Olga Pauliukouskaya: -Nigdy nie widziałam takich meczów, jak te barażowe w Warszawie…

-Podczas konferencji prasowej wypowiadałaś się przez łzy. Ujęłaś wszystkich za serce..

– Dla mnie to, co się stało jest niezrozumiałe. Ja do dziś nie rozumiem przebiegu meczów z Wisłą Warszawa. Nie chcę się doszukiwać podtekstów, nic komentować, ale w swojej długiej siatkarskiej karierze nie widziałam  takich spotkań. Opuściłyśmy LSK i jest mi po prostu wstyd. Przeprosiłam kibiców. I zrobię to jeszcze raz: przepraszam! Dla mnie, i nie muszę się powtarzać, Ostrowiec Świętokrzyski to nie tylko miasto, w którym mieszkam, ale to miasto w którym czuję się znakomicie. Mam wielu przyjaciół. Lubią mnie, szanują. Tak samo, jak KSZO – to coś więcej niż tylko klub. Zostawiłam przez trzy lata sporo serca i zdrowia na boisku. Dla mnie głęboko w sercu pozostanie KSZO bez względu na to, jak dalej potoczą się moje losy, moje życie. Do KSZO zawodniczki przychodziły i odchodziły. Ja tutaj zostawałam. Trzy sezony to sporo czasu.

– Co się stało, że zakończony sezon nie był udany?

– Złożyło się na to bardzo dużo czynników. Od początku pojawiały się problemy. Bardzo późno zaczęto kompletować zespół. Ciężko było pozyskać siatkarki, kiedy cały czas powtarzały się informacje, że klub nie wystartuje w LSK tylko odsprzeda licencję. Później w trakcie ligi odeszły dwie zawodniczki. Nie komentuje ich postawy. Ale dodam, ja też mogłam odejść mając propozycje. Zostałam. Tak samo jak Olga Geyko, czy Anastasia Trach.  Największe zaległości z zawodniczek w klubie mam właśnie ja. Uzbierało się troszkę za trzy sezony, ale ani ja, ani mój menedżer nie straszyliśmy klubu, że jak nie dostanę kasy, to nie wyjdę na boisko, czy wyjadę z Polski. Nie pozyskaliśmy od stycznia żadnej zawodniczki na pozycję atakującej, co też nie ułatwiło gry. Uważam, jednak, ze pozostanie w lidze powinnyśmy wywalczyć we Wrocławiu. Kiedy wygrywa się w tak ważnym meczu 2:0 i 23:21 w trzeciej odsłonie, to tego po prostu nie można zaprzepaścić.

– Ola, kibice pytają: co dalej z twoją grą w KSZO?

– Nie wiem. Dziękuję za wszelkie informacje na portalach społecznościowych, za te wszystkie rozmowy w sklepie, na mieście, na ulicy, telefony. Czuję się tutaj znakomicie, ale mam kilka ciekawych ofert, bardzo dobrych finansowo. Proszę mi wierzyć,  mam w klubie spore zaległości. Ja wierzę w prezesa, wierzę w odzyskanie tych pieniędzy. Tylko w ostatnim roku zmniejszono zadłużenie w klubie o 45 procent. Ale ja też nie mam już 18, czy 20 lat… Chcę wykorzystać to, że zgłaszają się kluby, które oferują bardzo dobre kontrakty. Jeżeli odejdę, to mam nadzieję wszyscy to zrozumieją. Marzę o tym, żeby miasto i sponsorzy wsparli klub. Marzę, aby LSK szybko powróciła do Ostrowca, bo wszyscy na to zasługujecie. Wierzę, że ze mną w składzie, czy bez, klub się szybko odbuduje. Do tego jednak potrzebne są finanse, ustabilizowana sytuacja klubu, wsparcie sponsorów.

– Na pewno w Ostrowcu zobaczymy cię w lipcu…

– Teraz mimo nacisków, wielu rozmów, odmawiam kadrze Białorusi gry podczas Złotej Ligi Europejskiej. Po prostu chce odpocząć. Wyjechać. Zebrać myśli. Zrelaksować się. W lipcu chce za to wystąpić w Ostrowcu. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji meczów Polska-Białoruś. Zbliżam się do 150. spotkań w białoruskiej kadrze. Po finałach mistrzostw Europy kończę grę w kadrze narodowej. Te mecze w moim Ostrowcu Świętokrzyskim to niesamowite przeżycie. Mam nadzieję, że nie zawiodą kibice, i mimo, że zagram w zespole gości przyjmiecie mnie dobrze. Liczę na doping Klubu Kibica, KSZOManiaków. Tak bardzo tego dopingu brakowało mi w tym sezonie.

-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *