Karetka jechała pół godziny do chorego

W miniony wtorek pod jednym z bloków w Ostrowcu Świętokrzyskim zasłabł mężczyzna.
Do chorego została wezwana karetka. Jak relacjonuje sąsiad chorego, zespół ratunkowy przyjechał po pół godzinie.
-Sąsiad siedział na ławce, gdy podszedł do niego kolega, poprosił, aby puścił mu totka – mówi mieszkaniec bloku. Gdy wrócił z zakładami, sąsiad się osunął. Została wezwana karetka. Wybiegła żona, przyjechała synowa, która reanimowała go. Tymczasem karetki nie było. Podjechał radiowóz. Policjanci próbowali ratować sąsiada. A karetki dalej nie było. Ulicą przejeżdżały inne karetki. Wybiegliśmy na ulicę i machaliśmy rękami, ale pojechały dalej. Wszystko działo się na oczach wielu osób. Dopiero po pół godzinie dotarła karetka i to z Opatowa. Niestety, mimo długiej reanimacji, życia sąsiada nie udało się uratować. Może jakby udzielono mu w porę pomocy, to by żył?
Rozmówca dodaje, że na dyspozytorni tracą czas, pytają ile pacjent ma lat, jakie leki bierze, czy się leczy itd.
-Z ul. Focha do nas pod blok droga zajmuje maksymalnie 5 minut. Jak to możliwe, że nie było w Ostrowcu karetki? – dopytuje Czytelnik.
Ostrowiecka podstacja pogotowia posiada 5 karetek, które pracują 24 godziny na dobę. Jedna z nich to specjalistyczna z lekarzem, a cztery podstawowe. Podstacja w Opatowie ma jedną karetkę specjalistyczną i jedną podstawową oraz jedną podstawową w Ożarowie. Dla przykładu Starachowice mają jedną karetkę specjalistyczną i dwie podstawowe.
Jak wyjaśnia zastępca kierownika ds. medycznych ostrowieckiego pogotowia lekarz Danuta Barańska, karetka do pacjenta została zadysponowana z Opatowa, ponieważ wszystkie ostrowieckie były na wyjazdach.
-Zgłoszenie dyspozytor otrzymał o godz. 12.59, karetka na miejscu była o 13.23 – mówi D. Barańska. Niestety wynika to z liczby wyjazdów do zachorowań, gdzie pacjent mógłby udać się do lekarza rodzinnego. Często jest dużo wyjazdów w godzinach pracy przychodni, czyli w godz. 8 -18. Lekarz przyjmuje także w nocnej i świątecznej opiece laboratoryjnej przy szpitalu powiatowym. Rejon działania pogotowia nieznacznie zmienił się, nie ma rejonizacji i dlatego w przypadku braku karetki w danej podstacji jedzie ta, która jest dostępna w najbliższym rejonie. Dlatego jak nie ma na miejscu karetki w Ostrowcu, to dyspozytor wysyła karetkę z najbliższej stacji. Tą dostępną, w tym przypadku był zespół z Opatowa. Dyspozytor nie może trzymać karetki na podstacji, musi ją niezwłocznie wysłać po odebraniu zgłoszenia.
Lekarz D. Barańska nie ukrywa, że karetka jest często wzywana do schorzeń przewlekłych, które nie wymagają nagłej interwencji pogotowia.
-Wzywający tłumaczą się brakiem dostępu w danym dniu do lekarza – mówi D. Barańska. Mamy także pacjentów roszczeniowych, bo nieważne czy im jest potrzebna pomoc, czy nie, to karetka im się należy. Jest również grupa osób, które notorycznie wzywają karetkę. To są ciągle jedne i te same osoby. Póki co nie mamy możliwości wyciągania konsekwencji z tego tytułu.
Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, zaczynają się pojawiać także problemy z obstawą lekarską. Jest coraz mniej chętnych lekarzy do pracy w pogotowiu. Apelujemy o rozsądek, w przypadku jakichkolwiek dolegliwości prosimy o udanie się do lekarza rodzinnego, nie blokujmy karetki pogotowia osobom, które jej naprawdę potrzebują.

Print Friendly, PDF & Email

3 thoughts on “Karetka jechała pół godziny do chorego

  • 27 lutego 2019 at 11:31
    Permalink

    Nic nowego. Przyjazd karetki pod moj blok zajmuje 2 minuty bo mieszkam obok a ile razy przyjeżdżali po godzinie? Ile razy dzwoniłam po 2 razy? To jest kpina. Ile jeszcze osób umrze zanim cos z tym zrobią?

    Reply
  • 1 marca 2019 at 07:48
    Permalink

    jak sie jeździ po 200 razy do alkoholika to takie są skutki

    Reply
  • 1 marca 2019 at 07:49
    Permalink

    jak sie jeździ po 200 razy do alkoholika to takie są skutki

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *