Uratowany od zapomnienia

Na cmentarzu w Denkowie, tuż przy murze znajduje się mogiła rozstrzelanego przez Niemców dwudziestokilkuletniego partyzanta.
Pani Teresa Czechowska przez 10 ostatnich lat opiekowała się tym miejscem. Teraz prosi kogoś młodszego, aby przejął jej obowiązki.
Pokoleniowy przekaz
Historia opowiedziana przez naszą czytelniczkę skłania do zadumy. Odsłania nieznane epizody z czasów ostatniej wojny. Choć minęło od jej zakończenia ponad 70 lat, nadal dowiadujemy się o dramatycznych zdarzeniach, które rozegrały się w miejscach, które codziennie mijamy w drodze do pracy, szkoły czy po zakupy. Pani Teresa mieszkała w Denkowie przy ulicy Tomaszów. Po śmierci syna przenieśli się z mężem do bloków w centrum miasta. Często odwiedza rodzinne groby na denkowskim cmentarzu. W okresie Święta Zmarłych, przy sąsiednim grobie spotykała starszego mężczyznę.
– Ostatni raz ponad 10 lat temu. Przyjechał wtedy z wnuczkiem. Opowiedział mu historię spoczywającego w sąsiednim grobie partyzanta. Słyszałam tę rozmowę. Zapamiętałam każde słowo. Ten pan przyjeżdżał z Kielc. Mówił, że był w tym samym oddziale co leżący w Denkowie kolega. Później już nie przyjeżdżał.


Desperacki krok
Był rok 1944. Niemiecka ofensywa załamała się na Wschodzie. Do Wisły doszła już Armia Czerwona, a w Warszawie trwały przygotowania do powstania. Także w rejonie Ostrowca narastał ruch oporu przeciwko okupantowi. W lipcu 1944 roku Niemcy rozstrzelali 49 Polaków tuż pod murem cmentarza przy obecnej ulicy Denkowskiej. Oficjalnie za wspieranie partyzantów. Wśród rozstrzelanych byli ostrowczanie, mieszkańcy Wólki Bodzechowskiej, sąsiednich osad przyległych do terenów leśnych, ale też innych miejscowości z powiatu opatowskiego. Przez wiele godzin przed ścianą cmentarną leżały ciała pomordowanych.
Wśród rozstrzelanych był dwudziestokilkuletni Feliks spod Ćmielowa. Po południu na miejsce egzekucji przyjechała jego młoda żona. Była w ciąży. Ubłagała tych, którzy przeżyli, aby wydobyli z tego stosu ciało męża i wynieśli go.
Zbliżał się okres przed żniw. W rejonie dzisiejszego osiedla Rosochy, ulicy Tomaszów w Denkowie, rozpościerały się pola. Przez całą noc i kolejny dzień, ludzie z ciałem rozstrzelanego partyzanta ukrytych było w zbożu. Czekali na dogodny moment, aby ciało przenieść na cmentarz w Denkowie.
-Ale to nie było takie proste – podkreśla pani Teresa. -Drogę obok cmentarza cały czas patrolowali Niemcy. Dopiero pod sam wieczór udało się przerzucić ciało przez mur. Mężczyźni szybko wykopali dół tuż przy murze i ziemią przykryli zakrwawione ciało.

Zapomniani bohaterowie

Przez lata nikt nie wiedział o tej historii –mówi pani Teresa. -Przyznam się, że wywarła ona na nas ogromne wrażenie. Ten pan z Kielc po tej wizycie z wnuczkiem już nie przyjeżdżał. Mogiła zarastała. Co roku robiłam porządki na mogile. Mąż wzmocnił kamienny krzyż, uzupełnił cementem ubytki. Na tablicy widnieje napis Feliks Mianowany. Poniósł śmierć w czasie II wojny. Nie wiemy, czy był to partyzant AK, AL czy innej formacji, a może tylko wspierał ruch oporu.
Mieszkańcy terenów, na których operowali partyzanci, mówią, że młodzi ludzie nie mieli pojęcia o polityce, szli do pierwszego oddziału jaki przyszedł do wioski, by walczyć z okupantem o Polskę.
Proboszcz parafii w Denkowie ks. Adam Gucwa przyznaje, że na terenie cmentarza znajduje się około dwustu nieznanych mogił. Bez oznaczenia i nazwisk. Ksiądz umieścił w tych miejscach tablice z napisem „nieznana mogiła”. Czeka na jakiekolwiek informacje od rodziny, znajomych, sąsiadów. Taka tabliczka przez pewien czas znajdowała się obok mogiły Feliksa Mianowanego, ale Czechowscy zadbali o jej usunięcie i pielęgnowali miejsce pamięci narodowej.
– Nie wiem jak długo będę w stanie opiekować się grobem. Liczę, że ktoś przejmie ode mnie te obowiązki. Może Towarzystwo Przyjaciół Denkowa, a może młodzież i nauczyciele miejscowej szkoły.
J.Boleń, K.Florys

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *