Co z tą skarpą?

Radny Mirosław Rogoziński nie podziewał się zapewne, że na koniec środowej sesji Rady Powiatu Ostrowieckiego wywoła przysłowiowego wilka z lasu.
Zapytał bowiem o inwestycję, mającą na celu zabezpieczenie w Ćmielowie skarpy przy drodze powiatowej. Cytował wicestarostę Andrzeja Jabłońskiego, który na sesji w Ćmielowie mówił o tym, że ta jakże niezbędna inwestycja nie została przez lata należycie przygotowana, a zgromadzona w poprzedniej kadencji dokumentacja „jest w rozsypce”. Radny uznał, że jest to wprowadzanie opinii publicznej w błąd, gdyż wcześniej podano już informację o przeprowadzonym przetargu na roboty.
Tymczasem starosta ostrowiecki Marzena Dębniak stwierdziła, że wicestarosta Andrzej Jabłoński miał rację. Okazuje się bowiem, że dokumentacja techniczna zabezpieczenia skarpy w Ćmielowie została odebrana, ale nie zawierała, co było wymagane, niezbędnego pozwolenia na budowę. Obecnie trwa wyjaśnianie tego, dlaczego tak się stało.
Radny Mirosław Rogoziński dopytywał się, na jakiej zasadzie odbył się przetarg?
Starosta wyjaśniła, że owszem odbył się przetarg i został wyłoniony jego wykonawca, ale brakowało kompletnej dokumentacji technicznej, w tym wspomnianego wcześniej, niezbędnego pozwolenia na budowę.
-Dokumentacja została odebrana, potwierdzona, wykonawca ma za jej wykonanie zapłacone, ale nie wywiązał się z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę. Zapłacono za coś, czego nie wykonano. Brakuje nam dokumentów, za których sporządzenie wykonawca pobrał wynagrodzenie – mówiła starosta, Marzena Dębniak.
Radny Zbigniew Duda, który w tym czasie pełnił urząd starosty, wyjaśniał że wyłoniony w przetargu wykonawca zrezygnował z prac, gdyż, jak się okazało, dofinansowanie do robót było zbyt małe w stosunku do kwoty, która była najniższą z zaoferowanych.
Dokumentacja wraz z pozwoleniem na budowę jest niezbędna do tego, by rozpocząć prace przy skarpie, które są możliwe dzięki uzyskaniu przez powiat promesy na usuwanie skutków klęsk żywiołowych. Jak zakończy się ta sprawa?

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *