Jeden z trzech kroków siatkarek KSZO. Pewne zwycięstwo w pierwszym meczu barażu o Ligę Siatkówki Kobiet

I mecz barażu o Ligę Siatkówki Kobiet. *KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Wisła Warszawa 3:0 (25:19, 25:18, 25:18).

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw): 1:0 dla KSZO.

KSZO: Wojtowicz, Geyko, Kasprzak, Dorsman, Łyszkiewicz, Pauliukouskaya (libero), Oktaba. Trener: Frantisek Bockay.

Wisła: Baran, Marcyniuk, Lewandowska, Mikołajewska, Połeć, Nowgorodchenko, Markiewicz (libero) oraz Banasiak. Trener: Ewa Cabajewska.

MVP: Koleta Łyszkiewicz.

Sędziowali: Rafał Pośpiech – Bogumił Sikora.

Ostrowczanki nie miały większych problemów z odniesieniem zwycięstwa w pierwszym meczu barażu o Ligę Siatkówki Kobiet. Każda z trzech partii miała ten sam przebieg. Podopieczne trenera Frantiska Bockaya wypracowywały sobie kilkupunktową przewagę, którą w końcowych odsłonach poszczególnych setów jeszcze powiększały.  

-Na razie wykonałyśmy 30 % zadania – mówi najlepsza zawodniczka meczu, Koleta Łyszkiewicz, która zdobyła w trzech setach 16 pkt. -Bardzo chciałyśmy wygrać, bo długo siedziała w nas ta porażka z Wrocławiem w piątym meczu, ale jutro przystąpimy do kolejnego meczu tak, jakby było 0:0. W tym pierwszym meczu grałyśmy dobrze, a warszawianki popełniły zbyt dużo błędów (w sumie 24 – przyp. red.). Cieszę się, że było 3:0, a nie jakieś 3:2, które przytrafiało nam się w rozgrywkach. Wynik nie był zagrożony, prowadziłyśmy od początku do końca. Oby tak było w kolejnych meczach…

-Wynik może sugerować łatwe zwycięstwo, ale ono takie łatwe nie było. Wisła dużo atakowała środkiem i była groźna, my z kolei nieźle broniliśmy te ataki w większości z obejścia – ocenia nasz trener, Frantisek Bockay. –Wisła nie grała najgorzej, tymczasem nasz zespół bardzo dobrze radził sobie i na przyjęciu i na bloku. Myślę, że jesteśmy przygotowani na wszystko. Warszawski zespół zmienił ustawienie w ataku, na pewno jutro też przygotuje jakieś niespodzianki. Jest takie powiedzenie: nie mów hop, zanim nie przeskoczysz i – chociaż dzisiaj byliśmy lepszym zespołem – walka trwa nadal. Jestem jednak optymistą.

-Potrafimy grać lepiej – komentowała spoglądająca na statystyki meczu trener warszawskiej ekipy, Ewa Cabajewska. 

Koleta Łyszkiewicz mówi, że zbyt długo trwało wyłanianie zespołu, z którym KSZO stoczy boje o LSK. Nasza przyjmująca mówi, że w pewnej chwili były przekonane, że w ogóle nie będzie tego barażu.

-Szybko jednak przestawiłyśmy głowy i jesteśmy gotowe do walki – podkreśla Koleta Łyszkiewicz. –Przed meczem byłam trochę zdziwiona, że nie gramy na wykładzinie terfleksowej, ale także mecze z #Volleyem Wrocław również rozgrywałyśmy na gołym parkiecie i w sumie nie było to dla nas straszne. Kolejną nowością był challenge, ale akurat przydał się, bo poza jedną sytuacją oceny spornych sytuacji wszystkie były na naszą korzyść.

Drugi mecz barażu zostanie rozegrany w ostrowieckiej hali jutro, 18 kwietnia o godz. 18. 

 

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *