Gorący temat. Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą…

Na zwołanej, po warszawskiej katastrofie barażowej zespołu, przez prezesa siatkarskiego KSZO Mirosława Buszkiewicza konferencji prasowej dowiedzieliśmy się, że po przegranym barażu o LSK z Wisłą Warszawa niebawem odbędzie się posiedzenie rady nadzorczej spółki, na której zdecydują się losy ostrowieckiej siatkówki.

Prezes podkreślił, że duże kłopoty finansowe klubu rozpoczęły się w sezonie 2015/2016, kiedy powiat ostrowiecki wycofał się z promocji poprzez sport. W ten sposób klub stracił 1 mln zł. Stosunkowo niższe, niż prognozowano są wpływy z transmisji telewizyjnych. Przed rokiem, kiedy prezes Mirosław Buszkiewicz obejmował klub, zadłużenie sięgało około 1 mln zł. W minionym sezonie udało się spłacić 450 tys. zł zadłużenia. Obecne zadłużenie wobec zawodniczek obejmuje marcową i kwietniową wypłatę. Każda z nich ma podpisany kontrakt do końca maja. Jak stwierdził prezes, do końca czerwca te zobowiązania wobec siatkarek zostaną uregulowane i wtedy też poznamy aktualny stan zadłużenia klubu, m.in. wobec wierzycieli uprzywilejowanych, czyli ZUS i Urzędu Skarbowego.

W opinii prezesa, KSZO z powodzeniem może występować w I lidze. Chciałby, aby właściciel klubu, czyli stowarzyszenie KSZO i rada nadzorcza spółki jak najszybciej podjęła w tej kwestii  decyzji tak, aby odpowiednio wcześnie zacząć budować zespół na nowy sezon. Prezes zamierza rozwinąć współpracę ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego. Dalszą pracę w klubie zadeklarował słowacki trener, Frantisek Bockay.

Prezes przyznał, że konsultowane ze środowiskiem siatkarskim zatrudnienie Tomasza Kamudy na warszawskie mecze barażu z Wisłą było błędem, ale zdecydował się na ten krok, bo chciał coś zmienić, pobudzić drużynę, wzbogacić ją o nowe warianty gry. Ten krok nie oznacza, że nie docenia pracy najmłodszego szkoleniowca w Lidze Siatkówki Kobiet, Frantiska Bockaya. 

Ze łzami w oczach kapitan zespołu, Olga Pauliukouskaya, mówiła że w tym sezonie klub i zespół  borykał się z wieloma problemami, zarówno finansowymi, jak i kadrowymi. Zawodniczki grały nie na swoich pozycjach, a w meczach barażu w Warszawie drużyna nie była w stanie przeciwstawić się rywalkom. Olga uważa, że Ostrowiec zasługuje na siatkówkę i stać go na walkę powrót do ekstraklasy.

W opinii niemalże wszystkich w ostrowieckiej siatkówce wiele musi się zmienić. Nie może być bowiem tak, że prezes Mirosław Buszkiewicz jest o wszystko obwiniany, a przecież – piszemy to z całą stanowczością – gdyby nie on, to niewykluczone, że zespołu w LSK nie byłoby już przed rozpoczęciem tego sezonu. Klub musi mieć sternika, ale musi też być zarządzany przez osoby zajmujące się w nim oddzielnie sprawami sportowymi i organizacyjnymi. Prezes skroił zespół z takiego materiału, czytaj raczej finansów, jaki miał. Na pewno popełnił pewne błędy, ale któż je nie popełnia? Czy raczej kłopoty to nie efekt finansowej mizerii całego ostrowieckiego sportu, który ma olbrzymie kłopoty, by pogodzić aspiracje i oczekiwania z faktycznymi możliwościami? Kłopotem jest przede wszystkim brak sponsorów i pewne już zobojętnienie całego środowiska na sprawy sportu. Dlatego trudno nie zgodzić się z prezesem, że na spadku z LSK stracili wszyscy – klub, siatkarki, trenerzy, kibice, ale przede wszystkim Ostrowiec, jako miasto od lat mieniące się ośrodkiem sportu.

Nie sposób też zauważyć, to kuriozalne, że z klęski siatkarek cieszy się część środowiska sportowego. Takie wieści o naszym mieście szybko się rozchodzą i są dowodem swoistej wojenki biednych, wojenki toczonej między grupami kibiców i niektórych osób zbliżonych do poszczególnych klubów. Czy, aby coś docenić trzeba to coś stracić? Wychodzi na to, że tak. Iluż to bowiem do dziś wspomina z sentymentem czasy, kiedy piłkarze występowali w ekstraklasie? Jestem przekonany, że tak samo będzie w przyszłości, po utraceniu siatkarskiej ekstraklasy.

W kontekście nie milknących komentarzy po porażkach w Warszawie pojawiły się także tezy o pozasportowym wymiarze rywalizacji, układów i menedżerskich wpływach w poszczególnych klubach, ale to już inspiracja do oddzielnej debaty.

Print Friendly, PDF & Email

5 thoughts on “Gorący temat. Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą…

  • 1 maja 2019 at 08:50
    Permalink

    Nie ma winnych wszystko OK Po takim blamażu twierdzenie że to dzięki prezesowi graliśmy w LSK to kuriozum ten facet zmarnował te środki którymi dysponował ściągnął nie te zawodniczki które były najbardziej potrzebne(atakująca) i mówiąc ogólnie rozwalił zespół. Po takich decyzjach jakie podjął i klęsce na koniec przyzwoitością byłoby przynajmniej podanie się do dymisji. Dramat

    Reply
  • 2 maja 2019 at 12:00
    Permalink

    Bardzo dobrze, że Pan Redaktor napisał o wojnie jaka jest między kibicami piłkarzy, a siatkarek. Czy nie można kibicować całemu KSZO, a nie tylko pojedynczym sekcją? Ludzie nie potrafili docenić tego co mieli! Ile jest miast, które chciały mieć w jakiejkolwiek dyscyplinie w ekstraklasie, a tym czasem w Ostrowcu kibice piłki nożnej czekają z niecierpliwością kiedy Urząd Miasta wycofa się ze sponsorowania, bądź rozwiąże się sekcja siatkarska. To jest według mnie bardzo egoistyczne, bo jeden lubi siatkówkę, drugi piłkę nożną, a trzeci boks. Jeśli chodzi o frekwencje to tak jak napisałem poprzednio na nożną ludzie chodzą dopiero od kiedy byliśmy na pierwszym miejscu w III lidze i awansowaliśmy do 1/16 finału pucharu Polski, a w latach 2011-2016 chodziło średnio 500 widzów, a w porywach do 1000, a teraz zachwalają, że Ostrowiec był zawsze piłkarski.

    Ludzie kibicujemy KSZO!!!

    Reply
  • 3 maja 2019 at 21:34
    Permalink

    Łatwo krytykować i oceniać ,a najlepiej zwalić wszystko na jedną osobę. Może czasem trzeba przegrać i cofnąć się o krok do tyłu i wystartować z większym pawerem! Nic nie dzieje się bez powodu. Może Ostrowiec powinien bardziej wspierać siatkówkę na początku od słowa wsparcia a nie od razu jedna wielka krytyka!!!! Nie myli się tylko ten co nic nie robi !!!!3mam kciuki!!!!

    Reply
  • 4 maja 2019 at 06:18
    Permalink

    Łatwo jest krytykować i najlepiej zwalić wszystko na jedną osobę. Nie popełnia błędów tylko ten kto nic nie robi. Nic nie dzieje sie bez powodu . Moze i dobrze sie stalo .Lepiej zrobic krok do tylu aby po porazce zrobic rozped i walczyć ze zdwojoną sila.Gdzie są prawdziwi kibice? Kibic powinien być na dobre i zle. Ale taka jest właśnie nasza polska mentalność.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *