężczyzna został zatrzymany, był wówczas trzeźwy. Jeszcze w nocy rozpoczęły się, na miejscu zdarzenia, czynności procesowe w postaci oględzin, którymi kierował prokurator.
Mając na uwadze zebrany materiał dowodowy prokurator przedstawił podejrzanemu zarzut zabójstwa. W toku przesłuchania podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, złożył też wyjaśnienia. Prokurator skierował do Sądu Rejonowego w Opatowie wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na okres 3 miesięcy. Wojciechowi Z. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. W trakcie procesu Wojciech Z. wyjaśnił, że on i jego brat mieli przepisane przez ojca krótko przed śmiercią gospodarstwo. Ziemia była podzielona po równo. Ale już po roku wspólnego mieszkania zaczęły się kłótnie.
A to jeden z braci – będąc pod wpływem alkoholu – uderzył drugiego w głowę butelką po winie, a to zaatakował nożem. W końcu w noc zabójstwa wybuchła walka, w której jeden z braci używał noża, a drugi kołka. Padły groźby (zaszlachtuję cię), w ruch poszedł kołek. Sprawca zadawał nim kolejne uderzenia bez opamiętania, choć podobno nie chciał zabić.
Według prokuratora, sprawca – trzeźwy, ale mający w znacznym stopniu ograniczoną zdolność do pokierowania swym postępowaniem – zadał ofierze kołkiem kilkanaście ciosów. Potem miał także kopać poszkodowanego po głowie i brzuchu. Nie wezwał też od razu pogotowia, lecz dopiero po ok. dwóch godzinach lub więcej.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *